Porozmawiajmy o klasyku: „Zabić drozda”

Wiktor Bury: Trudno wyobrazić sobie współczesną kulturę amerykańską bez Zabić drozda. Jako jedno z najważniejszych i najgłośniejszych dzieł XX wieku, powieść Harper Lee miała ogromny wpływ na literaturę tamtego okresu. Była i jest nie tylko źródłem sporej liczby motywów oraz archetypów literackich, ale i inspiracją dla wielu późniejszych twórców. Liczne adaptacje teatralne i filmowe świadczą o jej ciągłej obecności w kulturze oraz zapewniają popularność również w kulturze masowej. Kto by pomyślał, że opowieść o trójce dzieci z amerykańskiego miasteczka w takim stopniu trafi do ludzi oraz zmieni sposób postrzegania przez nich tak ważnych tematów, jak chociażby nietolerancja na tle rasowym…

Monika Babińska: O tak, temat rasizmu podejmowany w amerykańskiej literaturze był stosunkowo często i – niestety – z przykrością muszę napisać, że w wielu krajach jest nadal aktualny. Harper Lee jednak nie skupiła się jedynie na tym problemie, ale też wplotła w swoją powieść pokłady ważnych słów, pod którymi kryją się ponadczasowe wartości – przyjaźń, miłość, braterstwo, tolerancja i rodzina. Zabić drozda okazało się niebywałym dziełem – wydaje mi się, że nieczęsto zdarza się, aby debiut literacki odniósł tak wielki sukces – najpierw nagroda Pulitzera otrzymana rok po wydaniu, a w późniejszych latach ekranizacja powieści, która zdobyła aż trzy Oscary… I mimo że minęło 57 lat, książka wciąż nie traci popularności – wręcz przeciwnie, wraca na listy bestsellerów w coraz to nowych wydaniach. W ubiegłym roku, po ponad połowie wieku, księgarnie powitały kontynuację powieści – Idź, postaw wartownika, będącą dowodem na to, jak diametralnie mogą zmienić się podglądy wraz z upływem czasu… Niemniej, Harper Lee ujęła swoją powieścią miliony czytelników na całym świecie. Jak myślisz, co jest fenomenem jej książki?

WB: Największą zasługą tego, że powieść w takim stopniu przemówiła i trafiła do ludzi, jest jej lekkość. Zabić drozda zostało napisane niezwykle prostym i przystępnym językiem, przypominającym nieco ten z opowiadań dla dzieci. Wydarzenia poznajemy z perspektywy kilkuletniej dziewczynki, która w bezpretensjonalny i pozbawiony uprzedzeń sposób opowiada historię swoją i całej społeczności. Skaut przygląda się mieszkańcom Maycomb, poznaje ich wzajemne relacje i rządzące mieszkańcami zależności oraz układy. Dzięki świeżemu, dziecięcemu spojrzeniu widzi rzeczy takimi, jakimi są naprawdę – obiektywnie i bez narzuconych stereotypów. To właśnie ten nieskażony jeszcze światem dorosłych punkt widzenia sprawia, że możemy przyjrzeć się rzeczywistości z innej perspektywy, poznać ją na nowo. Jeśli już mowa o bohaterach, to muszę przyznać, że od samego początku zapałałem do nich ogromną sympatią.

MB: Tak! Harper Lee stworzyła bardzo plastyczne postaci, przyjemnie zarysowane. Mnie ujęła Skaut, o której już wspomniałeś – mała chłopczyca, biegająca w ogrodniczkach, z figlarnym błyskiem w oku. Na samą myśl o niej uśmiecham się z zachwytem i czułością! Tak jak napisałeś – pozbawiona uprzedzeń, sercem otwarta dla wszystkich, bez podziałów, jakie często narzucają dorośli. I to właśnie w dzieciach jest fantastyczne – swoją prostą mądrością wiedzą, że – i tutaj cytuję nawet książkę, o której rozmawiamy – jest tylko jeden rodzaj ludzi. Ludzie. Zabić drozda nie istniałoby jednak bez Atticusa – zawsze opanowanego, szalenie przyzwoitego prawnika, który podjął się obrony czarnoskórego, oskarżonego błędnie o gwałt. Mimo że sprawa, zważając na czasy, w których toczy się akcja, jest skazana na niepowodzenie, to także ojciec – z jednej strony stanowczy, sprawiedliwy, nieugięty, a z drugiej troskliwy i czuły, jest postacią drugoplanową, a jednak kluczową; w pewnym sensie „symbolem”. Słowem – bohater pełen tajemnic. Czy Zabić drozda jest i dla Ciebie książką, do której będziesz wracał w przyszłości?

WB: Zabić drozda to jedna z tych lektur, które na zawsze zostają w pamięci czytelnika. Nawet jeśli nie szokują, ani znacząco nie zmieniają naszego myślenia, to w jakiś sposób na nas wpływają. Muszę przyznać, że przed lekturą spodziewałem się czegoś zupełnie innego, jednak ostateczny efekt pozytywnie mnie zaskoczył. To niespodziewanie lekka, jednak bardzo ważna i potrzebna książka, która – co zauważyłaś – niestety jest ciągle aktualna. Wystarczy choćby spojrzeć na obecną politykę niektórych państw, by przekonać się, że problem rasizmu i szeroko rozumianej dyskryminacji jest ciągle obecny. Powieść Harper Lee może nie stanie na półce obok tych zmieniających życie książek, jednak z pewnością kiedyś do niej wrócę – choćby po to, by przekonać się, jak będą ją odbierać, mając za sobą nowe doświadczenia i spostrzeżenia.

Wiktor Bury

Umysł ścisły o kompletnie nieścisłych zainteresowaniach. Z biblioteki i księgarni odciągnąć go równie trudno, co z sali kinowej lub galerii sztuki. Nie śpi, bo czyta.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany