Pocztówka ze świata: portugalska kraina Disney’a

Od kiedy przeprowadziłyśmy się do Lizbony, każdy wokół powtarzał nam, że koniecznie musimy odwiedzić Sintrę. Począwszy od współlokatorów, skończywszy na kierowcach, którzy zatrzymywali się, kiedy jeździłyśmy autostopem po okolicy. Bardzo intrygowało nas to miasteczko, którym wszyscy tak bardzo się zachwycali. Położone około 30 kilometrów od Lizbony na wzgórzach Serra de Sintra, charakteryzuje się specyficznym mikroklimatem – ciężko jest przewidzieć tu pogodę. Stolica może być zalana słońcem, podczas gdy nad Sintrą wiszą ciężkie, deszczowe chmury. To właśnie ten chłodny klimat wiele lat temu zaczął przyciągać do miasta szlachtę z całej Portugalii. Zaczęli oni budować tu zamki, pałacyki i liczne wille, mające charakter letnich rezydencji. Właśnie z tego powodu Sintra przyciąga dziś licznych turystów – malownicze zielone wzgórza dosłownie usiane są majestatycznymi posiadłościami portugalskiej elity sprzed setek lat.

Przez pierwsze dwa miesiące wstrzymywałyśmy się przed odwiedzeniem Sintry tylko i wyłącznie z powodów finansowych. Obiecałyśmy sobie, że dopiero gdy znajdziemy pracę i odłożymy trochę pieniędzy, pozwolimy sobie na zwiedzenie miasteczka. Bo – niestety – trzeba przyznać, że atrakcje Sintry do najtańszych nie należą. Chcąc odwiedzić wszystkie pałace trzeba liczyć się ze stratą kilkudziesięciu euro. My odwiedziłyśmy jedynie dwa, bo postanowiłyśmy się nie spieszyć, tylko zwiedzić wszystko spokojnie i dokładnie.


Palácio Nacional da Pena

Najbardziej znany i przez wielu uważany za najpiękniejszy, najbardziej imponujący zamek Sintry. Znajduje się na najwyższym wzgórzu, w związku z czym z jego dziedzińca można podziwiać piękną panoramę miasta i okolicy. Przy braku chmur niebo na horyzoncie podobno pięknie przechodzi w bezkresny błękit oceanu – niestety, mimo nienajgorszej pogody, nie udało nam się tego zobaczyć.

Pałac Pena to przede wszystkim kolory. Nigdy w życiu nie widziałam czegoś takiego – mury są na przemian czerwone, żółte lub wyłożone błękitnymi azulejos. Jeśli dodać do tego geometryczne kształty, liczne wieżyczki i okalający całość obiektów taras, momentalnie przenosimy się w krainę Disneya.

Dodatkowo zamek otoczony jest przez wielki ogród, bardziej przypominający właściwie las. Kilka stawów, mnóstwo pięknie kwitnących o tej porze roku drzew i bezkresna cisza – czego chcieć więcej?


Quinta da Regaleira

Choć to Pałac Pena stał się swego rodzaju wizytówką Sintry, właśnie na odwiedzenie Quinta da Regaleira czekałyśmy najbardziej. Pałac jest o wiele mniejszy, za to nadrabia przepięknym ogrodem. Błądząc po nim (dosłownie – sztuką jest się w nim nie zgubić!) czułam się jak Alicja w Krainie Czarów. Ogród pełen jest podziemnych przejść i labiryntów, jaskiń z podziemnymi jeziorami, małych źródełek i nieco większych wodospadów oraz imponujących… studni. Mimo takiej nazwy, nigdy nie były używane one jako źródła wody! Jak się okazuje, związane były z rytualnymi obrządkami związanymi z tarotem. Największa jest głęboka na dwadzieścia siedem metrów, a na jej dno prowadzą kręte schody. Robi wrażenie!

Oprócz Pałacu Pena i Quinta da Regaleira w Sintrze znajduje się jeszcze Zamek Maurów, Pałac Narodowy Sintra, Klasztor Kapucynów, Pałac Monserrate… Fani historii na pewno nie będą się tam nudzić. Zresztą nie tylko oni – to naprawdę idealne miejsce dla każdego, kto chce poczuć choć odrobinę bajkowego klimatu, pospacerować leśnymi szlakami i zobaczyć kawałek tej zielonej, niespiesznej Portugalii. Bo chociaż Sintra z roku na rok staje się coraz bardziej turystycznym miejscem, wciąż nie tak trudno znaleźć tu miejsca bez tłumów (szczególnie w lesie).

Po wizycie w Sintrze zrozumiałam zachwyt tych wszystkich osób, które polecały nam tam pojechać. Założę się, że każdy z nas choć raz w życiu chciał przenieść się w bajkowy świat. Czemu więc nie dać sobie tej szansy i nie przekonać się na własnej skórze jak to jest znaleźć się w prawdziwie disney’owskiej rzeczywistości?

Magda Futyma

Trochę przeraża ją bezczynność. Autostopowiczka, fanka gór i długich poranków.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany