Wszyscy jesteśmy złodziejaszkami słów

Na przestrzeni życia każdy z nas ogląda całą masę filmów, przegląda mnóstwo magazynów, czyta komiksy, ulotki zebrane w środku miasta, bileciki w autobusach, teksty piosenek, role do szkolnych przedstawień i tysiące postów na Facebooku. Może nie odkryłam Ameryki, ale powiedzmy sobie na wstępie – to prawda. Nieodłącznym elementem mojego każdego dnia jest przelewanie go na kartki papieru. Piszę pamiętniki od trzynastu lat, a wytrwałością i konsekwencją zaskakuję wszystkich wokół, szczególnie natomiast – samą siebie. Nie jest to jednak jedyna forma zapamiętywania rzeczywistości.

Oprócz pamiętników mam też dodatkowe (równie ważne) magiczne notesy, które pokrywam nie scenariuszem przeżytego dnia, ale słowami, dialogami, które w owym dniu miałam okazję usłyszeć lub przeczytać. Widząc je, słysząc, spisuję natychmiast z obawy przed zapomnieniem. Nie chciałabym, aby uleciały w niebyt. Każdy z tych brulionów zawiera (w zależności od roku, w którym pisałam) m.in. wierszyki z podstawówki wyśmiewające nauczycieli, potknięcia językowe pani od geografii (z adnotacją jak się nazywała oraz gdzie i kiedy coś powiedziała), zasłyszane na podwórkach dialogi dzieciaków, napisy przeczytane na murach i szkolnych ławkach, inspirujące cytaty z książek i filmów…

Jeśli chodzi o te ostatnie, to w przeszłości najczęściej cytowałam Tylko mnie kochaj i Nigdy w życiu. Chcesz? Mama zawsze po mnie dojada. Małą Michalinkę wspominałam nieustannie nie tylko ja, ale także moja mama i znajomi, którzy też widzieli ten film kilkanaście razy. A Nigdy w życiu? Te rozmowy Judyty Kozłowskiej z innymi członkami rodziny i znajomymi nieświadomie tkwią w moich wypowiedziach od 2004 roku. Nie ma mnie wyjechałam do Peru, a Tosia do Gowidlina, albo banalne: W imieniu redakcji, Judyta, które do dziś dodaję w myślach, pisząc coś własnego.

Wiem, że wiele osób (chociażby z mojego otoczenia) cytuje stare polskie filmy. Miś, Kiler, Kilerów 2-óch, Seksmisja, Wszyscy jesteśmy Chrystusami, na czele z Dniem Świra, który – przyznaję – jest kopalnią kultowych wypowiedzi. Wszyscy znamy Adasia Miauczyńskiego i cytujemy go we własnej codzienności: Ileż to razy w myślach osiągałem wszystko, Żeby nie jeść samotnie, jem z telewizorem. Wszyscy to znamy, choć od premiery filmu minęło piętnaście lat.

Moim faworytem są jednak sentencje z piosenek. Znamy ich tyle, że aż trudno sobie wyobrazić jak wiele jest to treści. Kolekcjonujemy te słowa na przestrzeni życia – celowo, bądź mimowolnie. Wystarczy jedno słowo, a jesteśmy w stanie dopowiedzieć pełne zdanie, mówiąc tekstem piosenki. Często aż trudno wymyślić jakieś inne zakończenie, bo oryginalny tekst zbyt mocno zakorzenił się w głowie. Przykłady można mnożyć. Na przykład Nic, naprawdę nic... wyrzucone bezmyślnie w powietrze, od razu spotyka się z kontynuacją (…) nie pomoże, jeśli ty nie pomożesz dziś miłości albo Niech żyje…, natychmiast otrzymuję dalszą część (…) bal, bo to życie to bal jest nad balem.

Jestem przekonana, że niewiele osób zapisuje tego typu zlepki słowne, ale jedno jest pewne, wszyscy kolekcjonujemy je w ścianach umysłów. Prawdopodobnie stwierdzicie teraz, że nie przywiązujecie do nich większej wagi, nie zbieracie w głowie cudzych wypowiedzi, ale zaryzykuję stwierdzeniem, że jesteście w błędzie.

Wszyscy obrastamy w słowa-przybłędy. Często nawet nie wiemy, że jakieś zdanie czmychnęło do naszego rozumu, rozgościło się i zostało z nami na długo. Jak mawia… ( w miejscu kropek pojawia się odpowiedni człowiek) – chyba wszyscy maniakalnie używamy tego zdania. Łapię się na tym, że moja wspólna droga z kimś dobiegła końca i choć minęło kilka lat, nadal cytuję tego człowieka.

W notesach, przez trzynaście lat, notowałam chyba wszystkich. Wisławę Szymborską, Alinę Chaberską z podstawówki, Agnieszkę Osiecką, moją babcię, przyjaciół, przypadkowych ludzi z miasteczka, dzieciaki z placów zabaw, teksty piosenek HEY, O.N.A., Kasi Kowalskiej, a nawet zdania z książek Barbary Rosiek. Przeglądając te wycinki, odbywam podróż w czasie. A teraz? Teraz zapisuję już rzadko, co nie znaczy, że nie nadużywam pewnych źródeł do cytowania.

W ostatnim czasie najczęściej cytuję Bohatera Małgosi Halber, przypadkowe wersy ze spektaklu Biała bluzka i piosenki z tej sztuki (teksty Agnieszki Osieckiej cytuje się z rozkoszą) oraz nieśmiertelne powiedzonka z mojej mamy. Z nich czerpię najchętniej, nawet nieświadomie.

 

Milena Fringee

Kojarzę słowa w pary - żongluję nimi, na pozór karłowate, scalam w finezyjne duety

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany