Lektury na bis

Wrzesień to magiczny miesiąc. Miesiąc jesieni i lata, dojrzałych owoców i zmęczonej zieleni, mgły rozdzierającej wschody słońca i księżyca. To także miesiąc rozpoczęcia szkoły. Przez ostatnie dwanaście lat życia autorki tego tekstu wrzesień był zwłaszcza miesiącem powrotu do nauki, do zadań domowych i do czytania lektur. Co to jest ta tajemnicza lektura, której rzesze młodych ludzi boją się panicznie i nie mogą przez nią spać po nocach?

Miłość i pasja, pieniądze i ubóstwo, wojna i zdrada, czyli historia wielkiej miłości, rozgrywająca się na tle bezwzględnych układów, chaotycznej polityki, zwykłych ludzi i mogących zmienić losy świata odkryć naukowych. W trzech słowach? Lalka Bolesława Prusa.

Opowieść o studencie, który dokonując zabójstwa wpływa na życie zastępcy komisarza, bogobojnej prostytutki, urzędnika ze skłonnościami do alkoholizmu, bogatego człowieka i wielu innych. Dlaczego zaczął myśleć o zabójstwie? Dlaczego zabił? Dlaczego nie chce się przyznać? Czy miłość może wybawić od grzechu? Czy aby na pewno to zabójca jest tym złym? Na te i wiele innych pytań odpowiedź znajdziecie w jednej książce autorstwa Fiodora Dostojewskiego – Zbrodnia i kara.

Samotny bohater dokonuje morderstwa i ucieka, aby walczyć na froncie. Po latach jego syn wraca do rodzinnego domu, gdzie bezpieczeństwo przeplata się z zagrożeniem, prawda okazuje się być zakamuflowanym fałszem, a miłość przezwycięża wszystko. Do tego fantastyczne wydarzenia w lasach, magiczne ogrody i dokładne opisy nieznanych tradycji i zapominanych zwyczajów, niedostępne nigdzie indziej – czyli Pan Tadeusz Adama Mickiewicza.

Takich ogólnikowych streszczeń lektur raczej się nie słyszy. Po wielokroć książki dzieli się jakoby na dwa rodzaje – te przeczytane na języku polskim i wszystkie inne. Myślę, że wspominając przeczytane z obowiązku książki, odczuwa się coś podobnego, jak wspominając dawnych nauczycieli – są ci ulubieni, obojętni i ci, za którymi tęskni się najmniej.

Niestety, obawiam się, że sposób przedstawiania lektur w szkole nierzadko negatywnie wpływa na ich odbiór w przyszłości – choć naturalnie jest to duże uogólnienie, a i czynników wpływających na tę niechęć może być więcej. Ta otoczka przymusu sprawiała jednak, że nieraz dość ciekawa pozycja traciła swoją wyjątkowość i tajemniczość. Co więcej, uważam, że niektóre dzieła pojawiały się zbyt wcześnie, utrudniając, czy może wręcz uniemożliwiając dokładne zagłębienie się w fabułę, podjęcie próby zrozumienia bohaterów, właściwą analizę kwestii języka czy struktury.

Wiele przeżyć, emocji, wydarzeń z życia wpływa na ludzką świadomość, tym samym poszerzając naszą percepcję, a nawet empatię emocjonalną – inaczej podchodzi się do tego samego zagadnienia w wieku lat czternastu, inaczej osiemnastu, a jeszcze inaczej mając lat czterdzieści. Stąd też spojrzenie na tę samą historię ponownie, nawet po latach, może okazać się nie tylko ciekawym doświadczeniem, ale także sposobem na zagłębienie się w samym sobie i dokonaniem swoistego spojrzenia na swoje życie – ile zmieniło się w nas przez dany okres czasu, ile wydarzeń oddziaływało na nas, kształtowało nas, zmieniało. Kim staliśmy się – kim jesteśmy – w porównaniu do nas z przeszłości.

W pędzącym świecie, gdzie wszystko dookoła zdaje się iść naprzód, nierzadko zapominamy o tym by przystanąć i spojrzeć za siebie. Być może sięgnięcie ponowie po lekturę sprzed lat, jest dobrym pretekstem by zatrzymać się na moment i oddać refleksji.

Natalia Stanusch

Studentka John Cabot University w Rzymie. Jej wieczny uśmiech to znak rozpoznawczy. Każda pora roku jest dla niej ulubioną. Uważa, że nuda to choroba, dlatego zawsze ma w głowie dziesiątki pomysłów. Kocha ludzi, rozmowy, tańczenie i śpiewanie. Wynajdywanie sobie nowych, nie raz niesztampowych wyzwań to jej hobby. Najpiękniejsze zwierzęta świata to dla niej mopsy. Bez muzyki nie potrafi żyć, tak jak bez muzeów, malarstwa, wycieczek w góry i teatru, po obu stronach sceny. Lubi czytać, chodzić na długie spacery, oglądać filmy, głośno się śmiać, pisać, podróżować, także palcem po mapie. Nie znosi szarości.

1 Komentarz
  1. Zgadzam się, że takie próby retrospekcji są dobre i przynoszą skutki takie, których na pewno się nie spodziewamy. Pracuję w Bibliotece i zauważam, że od pewnego czasu (zapewne wpływ Narodowego czytania) dorośli Czytelnicy sięgają po książki z okresu swoich lat szkolnych. Wypożyczają Lalkę, Ludzi bezdomnych, Pana Tadeusza, etc. i oddając je, mówią, że dopiero teraz odczytali tę książkę, zrozumieli ją, jej sens, przesłanie, a w szkole: „to wie pani, czytało się aby jeno, najczęściej tylko streszczenie i miało się taką awersję do lektur, że nawet gdyby była naprawdę fajna,to jednak ten przymus szkolny robił z niej znienawidzoną pozycję.” Czytając te książki w wieku, powiedzmy, dojrzałym, czyta się je inaczej, z innej perspektywy. Niemniej warto czytać, choćby po to, by poczuć się jak uczniak, małolat, tyle, że nauczyciel nie stoi nad głową i nie każe pisać rozprawki typu: „Czy Izabela Łęcka budzi Twoje pozytywne czy negatywne uczucia?” „:) Zatem czytajmy!

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany