O tym co słyszy „Ucho Prezesa”

Pierwszy odcinek politycznego serialu internetowego Ucho Prezesa wyemitowany został 9 stycznia 2017 roku na YouTube. Wieść o nowym, satyrycznym projekcie, opowiadającym o aktualnej sytuacji w Polsce szybko rozeszła się po Internecie i już po pierwszym odcinku można było mówić o wielkim sukcesie serialu. Zaledwie tydzień po zamieszczeniu odcinka Nowy gabinet, miał on ponad 4 miliony wyświetleń! O fenomenie Ucha Prezesa, stworzonego przez Roberta Górskiego dyskutowali nie tylko internauci, ale także politycy. Trafne teksty i genialne kreacje aktorskie bawiły widzów przez kolejnych kilka miesięcy, aż do 18 maja – emisji ostatniego odcinka 1 sezonu, czyli Dobrego Donalda. Czym zaskoczą nas twórcy Ucha Prezesa w nadchodzącym 2 sezonie?

Justyna Potasiak: Gdybym miała określić co najpiękniejszego przydarzyło się polskiemu, współczesnemu kabaretowi, z pewnością powiedziałabym, że jest to Robert Górski. Dla mnie to człowiek-zjawisko. Obserwuję go od lat, w różnych wcieleniach (o dziwo – najrzadziej w Kabarecie Moralnego Niepokoju) i nie mogę się nadziwić jego wybitnemu zmysłowi obserwatora. Z komentarzami politycznymi w kabarecie bywa różnie, ale doświadczenie uczy mnie, że zwykle są one na poziomie internetowych memów kiepskiej jakości. Czyli raczej żałośnie i stereotypowo, niż inteligentnie i zabawnie. Tymczasem Robert Górski, który od lat zajmuje się komentowaniem wydarzeń społecznych i politycznych w naszym kraju po prostu wie jak to robić, by robić to dobrze. O ile wcześniejsze Posiedzenia rządu cieszyły się powodzeniem, o tyle Ucho prezesa to już prawdziwy hit. Petarda wśród pomysłów. Przyznaję, że rozkochałam się w tym projekcie całkowicie. Takiego nagromadzenia ogromnych, komicznych i często nieznanych szerokiej publiczności (czyli nie z pierwszych stron gazet) talentów nawet nie ośmieliłabym sobie wyobrazić. A tu proszę!

Iga Herłazińska: Ze wstydem muszę przyznać, że nie mam zbyt dużej wiedzy kabaretowej. O Kabarecie Moralnego Niepokoju oczywiście słyszałam, nazwiska Górskiego czy Cieślaka także obiły mi się o uszy, ale aż do pojawienia się Ucha Prezesa nie potrafiłam przypisać ich do żadnej konkretnej historii ani roli. Tymczasem w styczniu – podobnie jak tysiące innych Polaków – rozkochałam się w poczuciu humoru prezentowanym w internetowym serialu. Trafnie zauważyłaś, że Górski w oryginalny i mądry sposób komentuje rzeczywistość i scenę polityczną. Napięta sytuacja w Polsce wpływa na społeczne nastroje. Polacy pragną dowcipu, politycznych aluzji, które nie mają gorzkiego wydźwięku. Chyba właśnie dlatego Ucho Prezesa odniosło tak ogromny sukces w tak krótkim czasie. Widz może przez te kilkanaście minut spojrzeć na polityczne wydarzenia z dystansu, uśmiechnąć się. Z drugiej strony, często jest to uśmiech ironiczny.

JP: Ironiczny, bo serial oprócz rozładowania emocji, to – nie ma co tego ukrywać – solidna dawka wiedzy o aktualnej sytuacji politycznej. To z jednej strony ważny wentyl bezpieczeństwa, jak zwykło się to określać, czyli wyprowadzenie z sytuacji, w której wszystko, co nas otacza, całe polityczne zamieszanie, traktowane jest wyłącznie na poważnie. Chociaż obserwując komentarze pod nagraniami, często widać, że oprócz naturalnego i oczekiwanego przez twórców śmiechu, sporo jest wciąż emocji negatywnych, skierowanych przeciwko politykom, których cechy się wyśmiewa, a poprzez zdarzenia z Ucha prezesa – ludziom łatwiej jest je określić, wskazać. Spoglądanie na to wszystko co nas otacza z prawdziwym dystansem jest coraz trudniejsze. Z drugiej zaś strony dużą zaletą jest nawiązywanie do aktualnych wydarzeń, relacji i to, że jeśli mamy powiedzieć, że komuś się tutaj dostaje, to dostaje się w zasadzie każdemu. Przyznaję, że odcinek, w którym pojawili się przedstawiciele opozycji należy do moich ulubionych, a kreacja Tomasza Sapryka to dla mnie mistrzostwo świata. Dziś prawdziwego Grzegorza Schetynę postrzegam przez pryzmat tych genialnie wyeksponowanych charakterystycznych zachowań. I o ile dzięki temu jest milej! Milej i zabawniej. Twórcy wzięli z tej postaci wszystko to, co najbardziej charakterystyczne i aż trudno uwierzyć, że przy minimalnej charakteryzacji, samym aktorstwem osiąga się taki efekt podobieństwa. Podobnie zresztą Mikołaj Cieślak, współtwórca serialu, który posiada – zdaje się – wrodzoną umiejętność bycia podobnym absolutnie do każdego.

A jeśli już mowa o postaciach – kto skradł Twoje serce w szczególności?

IH: Mam kilku ulubieńców, bo trudno z tylu genialnie stworzonych postaci wybrać tylko jedną. Na pewno wśród faworytów, na wysokiej pozycji znajduje się Izabela Dąbrowska w roli pani Basi, sekretarki prezesa Jarosława. Oglądając pierwsze odcinki, miałam wrażenie, że odkrywam tę aktorkę na nowo. Oczywiście, znałam ją doskonale z teatralnej sceny, gdzie zdążyła zachwycić mnie już nie raz, ale w roli Basi jest po prostu bezbłędna. Myślę, że wkład Dąbrowskiej w serial idealnie podkreślają słowa jej bohaterki z pierwszego odcinka: Beze mnie ani, ani…

Izabela Dąbrowska jako pani Basia, „Ucho Prezesa”, sezon 1

Pisząc o ulubionych postaciach, muszę też wspomnieć o Agnieszce Pilaszewskiej vel Beacie Szydło. Jej pojawienie się w odcinku 9. zaowocowało ożywieniem w sieci i licznymi komentarzami, w których internauci dziwili się, że można stworzyć postać aż tak podobną do rzeczywistej postaci. Słynny już cytat: Przez osiem ostatnich lat, Polki i Polacy, byli ignorowani…, mogłabym odtwarzać wielokrotnie, a i tak za każdym razem wywołuje u mnie salwy śmiechu.

Chyba zgodzimy się także, że odkryciem Ucha Prezesa został Paweł Koślik, czyli Adrian/prezydent Andrzej Duda. Niepozorny, wycofany, zastraszony przez Prezesa, który nie potrafi nawet zapamiętać jego imienia i nie chce wpuścić go do swojego gabinetu. Jak wielką sympatią postać Adriana cieszy się wśród społeczeństwa, zauważyć można było chociażby podczas protestów w obronie sądów, które odbyły się w lipcu. Pod Pałacem Prezydenckim skandowano niejednokrotnie Adrian, Adrian, nawiązując właśnie do Adriana z Ucha Prezesa.

JP: Postać Adriana dodatkowo jako jedyna wydaje mi się być prawdziwie prześmiewcza, czyli pokazująca obraz postaci niekoniecznie takiej, jaka jest (lub bardzo zbliżonej), lecz takiej, jak jest odbierana przez społeczeństwo. W związku z tym, że prezydent traktowany jest najbardziej z przymrużeniem oka, faktycznie stanowi istotny element całej układanki. Niezmiernie bawi mnie to, że widzowie faktycznie zaczęli mu nawet… kibicować. I trochę mu współczujemy, trochę byśmy chcieli, żeby przełamał tę złą passę. Może w kolejnym sezonie uda mu się dostać do gabinetu Prezesa – czytamy w komentarzach.

Gabinetu, czyli miejsca legendarnego. W rzeczywistości ponoć zupełnie nie tak imponującego. A jednak Robert Górski, na każdym kroku pytany przez dziennikarzy, czy chciałby stanąć oko w oko z prawdziwym Prezesem i odwiedzić go przy Nowogrodzkiej, odpowiada, że faktycznie, chciałby się przekonać jak wygląda to naprawdę. Tylko czy do takiego spotkania ma szansę dojść? Koniec przygody z parodiowaniem Donalda Tuska to spotkanie obu panów, uścisk dłoni. Na coś takiego w Uchu Prezesa z pewnością nieprędko możemy liczyć (o ile w ogóle), zwłaszcza że ostatnie miesiące przyniosły wiele nowych inspiracji, których efekty zobaczymy w drugim sezonie… Jedno jest pewne: panowie Górski i Cieślak mieli ręce pełne roboty, zarówno przy tworzeniu scenariusza, jak i przy doborze nowych twarzy z polskiej sceny politycznej. Pojawiły się pewne przecieki kogo zobaczymy tym razem…

IH: Ucieszyłam się na wieść, że do obsady dołączy Andrzej Seweryn, wcielając się w rolę Jarosława Gowina. Nie tylko dlatego, że uważam go za genialnego aktora, który na pewno podoła wyzwaniu i wprowadzi do fabuły nową, barwną postać, ale także dlatego, że wciąż istnieje mit, że Seweryn to aktor poważny, dramatyczny, który nie pasuje do ról komediowych. W serialu pojawić ma się także m.in. Krzysztof Czeczot i Jerzy Bończak. 

Andrzej Seweryn jako Jarosław Gowin, „Ucho Prezesa”, sezon 2

Twórcy zapowiedzieli, że akcja serialu przeniesie się w gabinetu Prezesa w inne lokalizacje; w nowych odcinkach mają także pojawić się liczne aluzje do ważnych wydarzeń z wakacyjnych miesięcy, czyli wspomnianych już zmian w sądownictwie. Prawdę mówiąc, trudno pisać o nowym sezonie, bo Górski i Cieślak zaskoczyli nas już nie raz i nie sposób przewidzieć, co wymyślą tym razem. Jedno jest pewne – na pewno nie będzie nudno.

Iga Herłazińska

Mogłaby zamieszkać w teatrze. Wszystko ją tam ciekawi i zachwyca. Lubi się włóczyć, podróżować. Banalnie - kocha żyć. Kocha też kawę z mlekiem, wiersze Osieckiej i stare filmy.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany