„Wolę światło nocne…” – o muzyce Natalii Przybysz

Był 2004 rok, gdy dwie, krótko ostrzyżone dziewczyny z Sistars, zawładnęły listami przebojów utworem Sutra. Siostry Przybysz po drodze zgarnęły dwa Fryderyki , na zawsze zmieniając oblicze polskiego hip-hopu, pierwszy raz tworząc miejsce innym artystkom, chcącym realizować się w tym gatunku muzycznym. Minęło przeszło dziesięć lat, a połówka Sistars – Natalia Przybysz, nadal tworzy muzykę, już nie młodzieńczo zbuntowaną, diametralnie różną od rapu, a jednak, nadal pozostając na wskroś szczerą artystką.

Choć od 2008 roku działała solo, oficjalnym powrotem na komercyjny rynek była, wydana w 2012 roku, płyta Kozmic Blues: Tribute to Janis Joplin, będąca hołdem złożonym amerykańskiej legendzie rocka. Obok utworów samej Joplin, na krążku znalazł się autorska piosenka Niebieski, a materiał z płyty wybrzmiał w 2013 roku, w ramach występów artystki podczas Męskiego Grania.

Nie trzeba było długo czekać na kolejny krążek spod skrzydeł Przybysz. W listopadzie 2014 roku w sklepach pojawiła się kolejna płyta artystki, w której wyraźnie widać nawiązania do poprzedniego wydawnictwa – inspiracje latami 60. i 70. Prąd, bo tak nazywa się czwarte wydawnictwo Natalii, dosłownie zelektryzował, zarówno fanów, jak i krytyków. Na płycie dominują gitarowe, surowe brzmienia, w których czuć nawiązania do soulu i bluesa. To bardzo autorski projekt z niedosłownymi tekstami (artystka przyznała, że piosenki pomagała pisać jej kilkuletnia córka), które złożyły się w nostalgiczną, przemyślaną i osobistą opowieść.

Chyba najbardziej znanym kawałkiem z tej płyty jest przewrotny Miód, który  w moim odczuciu, wykrzykiwany przez koncertowy tłum, przybiera kształt swoistego feministycznego manifestu.

W miedzy czasie pojawił się inny, skromniejszy projekt – Shy Albatros, czyli zespół powołany przez Raphaela Rogińskiego, Huberta Zemlera, Miłosza Pękala i właśnie Natalię Przybysz, w swoich brzmieniach sięgający do źródeł bluesa i folku.

W maju, wokalistka wypuściła nowy singiel wraz z teledyskiem zapowiadającym kolejny, zupełnie odmienny krążek – Światło nocne. Zaskakująca zapowiedź nowego materiału to taneczna piosenka, daleka od estetyki dominującej w Prądzie. To co łączy poprzednie utwory artystki to skojarzeniowe, niedosłowne teksty, które można interpretować w swobodny sposób.  

Bardzo wiele rzeczy ukrywamy i udajemy przed sobą. Często nawet nie wiemy, kim jesteśmy. Przydałaby się nam zbiorowa terapia – sugeruje Natalia. Bezpieczniej czujemy się dopiero po zmroku. Balansujemy między tym, jacy jesteśmy, a kim chcielibyśmy być. Nie mamy narzędzi, by poznać swój talent i potencjał.

Natalia Przybysz w rozmowie z Onet.pl

Zdawać by się mogło, że Przybysz najlepiej czuje się w spokojnych balladach o podłożu soulowym, z wciąż wybrzmiewającym w jej głosie bagażem R&B z twórczości sprzed lat. Światło nocne dało zapowiedź, czegoś kompletnie odmiennego, świeżego.

Jak nowa płyta wypadnie na tle innych, bardziej klubowych wydawnictw na rodzimym rynku? Czy Natalia, w nowej odsłonie powtórzy sukces sprzed trzech lat? Przekonamy się pod koniec lata. Bądźmy czujni.
Najnowsza płyta Natalii, Światło nocne, ukaże się 1 września.
Zosia Wierzcholska

Kino ją wzrusza, a pisanie o nim – porządkuje emocje. Myśli, że znajomość całej listy dialogowej z Titanica czyni ją prawdziwym filmoznawcą. W życiu, jak i w filmie, szuka prawdy, dlatego tak bardzo fascynuje ją kino dokumentalne. Kiedy nie nuci piosenek z musicali, marzy o życiu w zatłoczonym Tokio.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany