Na pytanie: Co cię pasjonuje?, odpowiadam: Muzyka

Szukanie utworów nowych, jeszcze nieodkrytych, przy jednoczesnym wracaniu do tych z przeszłości, jest jedną z moich cegiełek szczęścia. Każdego dnia przeznaczam parę godzin lub może nawet jego całość, na oddawanie się mojej największej pasji, jaką jest muzyka. Ona uwzniośla, pogłębia odczuwane w danym momencie emocje lub też przypomina konkretne sytuacje. Pasja, która jest ze mną od tylu lat, nie osiągnęła punktu stagnacji – wciąż się rozwija a ja czasem patrzę na to wszystko i myślę: Jak można tego nie kochać? Słonecznych, tanecznych poranków z Guns N’ Roses i zimnych wieczorów z Chopinem? Śniadań z Kygo lub kolacji z Laną del Rey?

Prawdziwie muzykę poznałam, mając zaledwie cztery lata. Wtedy pierwszy raz obejrzałam film Titanic, do którego ścieżkę dźwiękową stworzył wybitny James Horner. Mieliśmy kasetę ze ścieżką dźwiękową, więc siadałam naprzeciw radia, kazałam bratu uruchomić machinę, a ja jako mała dziewczynka, podziwiałam moc grającej orkiestry i wzruszałam się. W okresie dorastania byłam zakochana w hip hopie, jazzie, bluesie, alternative, klasyce czy muzyce filmowej. Żartuję, że swojego życia nie liczę latami, ale okresami zachwytu danym gatunkiem muzycznym (dużo w tym prawdy).

Zabawne – im więcej doświadczasz, tym łatwiej jest zrozumieć przesłanie artystów. Początkowo można nie pojmować poezji czy malarstwa, jednak w momencie, kiedy przeżyliśmy analogiczną sytuację do opisywanej przez autora, wszystko nabiera głębszego znaczenia. Z muzyką jest identycznie. Wiem to z autopsji. Poznawanie osób, które mają tę samą pasję, jest jednym z najpiękniejszych darów, jakie można otrzymać. Rozmowy na temat niuansów, podobieństw utworów, pokazywanie sobie nowych klipów czy wspólne słuchanie ulubionych płyt, to chwile prawdziwego spełnienia. Osobiście, doświadczyłam tego i jestem bardzo wdzięczna wszechświatowi za taką możliwość.

Ludzie z mojego otoczenia pytają często – mnie siedzącą w kawiarni lub na zajęciach ze słuchawkami – Dlaczego? A ja odpowiadam, z lekkim uśmiechem, niczym Wroński z Anny KareninyYou can’t ask why, about love. Podziwiam każdego dobrze grającego muzyka na ulicy, chłonę otaczające mnie dźwięki; świat nabiera wtedy cieplejszych barw, mimo że za oknem szaleje wichura a temperatura nie pozwala wyjść z domu. Z muzyką wszystko jest dobrze. I będzie.

Pisząc ten felieton, nasłuchuję melancholijnego fortepianu. Dzisiaj poznałam utwór Nilsa Frahma – Re. Jedna nuta jest pytaniem, druga odpowiedzią – tak tworzy się kompozycje. Moje pytanie jest następujące: Co Cię pasjonuje? Ja już kończę pisać. Uruchamiam playlistę i  czuję, że ta noc będzie przepełniona muzyką klasyczną. Jutro pewnie będzie inaczej. Jestem ciekawa, co nowego znajdę.

Małgorzata Światlak

Zafascynowany muzyką diabeł, który lubi dobrą kawę i wciągającą książkę o psychologii. Aspirująca poliglotka. Freak.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany