Witajcie w domu, chłopaki – Mumio w Teatrze Ateneum

Tworzą teatr na najwyższym poziomie, łącząc w swoich spektaklach kino z muzyką na żywo, wykorzystując literackie konotacje, bawiąc przy tym publiczność do łez. Kazali na siebie czekać, ale powrotem z projektem Welcome Home Boys udowodnili, że było warto trochę się poniecierpliwić. W najbliższą sobotę i niedzielę będzie można zobaczyć ich na scenie stołecznego Teatru Ateneum. Mowa oczywiście o Mumio.

 

Po dłuższej przerwie wróciliście na scenę. Na widowni siedzą ci sami ludzie, których pamiętacie sprzed lat czy może zupełnie nieznane twarze?

Jacek Borusiński: Na pewno jest mocna grupa, tzw. naszej publiczności; tej, która oglądała wcześniejsze spektakle, tej, która zna nas z jakichś innych wydarzeń – filmowych, muzycznych, literackich czy reklamowych, i na pewno ogromną częścią publiczności są właśnie ci nasi widzowie.

Tomasz Drozdek: Patrząc na wpisy na naszym Facebooku, widać, że ta publiczność, która była, nadal jest i chce z nami być. Trudno powiedzieć, ile jest nowej publiczności, ale myślę, że ci, którzy wcześniej o Mumio nie wiedzieli, teraz mają szansę nas odkryć.

 

Teraz, kiedy rządzą światem media społecznościowe, dużo łatwiej jest nawiązać kontakt z fanami, zweryfikować swoją publiczność.

Dariusz Basiński: Tak, to prawda. Na Facebooku odbieraliśmy wiele wiadomości, ludzie zamieszczali liczne wpisy, informując nas o tym, że z niecierpliwością czekają na coś nowego. Prawda jest też taka, że dość późno zdecydowaliśmy się na założenie fanpejdża, przez co wiele kontaktów po prostu straciliśmy. Trochę szkoda, bo – patrząc z perspektywy czasu – profil miałby duży potencjał, szczególnie wtedy, gdy braliśmy udział w kampanii reklamowej Plusa.

JB: Wracając jednak do tego, co teraz – rzeczywiście cały czas odnotowujemy liczne sygnały, że ludzie cieszą się na nasz powrót, cieszą się, że po latach jest nowy spektakl.

Źródło: Mumio.art.pl
Źródło: Mumio.art.pl

W Internecie pojawia się wiele komentarzy,  że Wasz nowy projekt jest powrotem do korzeni.

DB: To jest przede wszystkim projekt teatralny. Jest fabularny, dużą rolę odgrywa w nim światło, kostiumy, jest rozbudowana scenografia. I pod tym względem można z całą pewnością mówić o powrocie do korzeni. My przecież zadebiutowaliśmy spektaklem Kabaret Mumio i od zawsze robiliśmy spektakle, nie tylko komediowe. Po prostu – graliśmy normalny repertuar teatralny. Wciąż pozostaje także ten sam smak, ta sama poetyka, to samo – nasze – poczucie humoru. Ktoś, kto lubił Mumio za coś, co robiło kiedyś, nie będzie rozczarowany. Mamy taką zasadę, że za pewne rzeczy się nie zabieramy, bo zwyczajnie nas nie śmieszą. Nie śmieszą nas stricte kabaretowe, satyryczne konteksty, w związku z tym tego nigdy w naszych spektaklach nie było i nie będzie. Dlatego cieszymy się, że jest duża grupa ludzi, która żywo reaguje na to, co proponujemy. Welcome Home Boys jest opowieścią o czymś uniwersalnym, nie powierzchownym. Dotyka czegoś głębszego, nie jest jedynie komentarzem do tego, co dzieje się współcześnie. My trochę uciekamy przed komentowaniem rzeczywistości.

JB: Nawet dzisiaj rozmawialiśmy o tym, że zatraciło się w społeczeństwie pierwotne znaczenie komedii. To, co jest postrzegane jako rzecz komediowa, pozostaje – niestety – coraz częściej na usługach świata komercyjnego. Zabrzmi to może trochę buńczucznie, ale my staramy się przywrócić tej komedii rangę artystyczną. Robiąc nowy spektakl, szukaliśmy odpowiedniego miejsca dla tego, co wypracowaliśmy. I nie mamy wątpliwości, że najlepiej czujemy się w teatrze. Teatr daje temu spektaklowi poczucie bezpieczeństwa, daje czas, daje większe możliwości rozwoju gry aktorskiej.

DB: I tutaj powraca znowu temat widza. Bo widz przychodzący do teatru oczekuje nie tylko rozrywki. Widz szuka w teatrze czegoś nieuchwytnego, widz nie boi się niedopowiedzeń. Publiczność teatralna szuka konotacji pomiędzy tym, co widzi a tym, co już kiedyś oglądała, przeżyła. Porównuje spektakl z innymi sztukami, doszukuje się powiązań z kinem. Zupełnie świadomie zdecydowaliśmy się wprowadzić do naszego projektu elementy filmowe.

TD: W końcu jak sama nazwa wskazuje, jest to kinoteatr. Przestrzeń sceny łączy się ściśle z tym, co jest na ekranie; część akcji rozgrywa się na ekranie, część na scenie, ale to wciąż jest jeden świat.  Do tego dochodzi jeszcze muzyka, w większości zagrana na żywo.

 

Rozmawiamy o Welcome Home Boys, a nie zapytałyśmy Was jeszcze o to, co było inspiracją przy tworzeniu tego projektu.

JB: Ten pomysł był wynikiem naszych fascynacji; tego, co tak naprawdę lubimy – zarówno w teatrze, jak i w kinie. Z racji, że chcielibyśmy robić i projekty teatralne, i filmowe, połączyliśmy te dwie dziedziny w jedno. I, mówiąc nieskromnie, udało nam się, żeby wszystkie elementy stworzyły całość. Tworząc nowe spektakle, wcześniej zawsze bardzo często się spotykamy, żeby rozmawiać o tym, co nas fascynuje. Z takiej burzy mózgów wykluł się pomysł na Welcome Home Boys; na nieco baśniową opowieść.

 

Jeździcie ze spektaklem po całej Polsce. Są miejsca, gdzie czujecie się jak w domu?

DB: Lubimy grać w Warszawie, tutaj czujemy się jak u siebie. Warszawa jest miejscem kosmopolitycznym, więc nigdy nie wiadomo ilu na widowni jest Warszawiaków, a ilu ludzi z innych miejsc z Polski i ze świata. Nie ukrywamy też, że w stolicy nie jest trudno zebrać pełnej sali, dlatego współpraca z Teatrem Ateneum jest dla nas szansą na granie spektakli dla tych, którzy znają Mumio, lubią Mumio, wiedzą na co przychodzą i czego mogą się spodziewać.

JB: Plan jest taki, żeby współpraca z Ateneum miała charakter cykliczny. W lutym zagraliśmy dwa spektakle (18. i 19. lutego), w marcu ponownie pojawimy się w Ateneum (25. i 26. marca). Jest też już termin kwietniowy (21. kwietnia). Mamy nadzieję, że będziemy grali tutaj co miesiąc, bo odpowiada nam zarówno atmosfera tego miejsca, jak i warszawska widownia.ateneum-head

Jeremi Przybora mówił o Was: Mumio – zachwyciło mnie całkowitą oryginalnością. Tam wszystko jest nowe, „odsiebne”, że tak powiem, i znakomite. W kwietniu, w Teatrze Muzycznym Roma, staniecie na scenie obok Magdy Umer, żeby wspólnie wykonać utwory Jeremiego Przybory i Jerzego Wasowskiego.

JB: Bardzo lubimy spotykać się z Magdą, rozmawiać… Są już takie plany, żeby stworzyć wspólnie coś większego. Chcielibyśmy zrobić wspólnie spektakl oparty wyłącznie na tekstach Jeremiego Przybory. Wrażliwość Magdy, wrażliwość Jeremiego – szczególnie teraz, w tym czasie – jest nam szczególnie bliska.

 

Bilety na marcowe spektakle są już wyprzedane, ale namawiamy Was do wybrania się do Teatru Ateneum w kwietniu. A jeśli macie jakiekolwiek wątpliwości, obejrzyjcie koniecznie materiał video z fragmentami spektaklu oraz wypowiedziami uczestników warszawskiej premiery Welcome Home Boys!

Kulturadogorynogami

Po prostu: redakcja do góry nogami!

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany