Jesień da się lubić? Oto jesienny przetrwalnik

Zarówno ja, jak i zapewne Wy, znamy dwie grupy ludzi, którzy mają skrajnie różne poglądy dotyczące jesieni. Jedni – zaryzykuję stwierdzeniem, że to większość – na liście najgorszych momentów w roku, zapewne umieściliby właśnie te miesiące, kiedy jesień puka do drzwi, liście wślizgują się wraz z wiatrem pomiędzy splątane włosy, a kałuże stanowią uboższą wersję czerwonego dywanu. Ta grupa uważa, że jesień w rzeczywistości nie wygląda tak kolorowo jak w podstawowych tapetach na komputerze w folderze Moje obrazy, bądź pod hasłem autumn wallpapers w wyszukiwarce internetowej. Zamiast rdzawej palety barw widzi wszystkie odcienie szarości, zaś w zamian za realnych ludzi, odbarwione postaci spowite nagle w rajstopy, kalesony, spodnie, podkoszulki, swetry, kurtki, bezrękawniki, szale… Ci, którzy podczas wiosny i lata epatują radością i kolorową aurą, teraz są cichsi, spokojniejsi, bardziej matowi. To ich historie spisała Nosowska w tekście piosenki: Jesień trwa, rdzawych liści czas, kaloszy, peleryn i mgły. Jesień trwa szpetnej aury czas, pod płaszcze się pcha, wyziębia nam serca wiatr…

Druga grupa – w moim odczuciu znacząco mniejsza – to miłośnicy jesiennych klimatów, tacy, którzy całym rokiem wyczekują, kiedy wreszcie będą mogli szurać botkami w liściach, robić ludziki ze znalezionych na cmentarzach kasztanów, słuchać nastrojowych ballad czy wtulać się  w miękki sweter swojego ukochanego/ukochanej. Ci promienieją właśnie teraz. Pozostałe miesiące przeżywają jakby w hibernacji, tylko po to, aby zaatakować życie dopiero jesienią. To ich czas. Oni uwielbiają skakać na rdzawym tle drzew, łapać krople na policzki, chodzić pod rękę z kimś bliskim pod parasolem, zakochiwać się i popijać gorącą czekoladę w akompaniamencie wiatru.

Jeśli należycie do pierwszej grupy (tych, co przed jesienią uciekają, boją się jej i nie czerpią z jej propozycji) mam dla Was krótki jesienny przetrwalnik. Aby takowy zacząć budować, należy wybudować najpierw perfekcyjne gniazdo, a może nim być, wedle uznania: własne łóżko, kanapa, fotel. Najważniejsze, żeby należało do Was oraz mieściło coś więcej niżeli tylko Wasze ciało. Wybudowanie bunkru do przetrwania mokrej pory roku wymaga tylko kilku fundamentalnych elementów. Oto one.


Podstawowym budulcem schronu są wszelkiego rodzaju kołdry i koce. Zbierzcie także poduchy i poduszki ze swojego otoczenia i ułóżcie z nich pluszowe koryto. Z przygotowanych wcześniej koców, wybierzcie jeden, ulubiony, najszczególniejszy, który przez najbliższy czas będzie Waszym naskórnym pancerzem. Kiedy się nim owiniecie, powstanie doskonale znane z internetowych obrazków ludzkie burrito, bądź jak kto woli – naleśnik. Na jesienny okres zapominamy o człowieczeństwie, na rzecz pełnienia zaszczytnej roli farszu w naszym kocykowym naleśniku. W takiej formie, bez najmniejszego problemu możecie zalec w domu na długie, bardzo długie jesienne tygodnie.

Nie zapomnijcie o odpowiednich bodźcach z zewnątrz. Należy przegrzebać internetowe playlisty z melancholic songs. Wybierajcie swoje ulubione ballady, smutne piosenki, romantyczne kompozycje, takie, które tylko jesienią przynoszą taką rozkosz słuchania. Nie muszą to być dołujące piosenki ale takie, które delikatnie rozsiądą się w małżowinach, tworząc duet z gwizdem wiatru i plumkaniem kropel deszczu o parapet.

Następnie przygotujcie ogromne zapasy przeróżnej żywności. Kolekcjonujcie ciepłe napoje, słodkie czekoladki, batoniki, paluszki. Byle dużo, jak na święta, albo na wojnę. Zbiory połóżcie wokół gniazda (fotel obłożony kocami i poduchami), bądź wsadźcie je do wnętrza, aby potem nie musieć wystawiać dłoni zbyt daleko. 


Skoro było o ckliwych dźwiękach, nie zapominajcie o filmach. Nie mam specjalnie pomysłu na jakiś fenomenalny repertuar, ale komedie romantyczne, filmy, które oglądaliście już sto razy albo właśnie te, które czekają od dawna na swoją kolej, wydają się być idealne na ten czas. Jesienią dobrze sprawdzają się także trylogie, tj. Harry Potter, czy tasiemce typu Seks w wielkim mieście, serial Na Wspólnej czy amerykańskie formaty muzyczne. Wybierzcie coś specjalnie dla siebie, a gwarantuję, że będzie to świetny wybór, idealnie współgrający z  kilogramem żelek, kilogramami czekolady, hektolitrami malinowej herbaty albo jak ktoś woli – grzanym winem

Jeśli macie w domu zwierzęta, nie mówię o rybkach, a raczej osobnikach typu: kot, pies, królik, świnka morska, fretka, szczury, warto nawiązać z nimi jesienny deal. Na sierściucha znajdzie się miejsce w Waszym gnieździe, a zakopane pod kocami dłonie chętnie oddadzą się mizianiu i przytulaniu ukochanego stworzenia. Obopólna radość i wygrzewanie gwarantowane.

Wszystko gotowe? Jeśli naprawdę nie lubicie jesieni, to jesteście gotowi na wielotygodniowe zaleganie w łóżku. To propozycja dla tych naprawdę gardzących tym, co pani jesień ze sobą przynosi. Innym życzę zaś wspaniałej jesieni, pełnej premier teatralnych i telewizyjnych, a także niekończących się rozmów przy kakao i długich, wieczornych spacerów.

Milena Fringee

Kojarzę słowa w pary - żongluję nimi, na pozór karłowate, scalam w finezyjne duety

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany