Śladami powstańców warszawskich – wizyta w Muzeum Powstania Warszawskiego

1 sierpnia to czas, kiedy Warszawa na chwilę zamiera. Na ulicach większy spokój, w oczach przechodniów zamyślenie, w oknach wywieszone flagi. O 17:00, w godzinę W – bezruch. O bohaterskich czynach powstańców pamiętamy jednak nie tylko w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, ale przez cały rok. Przy ulicy Grzybowskiej od 2004 roku mieści się Muzeum Powstania Warszawskiego, do którego kolejki nigdy nie maleją.

Justyna Potasiak: Znasz to uczucie, gdy z wycieczek szkolnych masz wyłącznie mgliste wspomnienia? Ich konstrukcja, nastawiona na zwiedzanie zgodnie z wcześniej ustalonym programem, sprawia, że wiele rzeczy sprzed lat zlewa mi się w jedną, pozbawioną szczegółów całość. Pamiętam miasta, nazwy miejsc, do żadnego nie potrafię jednak przypisać konkretnych uczuć, często problem mając nawet z samymi, zapisami gdzieś na dnie pamięci kadrami. Jedynym wyjątkiem jest odwiedzone przeze mnie po raz pierwszy w wieku 12 lat Muzeum Powstania Warszawskiego, będące jedną z części składowych wycieczki Śladami Małego Powstańca.

Iga Herłazińska: Ja do Muzeum Powstania Warszawskiego po raz pierwszy także zawędrowałam ze szkolną wycieczką. Byłam nieco starsza, miałam może 16 lat i nie przepadałam za muzeami, jak większość moich rówieśników. Tym bardziej byłam zszokowana, wychodząc z niego – na trzęsących nogach, z myślą, że chcę dowiedzieć się jak najwięcej o wydarzeniach z 1944 roku, ze świadomością, że było to niezapomniane przeżycie i że wrócę do tego miejsca jeszcze nie raz. Z tej pierwszej wizyty najbardziej zapadła w pamięci sala, gdzie umieszczone są krótkie listy pisane przez powstańców podczas walk do rodziny, przyjaciół. Żyję, jestem zdrowy, martwię się o was. Mamo, nic się nie bój – ja wrócę. Kiedy człowiek uświadamia sobie, ile tych osób prawdopodobnie nie napisało już nic więcej, trudno powstrzymać łzy.

JP: Mnie z tamtej wizyty najbardziej zapadły w pamięci kanały, te znajdujące się tuż przy wejściu – ciemne, mokre, zimne. Kiedy ruszyliśmy przez nie gęsiego, okazało się, że ich przemierzanie jest przerażające i często bardzo trudne ze względu na konieczność przeciskania się przez niewielkie przejścia, a jedyny komfort zapewniało wyczuwanie w pobliżu… drugiego człowieka. Dopiero kolejne zwiedzanie, na które zdecydowałam się niedawno, to zwrócenie się właśnie w kierunku wspomnianego przez Ciebie pomieszczenia – tym bardziej przerażającego, im większa jest świadomość tego, jakie współcześnie wymieniamy wiadomości i jak okoliczności, w jakich się znajdujemy, przewartościowują w zasadzie wszystko. Wielu spośród zwiedzających zatrzymuje się tam na dłużej i z lekkim niedowierzaniem, często na głos czyta treści krótkich wiadomości.

Jednak kiedy wracam wspomnieniami do ostatniej, zresztą naszej wspólnej, wizyty mam w pamięci długą kolejkę ludzi do wejścia, a wśród nich małe (na oko ok. 7-8 letnie) dzieci z rodzicami. Chodź, chcemy Ci pokazać jak małe dzieci kiedyś walczyły, jakie były dzielne –  przekonywała jedna z matek swojego syna. A stąd już blisko do Sali Małego Powstańca…

IH: To sala znajdująca się tuż przy wejściu, po prawej stronie. Jej usytuowanie sprawia, że większość zwiedzających odwiedza ją jako pierwszą. Przechodząc przez drzwi, zostawia się w tyle cały świat. Nagle przestają być ważne osobiste problemy i aktualna sytuacja w kraju, bo oczy skupiają się na pluszowych misiach, drewnianych lalkach, dziecięcych ubrankach. Myśląc Powstanie Warszawskie, w głowie mamy zazwyczaj obrazy idących do walk żołnierzy. Sala Małego Powstańca przypomina nam o bohaterstwie dzieci, o kilkunastoletnich chłopcach, którzy wręcz żądali, by pozwolono im podjąć walkę, o dziewczynkach, które nierównym pismem kreśliły listy do swoich ojców, modląc się o ich powrót. Jeden z takich listów znajduje się zresztą w gablocie. Kilka słów zapisanych na pożółkłej kartce uratowało życie powstańcowi, który schował list w kieszeni swojej koszuli. Strzelający Niemiec trafił kulą właśnie w ten list, dlatego w gablocie zobaczyć można postrzępioną kartkę. Kiedy zwiedzałyśmy muzeum, jedna z wolontariuszek opowiadała tę historię małej dziewczynce. Czyli ten pan przeżył? Zapytała po usłyszeniu całej opowieści. Przeżył, zmarł, mając ponad 90 lat. Uratowała go miłość córki. List przekazał pracownikom muzeum, chcąc by jego historię poznało jak najwięcej dzieci takich jak ty.

Sala Małego Powstańca to początek wzruszającej podróży, jaką przeżyć można w Muzeum Powstania Warszawskiego. Wspomniałaś o kanałach – chociaż odwiedziłam muzeum już kilka razy, nigdy nie zdecydowałam się nimi przejść, bo o dreszcze przyprawiają mnie kanały znajdujące się stricte w budynku, oświetlone, wysokie, z fotografiami na ścianach. W mojej głowie mimowolnie pojawiają się kadry filmu Wajdy – Kanał.

Z pierwszej wizyty w muzeum pamiętam jeszcze miejsce, w którym znajdują się dokumenty z przeprowadzonych sekcji zwłok. Szczegółowo opisane rany, znalezione przy zmarłych rzeczy… Trudno jest nam wyobrazić sobie liczbę ginących każdego dnia podczas powstania ludzi. Nie było czasu na pożegnania, na godne pogrzeby, na zapalenie znicza. Dziesiątki tysięcy osób zginęło w samotności, z dala od domu, w imię Ojczyzny.

JP: To miejsce daje tyle możliwości spojrzenia na tę historię… Już znajdująca się nad drzwiami wejściowymi tablica z cytatem – Chcieliśmy być wolni i wolność sobie zawdzięczać – stanowi zapowiedź tego, czego doświadczymy w dalszej części. Muzeum to nie jest zwyczajne – porusza właściwie każdym szczegółem, na który zdecydujemy się zwrócić uwagę. Można pokonać piętra budynku chronologicznie, zbierając dostępne dla zwiedzających kartki z kalendarza, poznając historię działań z konkretnych dni Powstania. Można zaglądać do szufladek, podglądać wydarzenia na monitorach, przyglądać się wystawom i wsłuchiwać się. Słowa opowieści Powstańców, odgłosy strzałów, wybuchów, modlitw i pieśni towarzyszą zwiedzającym właściwie na każdym kroku. Mam wrażenie, że nie ma znaczenia to, ile mamy lat – dla każdego z nas te historie znaczą coś innego.

To, co zmieniło się od mojej pierwszej wizyty, to również stosunek do określonych miejsc i porównywanie ich z tym, co znam obecnie i mijam na każdym kroku. Nasza wizyta pozwoliła odbyć ważną lekcję i spojrzeć na pełną radości, modną i nowoczesną Warszawę jaką znamy na co dzień, z zupełnie innej perspektywy – perspektywy, o której nie sposób zapomnieć. Jednocześnie mam świadomość tego, że miasto to wciąż żyje wspomnieniami tamtych dni, o czym świadczy chociażby ogromna frekwencja w Muzeum PW, ale nie tylko…

IH: To cudowne, że Muzeum PW wciąż pielęgnuje pamięć o poległych w 1944 roku. Wystawa 1000 pamiątek, spektakl w reżyserii Iwana Wyrypajewa, koncert Moniki Borzym, fotograficzna gra miejska, przejazd rowerzystów, spotkanie edukacyjne, wspólne śpiewanie powstańczych piosenek – takie informacje pojawiają się na stronie internetowej, po wyszukiwaniu hasła: obchody 73. rocznicy Powstania Warszawskiego. Sama biorę udział w cudownej akcji Wolność łączy, której celem jest zwrócenie uwagi na miejsca pamięci związane z Powstaniem Warszawskim na terenie całej Warszawy oraz upowszechnianie wiedzy o znaku Polski Walczącej. Prawie 600 wolontariuszy 1 sierpnia o godzinie 17:00, w godzinę W będzie pełnić służbę w blisko 360 miejscach pamięci. O godzinie 20 na Placu Marsz. J. Piłsudskiego odbędzie się natomiast wspólne śpiewanie powstańczych piosenek – Warszawiacy śpiewają (nie)zakazane piosenki. Jednak świętowanie rocznicy Powstania Warszawskiego zaczęło się już 27 lipca i kończy się dopiero 6 sierpnia, przejazdem rowerowym ulicami Warszawy (Masa Powstańcza 2017). W międzyczasie wybrać się można na wyreżyserowany przez Wyrypajewa spektakl Dziennik czeczeński Poliny Żerebcowej z główną rolą Andrzeja Seweryna (2-5 sierpnia, godzina 20, Sala pod Liberatorem, MPW) czy wziąć udział w spacerze Miasto i wojna (5 sierpnia, godzina 14, róg Suzina i Próchnika). Chcąc dać wyraz swojej wdzięczności, dzięki akcji BohaterON, każdy ma także możliwość wysłania powstańcom kartki.

Warto jednak pamiętać, że Muzeum Powstania Warszawskiego otwarte jest przez cały rok. W każdą niedzielę można odwiedzić je za darmo. Pielęgnowanie pamięci o bohaterach narodowych to obowiązek każdego Polaka. Nie zapominajmy o tych, którzy walczyli za naszą wolność.

Kulturadogorynogami

Po prostu: redakcja do góry nogami!

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany