Kim jesteś? #społecznyekshibicjonizm

To jeden z moich ostatnich felietonów z serii: mam dwadzieścia trzy lata. Z natury jestem osobą, która często bywa zawieszona między różnymi przyziemnymi sprawami, człowiekiem, który rzadko odpowiada sobie na fundamentalne pytania. Ostatnio zderzyłem się z chwilą, w której owe myśli zaczęły mocno wpływać na moje decyzje, plany czy postanowienia. Patrząc wstecz, analizując swój wizerunek, który nakreśliłem do tego dnia, zastanawiam się krytycznie – kim jestem? 

Każdy z nas obserwuje kogoś – rówieśników, idoli, przyjaciół. Pobieramy przykłady ze społeczeństwa, próbując przełożyć czyjeś dobre cechy na swoje własne. Naszymi wzorcami są ludzie, którzy do szaleństwa imprezują, wpadają w narkotyczne i alkoholowe ciągi – ich przedstawiciele od wielu lat toczą za nas swoje heroiczne bitwy na ekranach kin, w takich filmach jak Wszystkie nieprzespane noce, Marzyciele czy ostatniej głośnej produkcji Katarzyny Rosłaniec Diabeł kazał tańczyć.

Inną, godną naśladowania grupą są osoby z wykształconym charakterem, często zaczerpniętym od postaci, które na tle społeczeństwa potrafią ukierunkować pewien trend w myśleniu. Popełniają te same błędy, obierają kierunki w życiu, które już gdzieś podpatrzyły i nagle, w wieku trzydziestu, trzydziestu pięciu lat otwierają oczy i zadają sobie pytanie – kim jestem? Nie rozpoznają osoby, którą widzą w lustrze, podjęte za młodu decyzje wydają się kalką życia z marmuru a ich tożsame ja wydaje się już zapomnianym, przegranym wspomnieniem.

Odliczając dni do osiemnastego czerwca wpadłem w spiralę podsumowań tego, co udało mi się do tej pory osiągnąć.

Źródło: Giphy

Przeglądając instagramowe profile znajomych zauważyłem, że każdy z nas celebruje swój własny ekshibicjonizm, który w wielu postaciach eksploatuje osobowościowy narcyzm. Wrzucamy wyretuszowane zdjęcia własnych twarzy, idealne sylwetki, idealne życie, które posiadamy dzięki profilom w social mediach.

Kreujemy takie życie żeby imponować. By w świecie i w społeczeństwie, w którym się obracamy, pozostać w czyjeś pamięci. Zostawiamy ślady w historii tak, aby być zapamiętanymi, by coś zrobić, coś znaczyć. Czytamy bohaterskie wpisy na internetowych profilach, o wspaniałych kolacjach zilustrowanych pięknymi zdjęciami, o wzruszeniu parą starszych osób – wylewamy z siebie kolejne fale emocjonalnego wyposzczenia – za lajk, za serduszko.

By zostać w stu procentach szczerym – dwudziestego szóstego maja był Dzień Matki. Internet ożywił się życzeniami, fotografiami, wspomnieniami o najważniejszych postaciach ich życia – Matkach.  To, co powinno celebrować ich dzień, zmieniło się jedynie w sztuczne wyznaczanie tej lepszej, bardziej oryginalnej historii z życia danej osobistości. Na mojej tablicy pojawiło się podobne zdjęcie upamiętniające najważniejszą osobę w moim życiu, która kilka lat temu odeszła. Za kolejnymi polubieniami, komentarzami – zdałem sobie sprawę, że zrobiłem dokładnie to samo, co każdy dwudziestoparolatek, o którym dziś piszę.

Źródło: Giphy

Czy w naszą strukturę DNA jest wpisany #ekshibicjonizm? Czy zostaliśmy stworzeni tylko po to, by wypełnić lukę w historii jako pokolenie, które upamiętnia na potęgę to, co nas otacza? Czy zostaliśmy wychowani w świecie, który nigdy nie zdefiniuje po co robimy to wszystko?

Być może dostaliśmy do rąk narzędzia, do których dopiero się przyzwyczajamy? Które dopiero za kilka, kilkanaście lat zaczną działać w sposób, który pomoże nam określić samego siebie? Nasze życie to przede wszystkim poszukiwania siły, tożsamości i świadomej, własnej drogi w przyszłość. Próbując ukazać światu własne ja – często manipulując emocjami swoich obserwatorów, znajomych – popełniamy błędy, które w końcu zaowocują nowym drogowskazem.

Mógłbym zakończyć myśl gorzkim w dzisiejszych czasach frazesem: jeśli widzisz przed sobą wymarzone czerwone ferrari – wsiądź w mnie a będzie Twoje. Mam jednak nadzieję, że otaczając się takimi samymi ludzkimi pomnikami, możesz być sobą – nie zgadzając się na wewnętrzny ekshibicjonizm.

Adrian Nowacki

Lubi filmy oglądać i o nich pisać.

1 Komentarz

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany