Kulturalni ulubieńcy czerwca (do góry nogami)

MIEJSCE: Berlin

Lubicie zwiedzanie? Brukowane uliczki, ciepłe światło latarni, sączącą się muzykę skrzypiec z podcieni starówki, przygryzanie bagietki nad brzegiem rzeki i obserwowanie zachodzącego nad miastem słońca? W takim razie omińcie Berlin. To nie jest miasto romantyków, pociąga jednak swoim postulowaniem wolności i nieokiełznanym szaleństwem na każdym kroku. Berlin stał się modnym i pożądanym celem alternatywnych turystów. Architektoniczne braki nadrabia street artem, bogatą i zróżnicowaną ofertą gastro, najlepszym techno i luzem. Kupuję ten brak napinki. Na każdym kroku można zobaczyć ludzi, którzy za nic mają sobie to jak wyglądasz, sami zaś reprezentują najbardziej ekstrawaganckie stylówki. Dobry design i urocze sklepiki instagram friendly można spotkać na każdym kroku, ale wśród mijanych ludzi pozerstwo jest rzadkie. Wybierzcie się do Berlina póki sprzyjają ku temu temperatury, zima w mieście jest podobno trudna do zniesienia nawet przez najbardziej entuzjastycznych Berlińczyków. Nie czytajcie przewodników i omijajcie turystyczne atrakcje. Najlepsze co możecie zrobić, to po prostu przechadzać się na ślepo Kreuzbergiem i Friedrichshain. A jeśli Berlin podobnie jak mi nie będzie Wam długo wychodził z głowy, sięgnijcie po przewodnik Gestaltena Monocle Travel Guide Series, który przedstawi Berlin z antyturystycznej perspektywy lokalsów.

źródło: archiwum własne
źródło: archiwum własne

CZYTADŁO: „G’rls room”

Wydawać by się mogło, że jeśli chodzi o podręczną lekturę w biegu, do parku i do pociągu – wybór był tylko jeden, bowiem nasza Kultura sięgnęła druku i w wersji papierowej krąży po Warszawie. W moje ręce wpadł jednak magazyn G’rls room pisany głównie przez dziewczyny – dla dziewczyn. Bardzo się cieszę, że w ostatnim czasie jakby na przekór wszystkiemu temu, co dzieje się w polityce, podnosi się coraz więcej dziewczyńskich tematów, mówi się nie tylko o równych szansach, ale i o tym, aby kobiety kobietom nie podkładały kłód pod nogi. Magazyn G’rls room jest śmiałą kontynuacją tego, co dla kobiet robią od lat Wysokie obcasy. Dziewczyny jeszcze śmielej podnoszą kwestie seksualności i miejsca kobiet w historii i zmaskulinizowanych środowiskach. W obiegu jest już drugi numer, który jeszcze nie trafił na moją półkę. Jeśli tylko macie dostęp do pierwszego wydania, przeczytajcie koniecznie tekst o ziołach, kobiecej przyjaźni i o tym, czy jesteśmy gotowi na obecność w mediach różnych wzorców piękna.

źródło: archiwum własne

W SIECI: Barłóg literacki

Nie wiem jakim cudem mogłam dopiero teraz trafić na Barłóg literacki – kanał na Youtube nachalnie promujący czytelnictwo przez Sylwię Chutnik i Karolinę Sulej. Dzięki dziewczynom przeglądam Youtube’a z mniejszym poczuciem wstydu, mając jedynie żal do siebie, że wciąż czytam za mało. Nadrabiam jednak zaległości i coraz częściej na szlaku weekendowych spacerów uwzględniam małe katowickie księgarnie, obciążając portfel i będące i tak na skraju wytrzymałości wiszące półki. Barłóg nadaje co tydzień w niedziele. Są to luźne pogaduchy o książkach i słowie pisanym dosłownie z barłogu. Czasem dziewczyny zapraszają do łóżka gości, jednak muszę przyznać, że najbardziej lubię ich słuchać w duecie, wówczas moja książkowa wishlista zostaje uzupełniona o kilka dodatkowych pozycji. Dzięki nim odkryłam postać Barbary Hulanicki, która odmieniła obliczę londyńskiej mody i jeszcze bardziej wciągnęłam się w świat szamanki-zielarki Simonki Kossak z Puszczy Białowieskiej. Jestem więc żywym przykładem, że nachalna, czy też nie, promocja czytelnictwa wychodzi dziewczynom wzorcowo!

NA EKRANIE: Twin Peaks

Część naszej redakcji nerwowo wyczekiwała nowego Twin Peaks z wypiekami na twarzy. Wymienialiśmy pierwsze wrażenia, dzieliliśmy się najbardziej abstrakcyjnymi teoriami. Część odczuć po wypuszczeniu pierwszych odcinków przez Showtime znajdziecie w drugim numerze papierowej Kultury. Z każdym kolejnym odcinkiem utwierdzam się w przekonaniu, że Lynch zapewnia nam najbardziej brawurową w historii telewizji jazdę bez trzymanki. Reżyser postawił zresztą producentom ultimatum, że Twin Peaks powróci z jego udziałem w momencie, gdy otrzyma wolną rękę. W efekcie otrzymaliśmy huśtawkę odcinków bardzo dobrych i genialnych. Lądujemy na zmianę w dobrze znanym Twin Peaks, które mimo nowych mieszkańców funkcjonuje według dawnych reguł oraz w odległych zaświatach pełnych bytów i niebytów. Na półmetku serialu próżno stwierdzić w jaką zmierza stronę. Większość wątków nie doczekało się dotąd rozwinięcia, a wielbiciele Agenta Dale Coopera co poniedziałek zaciskają kciuki, by padło znamienne Damn good coffee! Brak rozwiązań w żadnym wypadku nie jest frustrujący, daję się porwać tej szaleńczej jeździe, podejmując wyzwanie interpretacji coraz to dziwniejszych, iście lynchowskich elementów.

źródło: Indiewire
Kasia Siewko

Zakochana w Katowicach i brzydkiej architekturze. Zapytana o ulubioną poetkę od wielu lat odpowiada- Poświatowska.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany