Świąteczna muzyka vol. 2

Świąteczna muzyka nierozłącznie kojarzy się z Bożym Narodzeniem. Wypełnia nie tylko nasze domy, ale również stacje radiowe i centra handlowe. Jest najlepszym towarzyszem świątecznych przygotowań oraz najskuteczniej wprowadza magiczną aurę tych wyjątkowych dni w roku. W dzisiejszym tekście zapraszamy Was to zapoznania się z naszymi świątecznymi ulubieńcami.

Ulubiona polska piosenka świąteczna

Justyna P.: Magda Umer, Grzegorz TurnauKolęda dla tęczowego Boga

Nie ukrywam, że odnalezienie propozycji do tej kategorii było najbardziej problematyczne. Cały czas mam wrażenie, że polscy artyści częściej sięgają po kolędy, proponując swoje aranżacje wszystkim znanych utworów, niż decydują się stworzyć naprawdę interesującą, autorską propozycję piosenki o tematyce świątecznej. Z pomocą przyszedł mi zdaje się najnowszy utwór z tej kategorii, o tyle piękny, co niezwykle wzruszający, głównie przez swoją bolesną aktualność.

Justyna A.: Przekażcie sobie znak pokoju

Przyznaję, że odrobinę boję się takiego muzycznego uzewnętrzniania, bo wychodzi wtedy, że muzyka, której słucham to takie guilty pleasure… Moja ulubiona polska piosenka świąteczna to Przekażcie sobie znak pokoju. Niezwykle mnie wzrusza. W ogóle te świąteczne piosenki działają na mnie przez skojarzenia z dziecięctwem. Słuchałam tego jako podlotek, dlatego nie mogę przestać słuchać jako człowiek (prawie) dorosły.

Ulubiona zagraniczna piosenka świąteczna

Justyna P.: Rita Pax – Hey Chritmas!

Piosenka jest co prawda autorstwa polskiego zespołu, założonego przez Paulinę Przybysz, ale ponieważ zaśpiewana i w ogóle napisana jest w bardzo zagranicznym stylu, postanowiłam ją przyporządkować właśnie do tej kategorii. Od lat jest to najczęściej zapętlany przeze mnie utwór świąteczny, a to dlatego, że nie jest banalny, więc trudno, by się ot tak znudził i łatwo wpisuje się w inne, nieświąteczne utwory, które goszczą na mojej playliście. W tej sposób łagodnie, już na początku grudnia, zaczynam muzyczne tworzenie klimatu świątecznego.

Justyna A.: Enya – Wild Child

Jeżeli mamy już mówić o swoich bardzo indywidualnych preferencjach to mój nienachalny (!) zimowo-świąteczny przebój. Enya nadaje się na każdą okazję, a Wild Child jest dla mnie wyjątkowo odświętnym utworem. Po prostu zwalniam i wzruszam się, kiedy słyszę pierwsze nuty. Jeżeli jeszcze nie mieliście styczności z tą muzyką albo nie pomyśleliście, że nadaje się do świątecznej playlisty, to włączcie i zobaczcie co się stanie!

Ulubiona kolęda

Justyna P.: Beata Rybotycka – Kolęda dla nieobecnych

Nie jest to może kolęda w słownikowym rozumieniu tego pojęcia – w końcu nie znam rodziny, w której śpiewa się ten utwór przy świątecznym stole, przeplatając to z Pójdźmy wszyscy do stajenki czy najpopularniejszą zdaje się Cichą nocą, bo nie opowiada o narodzinach Jezusa. Mnie jednak od kilku lat jest to utwór bliski, najbliższy. Zrozumie to każdy, który zna z własnego doświadczenia sens słów: i choć przygasł świąteczny gwar, bo zabrakło znów czyjegoś głosu, przyjdź tu do nas i z nami trwaj, wbrew tak zwanej ironii losu. Poza tym porusza najważniejszy dla mnie aspekt świąt, które rozumiem wyłącznie jako czas spędzony z bliskimi i tęsknotę za tymi, których już nie ma.

Justyna A.: Co roku ubieramy choinkę w Wigilię. W najbliższej rodzinie dość tradycyjnie podchodzimy do tego zwyczaju. Zawsze włączamy bardzo starą płytę z kolędami, która przez lata zdążyła się już zarysować, więc niektóre piosenki się zacinają, ale ta nie zacięła się jeszcze ani razu. Nie mam pojęcia kto wykonuje kolędę z ww. płyty, ale jest to wykonanie niezwykłe. Napięcie narasta tak bardzo, że w pewnym momencie jest już nie do wytrzymania. I nagle: BUM! Bóg się rodzi. To takie moje świąteczne katharsis.

Ulubiona piosenka z tych doskonale znanych wszystkim

Justyna P.: Chris Rea – Driving home for Christmas

W tej kategorii moim numerem jeden jest utwór, posiadający jedną z najbanalniejszych warstw tekstowych świata. W tym jednak tkwi magia tej piosenki – każdy zna te uczucia i pod niezbyt wyszukane słowa piosenki, potrafi podpiąć konkretne, osobiste obrazy i emocje. Mnie jest szczególnie bliska, odkąd nie mieszkam w domu rodzinnym i poznałam smak powrotu do domu na święta, tak różnego od zwykłego wyjazdu do domu na weekend.

Justyna A.: Anna Maria Jopek, Jeremi Przybora – Na całej połaci śnieg

Ach, Justyna zabrała moją piosenkę, bo cóż innego można włączyć sobie w drodze do domu oddalonego o 300 km? Ale nic straconego! Mamy przecież inne piękne piosenki świąteczne. Ta jest może nawet bardziej zimowa, niż świąteczna. W ciągu roku tyle razy pisaliśmy o Kabarecie Starszych Panów i Jeremim Przyborze, że nie mogło zabraknąć tego akcentu. Proszę państwa, chyba nie ma piosenki o bardziej wzruszającym tekście! Przemijanie, odchodzenie, miłość, ale też ciepło i stałość, jak np. ten zimowy śnieg, który uspokaja i wycisza. No i mandarynki… pięknie! Początkowo piosenka wykonywana była przez Kalinę Jędrusik, ale obecnie najbardziej znana wersja to ta z Anną Marią Jopek.

Najgorsza piosenka świąteczna

Justyna P.:Majka Jeżowska – Kochany Panie Mikołaju

Kategoria ta nakazuje mi stąpać po bardzo cienkim gruncie. Nie ukrywam, że co do zasady lubię świąteczną muzykę i nawet ta najbardziej kiczowata, okraszona dzwoneczkami i opowiadająca wyłącznie o tym, że spadł śnieg, w zasadzie mnie nie drażni. Jeśli czuję jej nadmiar – po prostu przełączam na coś innego. Jeśli jednak mam wskazać jakiś nielubiany utwór, to Kochany Panie Mikołaju wydaje mi się być najtrafniejszym wyborem. Choć wiem, że to piosenka dla tych wszystkich dzieci, które nasze są, to jednak zbyt wiele, nawet jak dla mnie.

Justyna A.: Piasek – Kolęda dwóch serc

Nie mam problemu ze wskazaniem swojego faworyta w tej kategorii, choć podkreślam, że trzeba się bardzo postarać, żeby stworzyć piosenkę świąteczną, którą od razu odrzucę. Nie razi mnie anioł z Bogiem za rogiem, nie razi mnie Ding dong, czy żadnych smutków, tylko wszędzie śnieg. Ale Kolęda dwóch serc jest nie do wytrzymania. Nie mogę znieść tej parafrazy Last Christmas.

Justyna Potasiak

Nieustannie zatopiona w planach kulturalno-wyjazdowych. Kulturę najchętniej pochłania w bezpośrednim kontakcie z twórcami, bo kontakt z żywym człowiekiem, z emocjami „tu i teraz” uważa za najwyższą wartość.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany