Szczęśliwe zakończenia – „Will & Grace”

Każdy z nas słyszał kiedyś o Przyjaciołach, prawda? To sztandarowy wyznacznik jakości telewizyjnych seriali lat 90. Szybkie, dowcipne obserwowanie otaczającego nas społeczeństwa. Kąśliwe i drobiazgowe diagnozy tego, w jaki sposób żyjemy – to przede wszystkim cechowało wciąż popularny dziś serial. Nie zapominajmy o samych Przyjaciołach – charyzmatycznych, wyjątkowych postaciach, z którymi utożsamiał się nie tylko każdy Amerykanin – każdy, kto kiedykolwiek zasiadł przed telewizorem, by zanurzyć się w świat nowojorskich ulic, znalazł w sobie własną Monicę, Phoebe, Joego, Chandlera czy Rachel. Aktorzy, którym przypadły te ikoniczne już role, w tym momencie cieszą się długo trwającą sławą. Rozpoznawalni na całym świecie mogą poszczycić się gronem wiernych odbiorców i fanów.

A teraz wróćmy do mnie. Przyjaciół poznałem późno na studiach, zafrapowany legendą, którą niewątpliwie serial obrósł i trwa w niej nieprzerwanie kolejne już dziesięciolecie. Szybko pochłonąłem wszystkie sezony, pokochałem, zapamiętałem i schowałem na własnej półce z arcydziełami. Najważniejsze jest jednak to, co zdobyło moje uznanie wcześniej i zajęło pozycję numer jeden, jeśli chodzi o globalne sitcomy.

Źródło: TVSHOW

Will & Grace – to serial komediowy rozegrany w przegenialnym kwartecie aktorskim: Debra Messing (Grace), Eric McCormack (Will), Sean Hayes (Jack) oraz Megan Mullally (Karen). Sitcom przede wszystkim stoi obsadą. Chemia, wyrazistość i niepowtarzalność wypracowanych charakterów, dbałość o widza oraz dowcip – ostry, punktujący bolączki  każdego amerykańskiego środowiska: od celebrytów, po polityków.

Fabuła umiejscowiona jest na przełomie wieku, ułatwia to wczucie się w ironiczny związek między tytułowym bohaterami. On jest gejem, a ona – spełniającą się singielką z nieokiełznaną fryzurą. Kochają się, nienawidzą, ale razem idą przez ulice nowojorskich dzielnic, skupiając się na tym wszystkim, co daje im szczęście.

Poza główną parą, ostrości i szaleństwa w splocie fabularnych wątków dodają postaci Karen i Jacka – zwariowanej alkoholiczki i miłośniczki kolorowych tabletek oraz niezwykle charakterystycznego geja tancerza, piosenkarza i aktora i… i…, który sam tworzy swoją legendę. Oś historii skupia się właśnie na nich. To oni nieśli serial przez pięknych osiem sezonów. Doczekali się dwóch odcinków na żywo emitowanych na kanale NBC, które okazały się telewizyjnym hitem (dorównując poziomem oglądalności Przyjaciołom).

Źródło: TVSHOW

Pisząc o Will & Grace nie można pominąć ról drugoplanowych. W serialu pojawiła się Cher jako idolka z sennych marzeń Jacka, Britney Spears jako amerykańska prawicowa prowadząca gejowskie talk-show, Blythe Danner jako pełna nałogów matka Willa, Jennifer Lopez jako przyjaciółka Jacka,  John Cleese jako zwariowany kochanek Karen. Mógłbym wymieniać w nieskończoność – ale cóż, nie chcę zepsuć niespodzianki widzom, którym dopiero przyjdzie poznawać świat tych szalonych młodych ludzi.

Podczas niepokojącej kampanii prezydenckiej, której ostatnio byliśmy świadkami w pięknej Ameryce – zarówno w obozie Hillary Clinton jak i Donalda Trumpa szukano magnesu na potencjalnego wyborcę. Niedoszła prezydent do swojego grona celebrytów zaprosiła obsadę Will & Grace. Debra, Eric, Megan oraz Sean stworzyli specjalny materiał piętnujący wpadki prezydenta Donalda Trumpa, pokazując w błyskotliwy i inteligentny sposób, kim jest człowiek schowany pod taflą pomarańczowej opalenizny.

Sam spot wyborczy – bo tak trzeba to nazwać – okazał się komercyjnym hitem. Stacja NBC wykorzystała owy potencjał, angażując na nowo całą obsadę na kolejny, dziewiąty sezon serialu.

Dlaczego ja zostałem z tym serialem tak długo? Przede wszystkim dla radości ducha. Każdy odcinek, mimo iż skupia się na historii Willa i Grace, nie traci ani na chwilę świeżości, płynącej z pierwszego wrażenia. Gdy włączyłem ostatni odcinek sitcomu, byłem smutny, czułem żal i niesamowitą radość – bo moi najlepsi przyjaciele zostali ze mną i pozostaną tak długo, jak długo będę o nich pamiętał.

Adrian Nowacki

Lubi filmy oglądać i o nich pisać.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany