Na mojej półce z książkami: „Byle dalej”, „Bridget Jones”, „George Lucas. Gwiezdne Wojny i reszta życia”

Jeszcze dwa lata temu kurczowo trzymałam się zasady: jeśli książka to tylko i wyłącznie w wersji tradycyjnej. Zdawałam się wówczas uparcie bronić przed wszelkiego rodzaju ebookami, twierdząc, że nic nie będzie mi nigdy w stanie zastąpić struktury i zapachu papierowego wydania. Nie dopuszczałam do siebie argumentów, że ich elektroniczne odpowiedniki to opcja o wiele wygodniejsza i korzystniejsza dla czytelnika – szczególnie, jeśli ten jest jednocześnie włóczykijem. Klasyczne książki, choć budzą we mnie ogromny sentyment, w momencie pakowania i przygotowywania do podróży zawsze były w moim przypadku zwiastunem nieprzewidzianego nadbagażu. Swój pierwszy czytnik dostałam w ramach prezentu na osiemnaste urodziny, kiedy wybierałam się na parotygodniową wymianę do Hiszpanii. Kindle okazał się wówczas być moim wielkim przyjacielem, który towarzyszy mi zresztą do dnia dzisiejszego. Choć nadal uważam, że zestawienie ebooka z czymś tak magicznym jak przewracanie kartek jest porównaniem dość nierównym, obecnie czytam właściwie tylko te pozycje, które ukazują się w wersji elektronicznej.

 

Czytałam: Byle dalej. W 888 dni dookoła świata, Marta Owczarek i Bartłomiej Skowroński

90083478 byle dalej.indd

Nie określiłabym siebie jako osobę zawistną. Nie potrafię ludziom zazdrościć ani pieniędzy, ani mieszkań, samochodów czy innych dóbr materialnych. Umiem być jednak zazdrosna – i jestem bardzo często – o podróże i fakt, że inni potrafią pisać o nich w tak piękny sposób. Książkę Marty Owczarek i Bartłomieja Skowrońskiego z racji, że jest dla mnie wielką inspiracją, czytałam ostatnio już po raz drugi. Autorzy – para trzydziestolatków – w pewnym momencie swojego życia postanowili rzucić wszystko na czele z dotychczasową pracą, odłożyć trochę pieniędzy i rozpocząć niezapomnianą przygodę. W ciągu 888 dni odwiedzili 24 kraje na 3 kontynentach, przemieszczając się coraz to innymi środkami transportu – Chiny przejechali rowerami elektrycznymi, Australię samochodem, Amerykę Południową natomiast na motocyklach. Byle dalej to nie tylko niezwykła opowieść o wojażach poza utartymi, turystycznymi szlakami, ale także obowiązkowa lektura dla wszystkich włóczykijów ciekawych świata.

 

Czytam: Dziennik Bridget Jones. Dziecko, Helen Fielding

dziecko-bridget-jones-dziennik-b-iext45462163

Odkąd pamiętam, zimą najchętniej sięgam po książki z kategorii tych, które są w stanie poprawić w moim przypadku ogólnie beznadziejny nastrój spowodowany dość niesprzyjającą aurą. Chociaż na co dzień jestem raczej na bakier z typową literaturą kobiecą, a lektury określane jako lekkie i przyjemne mimowolnie kojarzę jako dość infantylne, Bridget Jones wraz ze swoim bezustannie kłębiącym się chaosem, problemami i dylematami jest absolutnym wyjątkiem. Niewiele jest książek, przy których śmieję się na głos, jednak cała seria autorstwa Helen Fielding niewątpliwie do nich należy. Chociaż za mną dopiero parę stron ostatniego tomu, póki co stara, dobra Bridget nie zawodzi i wciąż jest niezastąpionym lekiem na gorszy humor.

 

Przeczytam: George Lucas. Gwiezdne Wojny i reszta życia, Brian Jay Jones

George-Lucas.-Gwiezdne-wojny-i-reszta-zycia_article

Chociaż Gwiezdne Wojny przez całe życie były gdzieś tuż obok mnie, w świat stworzony przez George’a Lucasa dałam się doszczętnie wciągnąć dopiero stosunkowo niedawno. Biografia reżysera jednak – jak wynika z opisu – stanowi nie tylko niezbędnik dla wielbicieli Luke’a, Lei, Hana Solo i innych mieszkańców ich uniwersum, ale także doskonały klucz do opowieści o Hollywood. Sam Lucas mógł stanąć za sklepową ladą, jednak zamiast tego wybrał kamerę, by na zawsze odmienić kino i wyobraźnię milionów ludzi na całym świecie. Z wielkim entuzjazmem i bez chwili zawahania sięgnę zarówno po książkę autorstwa Jonesa, jak i po następną pozycję z listy obowiązkowych do przeczytania – Księżniczkę po przejściach, czyli barwną autobiografię odtwórczyni Lei, Carrie Fisher.

Dominika Kanafa

Jej znakiem rozpoznawczym jest szeroki uśmiech, którym obdarowuje otoczenie bez względu na porę dnia czy nocy. Ciągle w ruchu. Zatrzymuje się tylko po to, by czasami narysować coś na kolanie. Nie potrafi funkcjonować w ciszy. Miłośniczka historii sztuki i kotów. Uzależniona od teatru, muzyki, kina, jedzenia, szminek, miętowej herbaty, podróży i ludzi. Niepoprawna optymistka. Drażnią ją ludzie o ograniczonym światopoglądzie stąd-dotąd. Wierzy, że nie ma rzeczy niemożliwych i stara się wyciskać z życia, ile się da.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany