Czy widzisz te dziwa? – o kinie Kuby Czekaja

Mój ojcze, mój ojcze! Czy widzisz te dziwa?

 Król olszyn do siebie zaprasza i wzywa!”

 „Nie bój się mój synu! Skąd tobie te dreszcze?

 To tylko wiatr cichy po liściach szeleszcze

 – fragment ballady Król Olch  J.W. Goethe

Królewicz Olch, najnowszy film Kuby Czekaja otwiera utwór charakterystyczny dla epoki romantyzmu – Król Olch, znany widzom prawdopodobnie z czasów szkolnych, i którego znajomość, z pewnością, ułatwi interpretację tej produkcji.

Kim jest ów Królewicz? To wybitne uzdolniony nastolatek, który rozpoczyna naukę fizyki na uniwersytecie, by móc pracować nad teorią światów równoległych. Chłopiec, choć bystry intelektualnie, jest emocjonalnie pokaleczony przez autorytatywną Matkę i brak ojcowskiego wsparcia. Gdy w życiu tych dwojga zjawia się Mężczyzna, ich rodzinny mikrokosmos zacznie się kruszyć…

„Królewicz Olch”, źródło: Filmweb.pl

Choć opis filmu może sprawdzać wrażenie względnie klarownego, to nic w filmie Czekaja, nie jest tym, na co w pierwszej chwili wygląda. Mnogość nawiązań i poziomów, na których można odczytywać produkcje, przyprawia o zawrót głowy i z tego powodu, jak to z kinem eksperymentalnym bywa, film będzie miał niemal tyle samo zwolenników, co przeciwników.

Tytułowy bohater poszukuje swojego miejsca w świecie dorosłych, próbuje odnaleźć siebie, poszukuje męskiego autorytetu – figury ojca, który był dotychczas nieobecny. Jednocześnie odcina się od toksycznej matki, która realizuje swoje niespełnione ambicje, zmuszając chłopca do nauki. Samotność, odrzucenie i presja otoczenia by być najlepszym, to codzienność dla Chłopca, który stopniowo staje się mężczyzną.

Styl Czekaja może być odbierany jako pretensjonalne, czy wręcz wysoko artystyczne kino, a dla mnie, to powiew świeżość w rodzimym, filmowym ogródku. Jego opowieści wpisują się w powoli raczkującą dyskusję w kinie na temat relacji dziecko-rodzic, bo produkcji na ten temat w Polsce wciąż jest stosunkowo mało. Z jakichś przyczyn twórcy nie zainteresowali się specjalnie, tak jak na przykład Francuzi, kinem o nastolatkach, o młodych-dorosłych, więc tym bardziej potrzebne są filmy takie jak te, które tworzy Czekaj.

Eksplorowanie świata widzianego oczami dzieci zaczęło się w 2009 roku filmem Ciemnego pokoju nie trzeba się bać, a rok później – Twist & blood. Te dwa krótkie metraże ugruntowały styl młodego reżysera i mogą stanowić podstawę do interpretacji jego późniejszych filmów. Najważniejsze tematy: młodzież , rodzic i bezradność dorosłych, wobec wyjątkowych dzieci.

„Ciemnego pokoju nie trzeba się bać”, źródło: Ninateka

Kuba wytwarza niepowtarzalny klimat w swoich obrazach i ma już swój własny styl, czym nie zawsze mogą pochwalić się tak młodzi twórcy. To coś na pograniczu jawy i snu, odważne artystycznie, dziwne i pogmatwane losy bohaterów, które przenikają się wzajemnie. Wielkim atutem Królewicza Olch są właśnie zdjęcia Adama Palenty wpisujące się w oniryczną estetykę oraz muzyka Bartłomieja Gliniaka, która sprawia, że samo obcowanie z obrazem daje ogromną przyjemność.

Niewielu polskich, młodych twórców odważa się zboczyć ze standardowej ścieżki realizacji filmowej. Kino Sadowskiej, J. P. Matuszyńskiego, czy Łukasza Grzegorzka, choć atrakcyjne i poprawne, jest wciąż zachowawcze, wpisujące się w formalne zasady kina określonych gatunków. Ci młodzi uzdolnieni, są rozsądni i unikają ryzyka… Jest też Kuba Czekaj, który wywraca cały ten spokój realizatorski na drugą stronę i sprawia wrażenie, jakby nic nie robił sobie z faktu,  iż polscy odbiorcy mogą nie być gotowi na tego typu artystyczne eksperymenty.

 Królewicz Olch to pełnometrażowy debiut Kuby, którego premierę odłożono w czasie, by ustąpić pierwszeństwa innej produkcji – Baby Bump w 2015 roku. Daleki od nostalgicznej estetyki, jaką karmią nas zwykle twórcy, wspominając czasy lat dziecinnych, film przypomina absurdalny teledysk.

Treść obu filmów koresponduje ze sobą – opowieść o trudzie dorastania, poszukiwania własnej tożsamości i relacjach z rodzicami. Baby bump jest obrazem jaskrawszym, mniej wywarzonym, w pewnym sensie bardziej szokującym, może ze względu na fakt, iż dotyczy przede wszystkim cielesności i momentu, kiedy dziecko odkrywa, że zmienia się w nastolatka.

„Baby Bump”. źródło: Filmweb.pl

Świat dzieci u Czekaja diametralnie odstaje od pastelowych wspomnień i cukierkowej beztroski, to też nie mroczna i ironiczna Sala Samobójców Janka Komasy, jednak podejście do tematu młodych-dorosłych od, niemal wnętrzności. Dzieciaki w filmach reżysera są wrażliwe i inteligentne, a twórca jakby zadaje pytanie – kiedy i dlaczego traci się tę dziecięcą mądrość? Bo dorośli są tu dziwaczni, czasem wulgarni i pokraczni, w oczach dzieci często irracjonalni, wręcz karykaturalni.

Jak mówi sam reżyser, najgorsze co widz można powiedzieć o filmie, nad którym ekipa pracuje kilka lat to to, że jest okej, bo dla twórcy nie ma nic gorszego niż obojętność względem jego ciężkiej pracy. Kto więc lubi kino niedosłowne i udaje się na prywatne poszukiwania sensów ukrytych, albo po prostu – uwielbia dziwaczne historie na granicy bajki i absurdu – powinien zobaczyć Królewicza. Sama będę musiała wybrać się na niego po raz drugi, by w pełni odkryć, o co tak naprawdę chodzi historii ukrytej pod fasadą z pięknych zdjęć.

Zosia Wierzcholska

Kino ją wzrusza, a pisanie o nim – porządkuje emocje. Myśli, że znajomość całej listy dialogowej z Titanica czyni ją prawdziwym filmoznawcą. W życiu, jak i w filmie, szuka prawdy, dlatego tak bardzo fascynuje ją kino dokumentalne. Kiedy nie nuci piosenek z musicali, marzy o życiu w zatłoczonym Tokio.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany