Muzyka bardzo często jest dla nas inspiracją podróżniczą – wywiad z duetem Ponad Chmurami

Katarzyna i Nikodem Jacuk – para muzyków-podróżników, których twórczości oraz osobowościom należy przyjrzeć się bardzo uważnie. Istnieje bowiem duża szansa na spotkanie ich na trasie, w samolocie lub na deskach scenicznych, kiedy to jako zespół Ponad Chmurami dzielą się z nami swoją niesamowitą wrażliwością, wykonując najpiękniejsze utwory poezji śpiewanej. O podróżach, muzyczno-turystycznych inspiracjach oraz sile miłości i pasji opowiada Kasia.

Historie, które opowiadacie na koncertach, nieustannie zachwycają Waszych odbiorców. Czy zechcielibyście, na wstępie, opowiedzieć czytelnikom naszego portalu, jak rozpoczęła się Wasza wspólna droga?

Katarzyna Jacuk: Ponad siedem lat temu, na portalu internetowym, dotyczącym upowszechniania własnej twórczości, wymieniliśmy kilka komentarzy pod jednym ze zdjęć opublikowanych przez Nikodema. Fotografia była początkowo świetnym pretekstem do rozmów. Z czasem tematy samoistnie przeniosły się na inne sfery życia. Odkryliśmy, że wiele nas łączy, ale również dzieli, ponieważ mieszkaliśmy niespełna 400 km od siebie. Po dwóch latach rozmów internetowych i telefonicznych, a także (co było niezwykle romantyczne) pisania tradycyjnych listów, postanowiliśmy zaspokoić wzajemną ciekawość i umówiliśmy się na spotkanie. Cała magia roztaczająca się w tym powierzchownym, wirtualnym świecie nabrała jeszcze większej mocy… i towarzyszy nam do dnia dzisiejszego. Od prawie roku jesteśmy małżeństwem dzielącym wspólnie wszystkie pasje.

Jaki rodzaj podróżowania, w waszym przypadku, zrodził się jako pierwszy? Czy od początku była to chęć zwiedzania najciekawszych zakątków świata, czy może dopiero podróże koncertowe poskutkowały miłością do wszelkich wypraw?

KJ: Tak naprawdę pierwsze były podróże między Opolem a Poznaniem, gdzie studiowaliśmy. Każde z nas pokonywało tę drogę raz w tygodniu, a nawet częściej. Dla mnie jako domatorki ( jak kiedyś o sobie myślałam), było to znaczące wyzwanie. Wyrwać się z małej wioski do miasta to już wiele, a ciągłe podróże, liczące miesięcznie tysiące kilometrów – miałam wrażenie, że to ponad moje siły. Ale szybko pokochałam ten styl życia i teraz niezbyt długo potrafię usiedzieć w miejscu. Wyjazdów po kraju było zatem mnóstwo. Następnie na swoją listę mogłam wpisywać wyjazdy zagraniczne. Z czasem narodził się pomysł wspólnego grania. Nikodem kocha grę na gitarze, ja nie potrafię przestać śpiewać. To musiało się kiedyś stać. A swój początek miało właśnie podczas jednej z podróży autem, kiedy – śpiewając utwór z ukochanej przeze mnie płyty Kayah i Bregovicia – postanowiłam, że możemy zrobić dla siebie coś więcej i przełożyć pasje każdego z nas na naszą wspólną. To ona przyniosła nam wiele przepięknych wspomnień, związanych z odwiedzaniem różnych zakątków na mapie Polski. Zatem jako pierwsze były podróże, kolejna pojawiła się muzyka. A z nią jeszcze więcej nowych dróg przetartych na mapie. I stokroć tyle do odkrycia.

 

Indonezja, Wietnam, Ukraina, Łotwa, Włochy, Turcja, Maroko, Gruzja, Niemcy, Hiszpania. Lista miejsc, które odwiedziliście nie ma końca. Czy na mapie odbytych przez Was podróży jest kraj, który darzycie szczególnym sentymentem?

KJ: Każdy z odwiedzonych przez nas krajów był inny i wniósł odmienne wartości do naszego życia. Wybierając miejsca, do których udajemy się w podróż, bardzo dużo o nich czytamy. O kulturze, mieszkańcach, panujących zwyczajach, religii. Wbrew pozorom każdy element życia ludności danego regionu przenosi się także na nasze życie. Choćbyśmy bronili się przed tym rękami i nogami – coś w nas zostanie. I to jest piękne. Z racji wielu obowiązków nigdy nie byliśmy w stanie pozostać w danym kraju dłużej niż trzy tygodnie, stąd po każdej z wizyt czujemy niedosyt. Indonezja, Włochy, Gruzja – to kraje, w których każda chwila przepełniona jest radością, śmiechem, śpiewem ludzi. To kraje, w których czujemy się jak u siebie. Tam chcemy nieustannie wracać… ale jeszcze tak wiele jest nieodkrytych przez nas miejsc, że muszą one trochę poczekać. Jedno jest pewne, żadnej z podróży nie żałujemy. Wracając do domu, już tęsknimy za kolejnymi wrażeniami.

Wymarzony koncert zagralibyście w…?

KJ: Choć może wydawać się to dziwne, chyba najbardziej wymarzonym miejscem na koncert jest dla nas warszawska Sala Kongresowa. To miejsce, w którym odbyło się wiele znaczących dla kultury, nie tylko muzycznej, wydarzeń. Miały tam swoje miejsce koncerty znakomitych artystów, grane na najwyższym poziomie. Byłby to dla nas wielki zaszczyt, gdybyśmy kiedyś mogli tam zaśpiewać nasze piosenki. Poza tym zapełnienie takiego obiektu osobami, które chciałyby ich posłuchać, byłoby dla nas wielkim wyróżnieniem. W
naszych marzeniach pojawia się także występ w poznańskiej Auli UAM oraz trasa koncertowa dla Polonii w USA. Natomiast biorąc pod uwagę zupełnie abstrakcyjne miejsca, w których koncert byłby dla nas niezwykłym przeżyciem, z pewnością należy do nich rzymskie Koloseum oraz Royal Albert Hall w Londynie.

Czy przygody, które przytrafiają się Wam podczas podróżowania mają jakikolwiek wpływ na Waszą twórczość?

KJ: Tak, jak wcześniej wspominaliśmy – każdy kraj pozostawia w nas ślad, czy tego chcemy czy nie. Każda podróż to zupełnie odmienne otoczenie, często klimat i kultura. Spotkani po drodze ludzie, ich historie, które nieraz rozśmieszają do łez, ale często wywołują smutek i pustkę… Każdy dzień w podróży, to wór pełen emocji. I te emocje w nas zostają. Przecież nie jesteśmy w stanie zapamiętać tego, jakiego piliśmy drinka przy hotelowym basenie. Natomiast widok kaskadowych pól ryżowych po kilku godzinach marszu, czy oczu człowieka pełnych radości z powodu naszego zachwytu nad jego rękodzielniczą pracą, będą powracać do nas ilekroć o nich pomyślimy. Podróże w najpiękniejszy sposób uczą pokory, wrażliwości i wdzięczności za to co mamy i kim jesteśmy, a to ma bezpośredni wpływ na to o czym i w jaki sposób chcemy śpiewać. Może nie do końca sam gatunek muzyczny popularny w danym kraju przekłada się na nasze koncerty, a emocje towarzyszące nam w trakcie słuchania muzyki.

Czy zdarza się, że to Wasze inspiracje muzyczne wskazują Wam kierunek podróży?

KJ: Bardzo duże znaczenie ma dla nas twórczość Bułata Okudżawy. Treści poruszane w jego utworach bardzo inspirują nas do podróży na wschód. Wiele w nich nawiązań do kultury Rosjan, Gruzinów, do ich obyczajowości. To zawsze nas intrygowało. Pierwszy krok, jakim była podróż do Gruzji już za nami. Pozostał kolejny, w nieodległych planach, marzenie o podróży do Rosji. Być może z gitarą, z którą choć na chwilę przystaniemy i zagramy Mistrzowi na Arbacie. Równie ważny dla nas był Leonard Cohen. Znakomity mistrz słowa, perfekcyjny w każdym calu, a zarazem bardzo ludzki. Oczywiście i jego muzyka bardzo pociąga nas w kierunku zachodnich, podróżniczych podbojów. Ponadto muzyka bardzo często jest dla nas inspiracją podróżniczą. Muzyka, której się słucha i wykonuje mówi bowiem bardzo wiele o samych ludziach. Przed nami Meksyk – zupełnie inny od dotychczas odwiedzanych przez nas krajów, z pewnością przyniesie wspaniałe, muzyczne doświadczenia.

Jakich umiejętności nabywa się podczas samodzielnego planowania zagranicznych wycieczek?Otwarcie mówicie, że nie jesteście zwolennikami biur podróży. To kwestia odwagi, przezorności, czy może osobista przygoda, która nie zaczyna się dopiero po zajęciu miejsca w samolocie, ale już od samodzielnego planowania?

KJ: Dla nas samodzielne planowanie wyjazdów jest przyjemnością. Czasami przeglądamy oferty linii lotniczych, czy hoteli nawet, jeśli aktualnie nie planujemy podróży w dane miejsce. Podczas samodzielnego planowania wyjazdów nabiera się wielu umiejętności, które często przydają się także w innych dziedzinach życia. Podróżowanie z biurami podróży nie ma według nas żadnego sensu z bardzo wielu względów – m.in. ceny, która w przypadku biur podróży jest zawsze dużo wyższa niż przy samodzielnym planowaniu. Po drugie podróżując ze zorganizowaną wycieczką jesteśmy zmuszeni na przebywanie w większej grupie osób, co często potrafi być bardzo męczące. Dodatkowo samemu planując swoją podróż, dostosowujemy ją do naszych potrzeby, zainteresowania. To uczy nas kreatywności, ale także wpływa znacząco na poszerzenie wiedzy o miejscu, do którego się udajemy. Nie ma bowiem nic lepszego niż podróż lokalną komunikacją miejską do zupełnie nieturystycznej miejscowości. Tak naprawdę w taki sposób będziemy w stanie poczuć na własnej skórze prawdziwy klimat danego kraju.

Jak wyglądają Wasze najbliższe plany wyjazdowe?

KJ: Aktualnie dużo czasu spędzamy na podróżowaniu po Polsce ze względu na koncerty, które gramy w różnych miejscach. Tak często, jak tylko to możliwe maksymalnie przedłużamy nasz pobyt, aby jak najwięcej zobaczyć w miejscu, do którego się udajemy. W niektórych miastach mamy już przetarte własne ścieżki, inne wciąż są dla nas zagadką. Na szczęście możliwość koncertowania w całej Polsce daje nam pretekst do zwiedzania naszego kraju, który jest naprawdę piękny. W listopadzie natomiast wyjeżdżamy na dwa tygodnie do Meksyku – części świata, na której do tej pory nasza noga jeszcze nie stanęła. Jeśli chodzi o kolejne miesiące…. Pomysłów mamy bardzo wiele. Wśród krajów, które chcemy odwiedzić jest Rosja, jak również Kuba, RPA, czy Indie. Marzy nam się także Toskania. Jednak jaka podróż okaże się następną – czas pokaże.

Klaudia Dopierała

Jednostka zdezaktualizowana, żywcem wyjęta z epoki dzieci kwiatów. Nie wyobraża sobie życia bez muzyki.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany