Trzy razy wiosna: Kino Nowe Horyzonty, Polish Lody i Wały nad Odrą

Kolejna wiosna zapowiada się jako pracowita wycieczka w nowo-stare miejsca. Znacie mnie już niemal rok, bo tyle czasu goszczę na łamach Kultury do góry nogami z moim małym, intymnym światem, zachłyśniętym kinematografią. Napisałem sześćdziesiąt dziewięć autorskich felietonów, razem z pozostałymi członkami stworzyłem kilkanaście rozmów o muzyce, teatrze i telewizji. Ale najważniejsza część mnie zawsze będzie wiarygodna tylko w jednym miejscu – w kinie.

Wrocław jest miastem pełnym młodych osób, które nie boją się myśleć w oryginalny i odważny sposób, wyrażając w stu procentach własne ja, które w obecnym świecie nie jest towarem eksportowym poszukiwanym przez rządzącą masę społeczną. Mam tutaj kilka miejsc, które w okresie wiosenno-letnim będę odwiedzał częściej niż do tej pory – i to właśnie tam chciałbym Was zabrać.

Zdjęcie udostępnione dzięki uprzejmości Kinonh.pl

Kino Nowe Horyzonty jest specyficzną przestrzenią, gdzie artyzm miesza się z popkulturową masą, reprezentując blockbustery, przedpremierowe przeboje kasowe, które pozwalają Stowarzyszeniu Nowe Horyzonty zapraszać do Wrocławia takie festiwale jak majowy LGBT Film Festival. Impreza odwiedzi stolicę Dolnego Śląska z ósmą odsłoną kontrowersyjnych krótkich metraży, filmów fabularnych i ciekawych wystaw. W międzyczasie będziemy mogli odwiedzić kolejną niebezpieczną planetę wraz z załogą nowego filmu Ridleya Scotta Alien: Przymierze.

Źródło: Bilety24.pl

Kino Nowe Horyzonty wraca także z Wiosną Filmów – corocznym festiwalem, umożliwiającym polskiej publiczności oglądanie filmów, święcących triumfy na najważniejszych festiwalach świata, często nieobecnych w głównym obiegu kinowym w Polsce. W programie między innymi: Dusza i ciało (Węgry), Aquarius (Brazylia) czy Dwie kobiety (Francja).

Wrocław, szczególnie, gdy z nieba leją się hektolitry wysokich temperatur, słynie z niebotycznych kolejek do wszystkich miejscowych lodziarni. Moim faworytem – poza wspomnianą w tytule Polish Lody (przy placu Bema) – jest Kulka. Mała kawiarenka, której załoga skradła moje serce w ubiegłym roku, pomagając mi w przetrwaniu największej ulewy sierpnia, która nawiedziła to piękne miasto. Lody, rzecz jasna – równie pyszne.

We Wrocławiu ważne jednak są przestrzenie: otwarte, wolne – nad Odrą, gdzie spotykają się wszyscy. Niezależni, niezwiązani – po prostu będący u celu, jakim jest wypoczynek, prażenie się w promieniach słońca przy muzyce, płynącej z kilkunastu głośników jednocześnie.

Wały, które często otoczone są parkami, w tym roku zmobilizowały mnie do jednej rzeczy: kończąc ten artykuł, finalizuję zakup moich pierwszych wrotek. A co!

Adrian Nowacki

Lubi filmy oglądać i o nich pisać.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany