Od „Gladiatora” po „Kung Fu Panda” – Koncert Muzyki Filmowej w Poznaniu 2017

Geniuszu artystycznego można namacalnie doświadczyć w postaci utworów autorstwa światowej sławy kompozytorów, którzy z pasją i zaangażowaniem tworzą kolejne ścieżki dźwiękowe. Wcześniej pisałam o Johnie Williamsie. Dziś wspominam o Hansie Zimmerze.

Samouk i utalentowany optymista – tymi słowami można określić charakter Hansa Zimmera. Urodzony w Niemczech muzyk już na początku swej drogi artysty spotkał się z odmową – był tak słabym uczniem, że nauczyciel sam zrezygnował z jego nauczania. Hans nie poddał się. Za ścieżkę dźwiękową do Rain Man otrzymał pierwszą nominację do Oscara, natomiast finalnie otrzymał go za film Król Lew. Współpracował wielokrotnie m.in z Michael Bay’em, Ronem Howardem i Christopherem Nolanem. Łącznie napisał muzykę do ponad 120 filmów, co czyni go najpopularniejszym kompozytorem filmowym w Hollywood.

Gdyby stało się tak, że nie mógłbym pisać już nigdy więcej muzyki, to by mnie zabiło.  – Hans Zimmer

4 marca 2017. Niezliczona ilość osób czeka na wejście do sali koncertowej na Międzynarodowych Targach Poznańskich. Uśmiechy na ich twarzach, połączone ze zniecierpliwieniem (było małe opóźnienie) jednoznacznie wskazywały na pomyślność wydarzenia. Sama kupiłam bilety z półrocznym wyprzedzeniem, więc takie reakcje były w zupełności zrozumiałe. Moim marzeniem od paru lat było usłyszenie muzyki z filmu Gladiator ze względu na wielką pasję do samej muzyki filmowej. Towarzyszące mi emocje podczas odsłuchiwania tego OST (Original Soundtrack) w zaciszu domowym, były nieporównywalne do możliwości przeżycia dźwięków w rzeczywistości.

Parę chwil później nastąpił najpiękniejszy moment wieczoru – pierwsze nuty, grane przez Polską Orkiestrę Radiową pod dyrekcją Macieja Sztora. Pierwsza była oczywiście muzyka z Gladiatora, która wzruszyła mnie po pierwszych sekundach. Dosłownie. Następnie pojawiły się motywy z filmów takich jak: Incepcja, Pearl Harbor, Mroczny Rycerz, Król lew, Kung fu Panda, Ostatni Samuraj czy Kod Da Vinci, które wzbogacał Chór Akademicki Politechniki Warszawskiej. Piraci z Karaibów byli niczym wisienka na torcie. Ponadto, ku wielkiemu zdziwieniu obecnych, zagrano również ścieżkę dźwiękową z Casino Royal i Władców Pierścieni Howarda Shore.

Jako osoba, która muzykę uważa za nieodłączny element egzystencji, takie wydarzenie było niezwykłym przeżyciem. Przyznam, że widok ludzi oraz rozmowa z nimi o konkretnych dziełach najlepszych kompozytorów wszech czasów był najpiękniejszym prezentem dnia. Sama postawa grających artystów – błysk w oczach, dynamika ruchów był zachwycający. Poniżej – utwór, będący powodem, dla którego oddałam swą duszę muzyce. Mam nadzieję, że również w nim się zakochasz. Na zawsze.

Małgorzata Światlak

Zafascynowany muzyką diabeł, który lubi dobrą kawę i wciągającą książkę o psychologii. Aspirująca poliglotka. Freak.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany