Alfabet Teatralny do góry nogami: Ż, Z, W i nasze skojarzenia

zno23

Iga: Żadne słowo, nazwisko, spektakl na Ż nie przychodzą mi do głowy, ale Alfabet teatralny Nyczka podpowiada ładny zwrot: życie teatralne. Życie teatralne trwa i toczy się nieustannie. W moim przypadku oznacza to odwieczne podróże z teatru do teatru, kolejne projekty i kolejnych teatralnych ludzi na mojej drodze. Bo jak często mówię: nad życie – życie i teatr.

Justyna K.: Żarcik a’propos. Solowa płyta Joanny Trzepiecińskiej, która swoją premierę miała 6 listopada 2011 roku. Joanna zjeździła z recitalem pół Polski. Ja miałam okazję być na jej koncercie kilka razy i to absolutnie wspaniałe przeżycie. Tico Tico w jej wykonaniu to doskonły popis aktorki i wokalny, Joanna albowiem jej nie tylko genialną aktorką, ale i wspaniałą wokalistką. Już nic to najsmutniejsza i zarazem najpiękniejsza piosenka świata, która zawsze doprowadza mnie do łez. W 2016 roku recital miał ponowną premierę w Teatrze Polskim w Warszawie, więc jeśli ktoś nie miał okazji posłuchać Joanny na żywo niech jak najszybciej kupuje bilety.

Justyna P.: Żony stanu, dziwki rewolucji, a może i uczone białogłowy. Znacie to uczucie, gdy tytuł sztuki, którą macie w planach obejrzeć, nieustannie chodzi Wam po głowie? To jest dokładnie tego rodzaju skojarzenie. Na spektakl bydgoskiego Teatru Polskiego planuję się wybrać w najbliższych miesiącach i liczę, że po obejrzeniu skojarzenie to będzie jeszcze intensywniejsze.

Natalia: Pierwsze skojarzenie to XIX-wieczny polski aktor – Alojzy Żółkowski. Aktor uwielbiany przez jednego z moich wykładowców, każde zajęcia rozpoczynały się od jakiś anegdotek na jego temat.

zn

Iga: Zbigniew Zapasiewicz. Odkryłam go, oglądając Trzy siostry w reżyserii Bardiniego, gdzie grał Kułygina, męża Maszy (Krystyna Janda). Choć nigdy nie lubiłam postaci, w którą się wcielał, Zapasiewicz skradł moje serce swoją interpretacją. Od tej teatralnej roli wszystko się zaczęło, dopiero potem przyszedł czas na odkrywanie aktora na ekranie (Bez znieczulenia Wajdy – pozycja obowiązkowa!).

Justyna K.: Zmierzch długiego dnia. Dramat autorstwa Eugene O’Neilla to piękna i przejmująco smutna historia o chorobie, uzależnieniach, śmierci. Kiedy pierwszy raz obejrzałam inscenizację tego tekstu w Teatrze Polonia, długo nie mogłam dojść do siebie. Za takie dramaty kocham teatr, dla takich spektakli warto chodzić do teatru.

Justyna P.: Zamek Książąt Pomorskich w Szczecinie, w którym to swoją siedzibę ma szczecińska Opera. To tam kilka lat temu oglądałam musical Rent, który do dziś wspominam jako jedno z najpiękniejszych doświadczeń teatralnych w moim życiu. Bardzo żałuję, że nie mogę już do tego w żaden sposób powrócić, ciekawa jestem jak emocje towarzyszące nastolace, różniłyby się od tych, towarzyszących dorosłej kobiecie.

Natalia: Krzysztof Zarzecki. Aktor bardzo długo związany z Narodowym Starym Teatrem w Krakowie, niesamowicie utalentowany i charyzmatyczny. Po raz pierwszy ujrzałam go w spektaklu Sen nocy letniej w reżyserii Mai Kleczewskiej, od tamtej pory nieustannie mi towarzyszy w teatralnych odkryciach.

www

Iga: Wino, bo chociaż piję je w teatrze bardzo rzadko, lubię widok ludzi, którzy podczas antraktu w spokoju wypijają kieliszek wina i głośno rozmawiają o spektaklu. W Pradze panuje zwyczaj, który pozwala na wnoszenie alkoholu zakupionego w bufecie na salę. Uśmiecham się na samo wspomnienie genialnej Traviaty w Teatrze Narodowym, która od tamtej pory nieodłącznie kojarzy mi się z białym wytrawnym winem.

Justyna K.: Iwan Wyrypjew. Teatralny geniusz. Każdy jego spektakl, każdy dramat to przemyślany majstersztyk. Miałam okazję pracować z Wyrypajewem przy spektaklu Słoneczna Linia w Teatrze Polonia. Te trzy miesiące były dla mnie nie tylko wspaniałą przygodą teatralną, ale także piękną lekcją o życiu i człowieku.

Justyna P.: Weekend z R. Właściwie w tym przypadku nie mogło być mowy o innym skojarzeniu. Ten spektal w Och-Teatrze jest dla mnie ważny pod wieloma względami. Przede wszystkim jednak jest to sztuka wyjątkowa, ponieważ o ile na co dzień nie szukam w teatrze śmiechu i rozrywki, o tyle Weekend z R. mogłabym oglądać w nieskończoność, traktując ten spektakl jako formę terapii, fantastycznego rozluźnienia i niegasnącego podziwu dla niezwykłej dynamiki gry aktorów.

Natalia: Wszystko o mojej matce. Spektakl powstały w ubiegłym roku w nowohuckim teatrze Łaźnia Nowa w reżyserii Michała Borczucha. Jeden ze spektakli, do którego bardzo lubię powracać myślami. Siedzący dwa rzędy za mną Krystian Lupa, na scenie fenomenalna Halina Rasiakówna, wiele godzin spędzonych na dogłębnej analizie spektaklu, by zaliczyć jednej z przedmiotów, setki zaparzonych herbat i ciągły powrót do filmu Pedro Almodovara, o tym samym tytule.

Kulturadogorynogami

Po prostu: redakcja do góry nogami!

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany