7 filmowych ról na 70 urodziny Jerzego Stuhra

Może to banał, ale gdy pojawia się na ekranie, nie sposób oderwać od niego wzroku. Genialny zarówno w komediach, jak i w dramatach. Rozśmiesza do łez i powoduje łzy wzruszenia. Jutrzejszy jubilat – Jerzy Stuhr. Za które filmowe role kochamy go najbardziej?

 

Amator (1979), rola: Filip Mosz

Kadr z filmu „Amator”

Amator to historia Filipa Mosza, który z dniem narodzin swojej córki kupuje kamerę, aby każdego dnia móc nagrywać i obserwować jak ona rośnie. Z czasem poza nagraniami dziecka zaczyna kręcić inne obiekty, które przykuwają jego uwagę – pracujących na drodze robotników czy też gołębie na parapecie. Wpada w wir pracy, filmowania, otwiera amatorskie kółko filmowe, nagrywa nowe projekcje. Kluczowa staje się ostatnia scena z filmu, w której Mosz zwraca kamerę ku sobie i zaczyna opowiadać własną historię. Artysta musi być szczery przede wszystkim wobec siebie i widza. To historia o narodzinach prawdziwego i świadomego artysty.

Nikt w tak doskonały sposób nie oddałby całej atmosfery filmu jak Jerzy Stuhr. To rola, o której się nie zapomina, pozostaje dogłębnie zakorzeniona w pamięci. Aktor wspina się na wyżyny swoich możliwości, tworząc genialną postać psychologiczną, którą jest Filip Mosz – szczęśliwy mąż i ojciec, który odnajduje swoją pasję, Z czasem widz dostrzega jednak, że bohater szczęście zaczyna widzieć tylko poprzez obiektyw.

 

Seksmisja (1983), rola: Maks Paradys

Kadr z filmu „Seksmisja”

Seksmisja stała się filmem kultowym nie tylko ze względu na abstrakcyjny, pełen humory scenariusz autorstwa Juliusza Machulskiego, ale także dzięki fantastycznemu duetowi Stuhr – Łukaszewicz. Maks i Albert po hibernacji budzą się w zupełnie zaskakującej rzeczywistości, rządzonej przez feministyczną Ligę Kobiet. Są ostatnimi żyjącymi mężczyznami, żyjącymi w zamknięciu, pod czujnym okiem Jej Ekscelencji. Przybliżanie fabuły zapewne mija się z celem, Seksmisja jest przykładem filmu, który przez lata wciąż bawi i wygląda dobrze. Chociaż powoli zbliżamy się do 2044 roku, w którym dzieje się akcja, nic nie wskazuje na to, by film miał się zestarzeć.

Z dwójki bohaterów to właśnie Maks jest bardziej porywczy i wyszczekany. Co ciekawe, początkowo Juliusz Machulski chciał w tej roli obsadzić… Jana Englerta. Dziś ciężko to sobie wyobrazić. Postać Maksa nabrała kształtu za sprawą Stuhra, który stworzył ponadczasową kreację. Maks Stuhra jest karykaturalny, ale nie przerysowany. Aktor nadał mu cechy, z których widz drwi, z drugiej strony, właśnie dzięki nim, postać zyskuje sympatię.

 

Kingsajz (1988), rola: Nadszyszkownik Kilkujadek

Kadr z filmu „Kingsajz”

Juliusz Machulski potrafił stworzyć razem z Jerzym Stuhrem obraz, który jak na polskie warunki wyrywał się konwenansom, przekraczając granice dobrego gustu i smaku. Polityczna poprawność została w tyle, ustępując miejsca ironii i charakterystycznej dla obu artystów bezkompromisowości. Reżyser potraktował cynicznie nie tylko dogorywający wówczas w Polsce totalitaryzm, ale i samego siebie, czego dowodzi rewelacyjne zakończenie filmu. Sama historia przenosi nas w świat fantazji, gdzie rozwinął się Instytut Badań Czwartorzędu oraz nikomu nieznana kraina zwana Szuflandią. Jak sama nazwa wskazuje, jej pejzaż tworzą głównie szuflady, segregatory i inne atrybuty biurowo-urzędniczej rzeczywistości. Panuje tu Nadszyszkownik Kilkujadek, w którego wciela się niezapomniany Jerzy Stuhr.

Aktor w idealny sposób odwzorował nawyki, zachowanie, charakterystyczną gwarę typowego członka aparatu ówczesnej władzy, co wiązało się z niechęcią ówczesnych polityków. Jerzy Stuhr potrafił ograć swoje emplua w taki sposób by przekonać do siebie jeszcze większe grono odbiorców czymś zupełnie nowym i świeżym.

 

Dekalog X (1988), rola: Jerzy Janicki

Kadr z filmu „Dekalog X”

Kolejne spotkanie Jerzego Stuhra z Krzysztofem Kieślowskim poskutkowało stworzeniem Dekalogu X, odnoszącego się się do 10. przykazania: (Nie pożądaj…) ani żadnej rzeczy, która jego jest. Film opowiada historię dwojga braci – Jerzego (Jerzy Stuhr) i Artura (Zbigniew Zamachowski), którzy dziedziczą po ojcu kolekcję znaczków. Początkowo nie są świadomi, jak wielką wartość ma kolekcja, chcą sprzedać ją pierwszemu lepszemu kupcowi. Po uświadomieniu sobie, że znaczki warte są duże pieniądze, bracia są jednak w stanie poświęcić wiele – nawet własne zdrowie – aby zdobyć brakujący, rzadki znaczek, którego brakuje w kolekcji ojca.

Jerzy Stuhr stworzył w Dekalogu X postać komiczną, ale jednocześnie – pełną ciepła. Widz ma świadomość, że filmowy Jerzy nie jest do końca rozsądnym człowiekiem (czego potwierdzeniem jest jego szybka decyzja o zoperowaniu nerki), co nie zmienia jednak faktu, że potrafi on zyskać sympatię i zrozumienie.

 

Duże zwierzę (2000), rola: Zygmunt Sawicki

Kadr z filmu „Duże zwierzę”

Film przedstawia z pozoru prostą historię urzędnika bankowego Zygmunta Sawickiego oraz jego żony, przedszkolanki. Wspólnie dochodzą do pewnego wniosku – postanawiają zaopiekować się pozostawionym przez cyrk wielbłądem. Małżeństwo bardzo szybko zaprzyjaźnia się ze zwierzęciem. Budują mu specjalnie zaprojektowaną stajnię, pan Sawicki chodzi z nim na spacery i wydaje się, że ich życie wraz z przybyciem wielbłąda zmieniło się na lepsze. Niestety – jak to bywa w filmach stworzonych przez Stuhra – decyzja głównych bohaterów nie podoba się współmieszkańcom miasteczka, którzy tworzą dosyć specyficzną masę społeczną.

Aktor, który w swoim dorobku scenicznym ma paletę niejednoznacznych bohaterów, w 2000 roku dodał do swojego portfolio jedną z bardziej charakterystycznych, a mimo wszystko zrównoważonych postaci. Jerzy Stuhr sam wypowiadając się o swoim dziele, mówił, że porównuje ten film do wiersza, który dla każdego z widzów możne znaczyć coś innego i to jest w nim właśnie najpiękniejsze.

 

Pogoda na jutro (2003), rola: Józef Kozioł

Kadr z filmu „Pogoda na jutro”

Po opuszczeniu klasztoru Józef Kozioł przez długi czas nie potrafi poradzić sobie z otaczającą go rzeczywistością. Musi zmierzyć się nie tylko z rozczarowaniem rodziny, którą zostawił kilkanaście lat temu, ale także z zewnętrznym światem, którego zasad nie rozumie i nie potrafi zaakceptować. Pogoda na jutro to ironiczna metafora świata, którym rządzi pieniądz, władza i pożądanie.

Jerzy Stuhr, wcielający się w główną rolę, stworzył postać rozczulająco nieporadną, próbującą odpowiedzieć sobie na pytanie dokąd zmierzają ludzie, także jego bliscy. Siedemnaście lat spędzonych za murami klasztoru spowodowało, że Kozioł nie potrafi funkcjonować jak normalny człowiek. Stuhr idealnie pasuje do roli zagubionego mężczyzny w średnim wieku, jest autentyczny i przekonujący, widz wierzy w stu procentach w to, co wypowiada w imieniu Kozła. Być może sukces tej kreacji aktorskiej jest spowodowany faktem, że aktor był równocześnie reżyserem Pogody na jutro, a więc sam sobie sterem, żeglarzem i okrętem.

 

Obywatel (2014), rola: Jan Bratek

Kadr z filmu „Obywatel”

 

 

 

 

 

 

 

Jan Bratek – typowy everyman, obywatel Polski, bohater skrojony na wzór Piszczyka z Zezowatego szczęścia. W życiu pragnie spokoju, którego nie może zaznać z powodu szaleńczego biegu historii. Bratek nie chce wiele, nie oczekuje od życia kokosów, ma jednak zdolność do wplątywania się w kłopoty. Obywatel to próba rozrachunku z narodowymi stereotypami, a także próba odnalezienia odpowiedzi na pytanie, jak historia wpływa na życie przeciętnych obywateli.

Stuhr po raz kolejny udowodnił w tym filmie, że idealnie sprawdza się w roli bezsilnego, ofermowatego człowieka, który nie jest w stanie zbuntować ani przeciwko innych ludziom, ani przeciwko narzucanym mu odgórnie nakazom. Nie sposób pominąć także rolę Maćka Stuhra, wcielającego się w młodego Jana Bratka. Tak naprawdę ta postać to przecież wynik pracy zarówno ojca, jak i syna.


Dubbing

Kadr z filmu „Shrek”

Kiedy mowa o Jerzym Stuhrze, nie można zapomnieć o jego rolach dubbingowych. Pierwsza z tych większych i bardziej rozpoznawalnych to Mushu w disneyowskiej Mulan z 1998 roku. W oryginalnej wersji ta postać, prawdopodobnie najbardziej zwariowana ze wszystkich pojawiających się w bajce, mówiła głosem Eddiego Murphy’ego. Trzy lata później – w 2001 roku – ukazał się film animowany Shrek, gdzie Stuhr po raz pierwszy otrzymał rolę dubbingową Osła, która dała mu ogromną rozpoznawalność w głosowym świecie. Zwariowanego czworonoga już od pierwszych słów pokochał każdy – duży i mały. A nie była to rola łatwa – wszak niektórzy są zwolennikami teorii, że szalony przyjaciel głównego bohatera nie był do końca zdrowy na umyśle. Jerzy Stuhr sprostał zadaniu w stu pięćdziesięciu procentach. Co ciekawe, w oryginalnej wersji filmu głosu Osłowi także użyczył Eddie Murphy!

Kulturadogorynogami

Po prostu: redakcja do góry nogami!

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany