Z cyklu: Niewyreżyserowane rozmowy. Rozmowa z Rafałem Dziemidokiem

O tym, że teatr ma wiele twarzy wiedziałam nie od dziś. Jednak, aby je poznać, trzeba pozwolić się poprowadzić przez najodleglejsze jego zakamarki. O teatrze tańca mówi się mało, gdzieniegdzie można dostrzec plakat informujący o spektaklu lub wzmiankę na portalach społecznościowych. Jeśli jednak chcemy poznać sztukę współczesną, której niewątpliwie częścią jest taniec współczesny, koniecznie trzeba dać się oczarować teatrem tańca.

Dominika: Pracował Pan w Berlinie, studiował w Stanach. Czym różni się teatr tańca, teatr dramatyczny na świecie od tego w Polsce?

Rafał Dziemidok: W teatrze tańca różnice są praktycznie niewielkie. Trudno jest mówić o polskiej szkole tańca, która gdzieś na przestrzeni lat się wykształciła. Polski rynek tańca jest nieduży, co prawda rozwija się od lat 90-tych, jednak jest to dalej niewielki wycinek całego rynku kultury w Polsce. Wielu artystów, tworzących w Polsce kształci się za granicą.

W ogóle uważam, że sztuka tańca, taniec współczesny, performance jest z natury swej niesłychanie międzynarodową dziedziną. Dlatego, że, aby się tym zajmować, ludzie nieustannie się kształcą, między innymi wyjeżdżając za granicę właśnie. W tym celu wybierają sobie szkoły, które są w jakimś konkretnym miejscu, jest to bardzo transgraniczna działalność.

W ogóle uważam, że sztuka tańca, taniec współczesny, performance są z natury swej niesłychanie międzynarodowymi i transgranicznymi dziedzinami. Aby się nimi zajmować i kontynuować kształcenie, ludzie nieustannie wyjeżdżają w świat. Międzynarodowość jest wpisana w ten rodzaj kultury, więc aby coś pokazać, aby to się szybko nie skończyło, trzeba jechać dalej.Taniec współczesny nie ma takiej specyfiki narodowej, oczywiście można powiedzieć o tańcu belgijskim czy ekspresjonizmie niemieckim. Pojęcia oczywiście są, jednak w chwili obecnej powiedziałbym, że się one niczym nie różnią. Różnice są raczej w aspektach technicznych: jakie są warunki pracy, jak projekty są finansowane.

W mojej ocenie istnieje różnica w tym co dzieje się w Europie a co w Stanach. Tam tancerze są inaczej szkoleni, do innych aspektów jest przywiązywana uwaga. Jest też taka zabawna sprawa, że twórcy amerykańscy, osiedlają się w Europie i tworzą jako twórcy europejscy, mając amerykańskie wykształcenie za sobą, więc tu też te różnice się zacierają.  

A jak jest zatem w przypadku teatru dramatycznego?

Porównując teatry dramatyczne, tutaj powiedziałbym, że polski teatr dramatyczny jest dość specyficzny. I raczej nie wiązałbym tego z tym, jacy są Polacy, jaką jesteśmy narodowością, jaką posiadamy kulturę; raczej różnicę znajdziemy, obserwując teatr od kuchni. Sposób organizowania, finansowania życia kulturalnego w Polsce w dużej mierze określa kształt artystyczny tych prac. Ponieważ są to teatry państwowe, gminne, miejskie… I w Niemczech też tak jest, ale Berlin nie dysponuje tak dużą ilością scen publicznych jak Warszawa, co na pewno wpływa na to, co i jak się robi podczas tworzenia sztuki.

Jakie znaczenie ma obecnie teatr w Polsce?

Teatr jest sztuką narodową, dramat dziedziną i to też wpływa na różnice pomiędzy innymi krajami. Zresztą Polacy też mają swój wyrobiony gust. Świat jest tak niepoprawnie szybki, a to zamiłowanie do narracji, które kiedyś było bardzo widoczne w sztuce, jest coraz mniej widoczne w obszarze zainteresowań Polaków. Obecnie teatr bardzo mocno wykorzystuje wszystkie wątki występujące we współczesnej sztuce. Im większy jest apetyt na sztukę współczesną, tym więcej będziemy jej widzieli w teatrze.To, jaka jest pozycja sztuki współczesnej w danym kraju, będzie decydowało o tym, jaka jest jej pozycja w kulturze.

Czy teatr tańca jest jeszcze raczkującym teatrem w Polsce, czy ma już wyrobioną stałą pozycję na tle pozostałych odmian teatru?

Teatr dramatyczny w Polsce jest przedsięwzięciem monumentalnym, są uczelnie kształcące adeptów, ludzie, którzy się tym teatrem interesują. W porównaniu z tańcem, jest to obszar ogromny; o teatrze tańca mówi się zdecydowanie mniej, jednak nie powiedziałbym, że jest to tear, który raczkuje. Od lat 90-tych (oczywiście wcześniej już występowały w Polsce podobne formy, jednak było ich bardzo mało, choć były bardzo wyjątkowe) tańca w teatrze jest coraz więcej, natomiast jest to niewielka grupa twórców i niewielka grupa odbiorców.

Największą specyfiką polskiego tańca jest jego nikłość fizyczna – niewielka w porównaniu do rozmiaru kraju i przemysłu teatralnego, w którym działa.

Czym jest prowadzony przez Pana Koncentrat?

Jest to marka, którą prowadzę od ponad 10 lat. Marka, pod którą powstają moje spektakle w dziedzinie tańca. Jest to długofalowy projekt, w ramach którego realizowane są projekty różnorakie, z udziałem różnych osób, które za każdym razem są zapraszane, więc to jest mój autorski projekt. Prowadzę go wraz z Ewą Garniec, która odpowiada za projekty oświetlenia i przestrzeni tanecznej. Zrealizowaliśmy np.  Królik, śmierć i konkurs ujeżdżenia (2008), Orzech. Wiewiórka (2010).

W opisach Pana twórczości pojawiło się hasło: Eksperyment teatralny.  Czym on właściwie jest i czy istnieje takie pojęcie?

Jest to pojęcie stworzone zapewne na potrzeby danego tekstu przez jego autora. Sztuka współczesna, do której należy również taniec, jest od początku do końca eksperymentem. Bo eksperyment jet wpisany w tą dziedzinę, jest elementem ją definiującym. Taniec współczesny jest sztuką rozsadzającą granice, która bez przerwy się na nowo wymyśla, testuje, gdzie swoboda twórcy definiuje ich dziedzinę, gdzie twórcy w tańcu współczesnym są wolni, sztuka ta ma antyestetyczne zacięcie.  

Gdzie czuje się Pan lepiej, co daje Panu większą radość: scena czy tworzenie tego, co na niej powstaje – reżyseria?

W dalszym ciągu praktyka sceniczna jest dla mnie źródłem największej frajdy, ale jest też tak, że aby praktykować, trzeba też czasami stworzyć dla siebie przestrzeń. Ja lubię robić spektakle, odczuwam też taką potrzebę. Często je robię dla siebie, zapraszam też innych artystów, żeby mi pomogli. Gdy ja jestem na scenie, wtedy pełnią oni rolę np. drugiego choreografa. Jeszcze mam potrzebę być na scenie, bo mam też świadomość, że całe życie może mi się nie chcieć. A jestem już prawie 20 lat. Nie ukrywam, że reżyseria to dla mnie nowe doświadczenie, zazwyczaj w teatrze grałem lub pracowałem jako choreograf. Teatr, rzeczywiście, znam go dobrze; reżyseria jest to dla mnie zupełnie inny proces.

Pracuje Pan teraz nad nowym projektem Pocałunek kobiety pająka. Jak wygląda praca nad projektem, jakiego typu o projekt?

Już jesteśmy po kilku tygodniach prób, premiera jest przewidziana na 10 lutego w Teatrze Studio w Warszawie. Spektakl wpasowuje się w koncepcję teatru dramatycznego. Pracuję nad tekstem z aktorami, do których mam bardzo duży szacunek. W takich sytuacjach interesuje mnie tekst i aktor, to będzie mój focus tej pracy, chociaż nie mówię, że aktorzy wcale nie zatańczą. Przychodzę do tego teatru, korzystając z jego języka, czyli tekstu i aktora.

Jakie jest Pana teatralne marzenie?

Bardzo rzadko byłem w sytuacji, kiedy musiałem robić coś, czego robić nie chciałem. Jako artysta jestem spełniony, moje potrzeby są dość precyzyjne. Już bardzo dużo zrobiłem. Nie mam też potrzeby robienia wszystkiego.  

Mam szuflady pełne pomysłów, chciałbym jeszcze kilka z nich zrealizować, jednak nie mam takiego jednego, najważniejszego marzenia. Chciałbym po prostu jeszcze trochę popracować. Różne są oblicza pracy z tańcem i chcę to jeszcze robić. A jak się będą układały moje stosunki z teatrem dramatycznym, tego nie wiem. Na razie jest świetnie, zobaczymy, czy tego będzie dużo, czy na tym projekcie się skończy.

 

BIO: tancerz, choreograf, reżyser. Studiował w Bard College w Stanach Zjednoczonych, współpracował z Teatrem Dada von Bzdülöw. Jako tancerz i choreograf tworzy i współtworzy niezależne produkcje teatralne. Stworzył własną markę Koncentrat, pod którą powstają jego autorskie projekty.

Źródło zdjęcia: materiały prasowe, fot. Jakub Wittchen

Dominika Janiak

Kieruje się zasadą: masz mało czasu, to znajdź dodatkowe zajęcie. Nie potrafi chodzić wolno, kocha teatr, kino i podróże. Bez muzyki nie umie żyć. Gotuje, pisze, biega i robi szaliki.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany