„Makbet” w wersji chińskiej

Rzadko kiedy nadarza się okazja obejrzenia spektaklu powstałego w odległym kraju, obcej kulturze i w kompletnie nieznanym języku. Tym bardziej musiałem zobaczyć Makbeta w wydaniu azjatyckim, który pod koniec czerwca  został gościnnie zagrany w TR Warszawa. Zespół teatralny przyjechał z Hongkongu i wystawił swoją wersję szekspirowskiej tragedii z początku XVII wieku w oryginalnym kantońskim języku.

Spektakl powstał na zamówienie odbywającego się w 2016 roku Festiwalu Sztuki w Hongkongu i Shakespeare’s Globe Theatre w Londynie. Od samego początku zdawałem sobie sprawę, że jako polski widz, wychowany na estetyce i wrażliwości teatralnej Warlikowskiego, Lupy, Jarzyny czy Klaty, nie będę miał prostego zadania. Pomimo angielskich i polskich napisów, wyświetlanych w trakcie przedstawienia, bariera kulturowa i językowa momentami były nie do przejścia. Moje obawy wynikały też z braku możliwości wyłapania pełnej symboliki czy znaczeń, które czytelne są prawdopodobnie jedynie dla odbiorców z azjatyckiego kręgu kulturowego.

Nie da się ukryć, że ocena czy próba recenzji spektaklu powstałego w innym porządku kulturowym, który nadal jest nam – Europejczykom – obcy to dość karkołomne zadanie, dlatego mogę przedstawić jedynie własne odczucia i wrażenia. Przede wszystkim Makbet wydał mi się spektaklem dość tradycyjnym, który czerpie z różnych źródeł teatru azjatyckiego i teatru fizycznego. Adaptacja hongkońskiego twórcy Tanga Shu-winga (światowej sławy reżyser teatralny, autor ponad 40 przedstawień teatralnych, tanecznych i operowych) odbywa się w minimalistycznej przestrzeni, ograniczonej do skromnej dekoracji. Dramaturgia spektaklu zbudowana wokół tekstu, ruchu, pracy ciała, ale także jednolitej muzyki i gry świateł nadaje opowiadanej historii kameralnego klimatu. Zdecydowanie niezwykłe wrażenie robi doskonała synchronizacja ruchów ciała i ekspresja aktorów.

Bohaterami chińskiego Makbeta są młodzi ludzie – para żyjąca we współczesnym świecie, która śni o historii szkockiego króla. Dramat Szekspira wystawiony z precyzyjną dokładnością, wiernie trzyma się oryginału. W wersji azjatyckiej nie znajdziemy tego, do czego europejski teatr zdążył nas przyzwyczaić, czyli autorskich adaptacji klasycznych tekstów, wpisanych często we współczesne konteksty społeczne, kulturowe, obyczajowe czy polityczne. Makbet z Hongkongu jest przeniesieniem klasycznego dramatu do czasów zapomnianej przeszłości Chin. Teatralna narracja skupia się wokół dwójki bohaterów, którzy poszukując własnej tożsamości mierzą się z demonami przeszłości, jednocześnie przekraczając granice własnej psychiki i norm moralnych.

Źródło: Trwarszawa.pl

Ciekawym pomysłem inscenizacyjnym była zamiana ról Makbeta i Lady Makbet w drugim akcie. Koncepcja całkiem zaskakująca, biorąc pod uwagę zachowawczość czy pewną anachroniczność wystawienia. Nie znalazła jednak swojego uzasadnienia i finalnego przekazu. Być może miała jedynie skłonić publiczność do refleksji nad konsekwencjami ról płciowych w dzisiejszym społeczeństwie.

Chiński Makbet jest unikatowym doświadczeniem teatralnym. Odbierany z europejskiej perspektywy może jednak sprawiać trudności interpretacyjne, zwłaszcza na poziomie odczytywania znaczeń czy sensów ukrytych w języku oraz całej choreografii spektaklu. Jako polscy widzowie przywykliśmy do często nadmiernej intertekstualności, wizualnej różnorodności, czerpiącej ze wszystkich mediów, które obudowują współczesne adaptacje klasycznych tekstów, czyniąc przedstawienia atrakcyjnym widowiskiem. W azjatyckim Makbecie tego dobrze znanego nam blichtru nie ma, co w rezultacie może być powodem poczucia monotonii czy znużenia towarzyszącego odbiorowi sztuki.

Warto pamiętać, że to, co niezrozumiałe czy nieczytelne dla polskiego widza, wynika z braku zaplecza kulturowego. Makbet niesie jednak uniwersalne znaczenie, poddając refleksji różne oblicza ludzkiej natury, które pomimo upływu czasu pozostają niezmienne. W ujęciu globalnym jesteśmy społeczeństwem cały czas rozwijającym się, coraz bardziej zdani na nowe technologie, poszerzając tym samym możliwości cywilizacyjne. Z drugiej strony mamy spory bagaż doświadczeń wojennych, terrorystycznych czy aktów przemocy, które w dzisiejszych czasach są na porządku dziennym. Chciwości, pożądliwość władzy i pieniędzy, jeśli nie zostaną pohamowane doprowadzą do kolejnych tragedii. W tym kontekście inscenizacja z Hongkongu wydaje się być aktualna i stawia trafne diagnozy dotyczące problemów współczesnego świata, nie tylko tych w Chinach. Postawy Makbeta i Lady Makbet odbijają się w postępowaniu niektórych przywódców światowych mocarstw, czy organizacji przestępczych.

Problemem w odbierze sztuki może być zbyt intensywna ekspresja, czy rozbudowane dialogi. Makbet opiera się w dużej mierze na tekście, który jest wypowiedziany dosłownie przez aktorów, bez próby metaforyzacji, co od pewnego momentu rozprasza i dekoncentruje. Tak czy inaczej możliwość zetknięcia się z klasyką interpretowaną w inny sposób z pewnością jest cennym i niezapomnianym doświadczeniem, pozwalającym szerzej spojrzeć na europejskie dziedzictwo kulturowe.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany