Kulturalni ulubieńcy wakacji (do góry nogami)

MIEJSCE: Góry – jak najdalej, jak najwyżej

Nie potrafię rozstrzygnąć odwiecznego sporu morze czy góry. Pierwsze kocham za zapach, nieśpieszność i spokój, jaki daje mi krótki spacer wzdłuż brzegu. Latem unikam plaż, za to wraz z końcem sezonu nad Bałtykiem rozpoczyna się najpiękniejszy czas. Wiecie jak to jest – to co odległe zawsze będzie najbardziej pożądane. W moim rodzinnym domu góry mam praktycznie na wyciągnięcie ręki. Zimą po szkole ładowaliśmy narty do bagażnika i jeździliśmy do zamknięcia stoku. Najbliższe Beskidy kojarzyłam głównie w barwach jesiennych lub przykryte pierzyną śniegu. W tym roku pozbawiona większych wakacyjnych planów, postanowiłam, że będę regularnie planować górskie, piesze wędrówki, po to by nabrać formy i stać się bardziej człowiekiem gór niż morza. Podróżowanie niewysokimi i raczej niewymagającymi beskidzkimi szlakami obyło się bez zakwasów i przestrzennych traum. Skończyło się na spalonych nogach i złapanej zajawce. W sumie zdobyłam sześć szczytów, wypiłam herbatę w trzech schroniskach pachnących butwiejącym drewnem i pierogami, objadłam jagodowe krzaki mijane na trasie i przegrałam dwie partie szachów przy kuflu czeskiego piwa, rozgrzanym piecu i ulewnym deszczu, obijającym się o parapet. Wtedy naprawdę poczułam znaczenie mitologicznego, owianego plastikowym marketingiem hygge. A że jesień, na którą zacieram już ręce za pasem, pora planować kolejne wędrówki!

Źródło: archiwum własne

SERIAL: Ania z Zielonego Wzgórza, Netflix

Wyboru nowych seriali dokonuję nader ostrożnie, będąc świadoma, że wyjmą mi one kilka najbliższych dni z życia. W przypadku Ani z Zielonego Wzgórza były to niecałe dwa dni przemnożone razy dwa. Pierwszy raz samotnie, drugi raz z mamą, która jest prawdopodobnie większą miłośniczką Ani niż ja. Ania Shirley Lucy Maud Montgomery przez lata miała dla mnie twarz Megan Follows, ale dopiero po obejrzeniu produkcji Netflixa myślisz sobie, że reżyser obsady mógł wybrać lepiej, jednak właściwa Ania przyszła na świat szesnaście lat później. Amybeth ma 15 lat, wyraźne kości policzkowe, ogromne zielone oczy i najprawdziwsze rude włosy. Po odkopaniu ze starej szuflady mojego egzemplarza książki Montgomery, czytałam kwestie Ani głosem McNulty. Miłośnicy sagi wytykają Netflixowi zbyt wybujałą, nawet jak na serial o największej marzycielce literatury, wyobraźnię w poszerzaniu książkowych wątków. Nie będę w tej kwestii ortodoksyjna, niecierpliwie czekam na drugi sezon i dalszy rozwój wydarzeń, bez względu na to, gdzie poniosą nową Anię.

źródło: Netflix
Źródło: Netflix

MUZYKA: Tornado Wallace

Słońce tego lata przywiózł ze sobą z dalekich Antypodów Tornado Wallace. I chociaż DJ porzucił rodzinne Melbourne na rzecz mekki muzyków elektronicznych i stolicy bezlitośnie długich zim – Berlina – set, który zaprezentował w katowickiej Fabryce Porcelany na Upper Festival – muzyce końca lata, mimo burzowej aury miał w sobie iście australijski rodowód. Wallace sprawnie przeplatał beaty dźwiękami buszu, równikowej fauny, Didgeridoo i innych aborygeńskich instrumentów.  Po występach reprezentantów dużo bardziej klubowego nurtu, Tornado Wallace wprawił ciała w miarodajne kołysanie z przymkniętymi oczami i głowami pełnymi marzeń o australijskich tropikach. Transowy set zakończyły syntetyczne odgłosy burzy, a ceglane mury Porcelany zaczęły ciemnieć od rzęsistego deszczu. Debiutancki album Australijczyka – Lonely Planet – który zapętlałam wielokrotnie po industrialnych wrażeniach na Upper, ma dużo z psychodelii lat 70-tych, ambientu i transowości. Słuchajcie póki jeszcze wieczory są ozłocone, a poranki nie takie zimne. Później pozostaną już tylko marzenia o słońcu Australii.

KSIĄŻKA: Sekrety Twin Peaks Mark Frost 

Trzeci sezon Twin Peaks stał się moim niezmiennym ulubieńcem od majowej premiery. Lada dzień wielki finał, który zapewne zweryfikuje finalną opinię o wielkim returnie Marka Frosta i Davida Lyncha. Dlatego kawiarka już czeka na zaparzenie damn good coffee, a cherry pie rośnie w piekarniku. Aby poszerzyć wiedzę o najdziwniejszym telewizyjnym uniwersum wszech czasów, sięgnęłam po prawdopodobnie najmniej wakacyjną pozycję – Sekrety Twin Peaks autorstwa współtwórcy serialu – Marka Frosta. Narracja książki jest wyśmienita. Mamy bowiem do czynienia ze zbiorem notatek i dokumentów anonimowego archiwisty. Rozpiętość czasowa wydarzeń sięga XIX wieku, a kończy się roku 2016. Paradoksalnie Frost zdradza wiele sekretów, dlatego tym, którzy mają jeszcze przed sobą oryginalne serie, może popsuć zabawę. To jednak kawał dobrej literatury śledczej, która właściwie porządkuje dotychczasowe wydarzenia i naprowadza na nowe tropy. Jako uzupełnienie obecnej serii – absolutny must have!

Źródło: Tumblr
Kasia Siewko

Zakochana w Katowicach i brzydkiej architekturze. Zapytana o ulubioną poetkę od wielu lat odpowiada- Poświatowska.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany