Co działo się w kulturze w latach 70.?

Kobiety mogą nosić spodnie! Takie hasło w latach 70. można było usłyszeć na ulicach. Był to w końcu okres gwałtownych zmian obyczajowych: po latach 60. i początkach ruchu hippisowskiego, przyszedł czas rozwoju ruchu na rzecz wyzwolenia kobiet. Cały świat bawił się w rytm dźwięków muzyki disco, a na ekranach królował Don Vito Corleone. W tym czasie także swój triumf święcił polski teatr, zyskując wybitnych reżyserów-wizjonerów, łamiących konwencję i wprowadzających na deski zupełnie nowe rzeczy.

 

FILM

Lata 70. nie bez przyczyny zyskały miano tłustych lat amerykańskiego kina. Reżyserzy starali się wyrazić poprzez swoje filmy opinie na tematy społeczne; nierzadko ich dzieła stawały się swoistą manifestacją, buntem. Filmy te były pełne akcji, a ich twórcy poruszając ważne tematy, przyczyniali się do światowego sukcesu. Do dziś wielu krytów uznaje lata 70. jako najbardziej twórczą dekadę w amerykańskiej kinematografii. Do nowego pokolenia filmowców, zwanego Movie Brats, należali między innymi: Stanley Kubrick, Francis Ford Coppola, Martin Scorsese, a także Roman Polański. Serca wielu filmomaniaków skradł Marlon Brando, odtwórca głównej roli w Ojcu chrzestnym (1972) – Don Vito Corleone’a. Niezapomnianą rolę stworzył także Al Pacino, filmowy syn Marlona. Opowieść o losach magijnej rodziny, wyreżyserowana przez Coppola, zyskała miano najlepszego filmu gangsterkiego, czego dowodem może być dziewięć Oskarów i aż 20 nominacji, jakie otrzymała trylogia (kolejne części powstały w 1974 i 1990 roku).

Kadr z filmu "Ojciech chrzestny"
Kadr z filmu „Ojciech chrzestny”

Rok 1971 należał do Stanleya Kubricka. To właśnie wtedy swoją premierę miała Mechaniczna pomarańcza. Film – bogaty w sceny przemocy – szokował publiczność, a także krytyków, których zadziwiał fakt, że ta skromna produkcja, nakręcona przez Kubricka pomiędzy filmami o ogromnych budżetach, osiągnęła aż taki sukces. Kontrowersja i prowokacja to idealne słowa, podsumowujące reżysera.

Lata 70. to także ogromny sukces polskiego reżysera – Romana Polańskiego. Premiera filmu Polańskiego Chinatown, uznanego za wybitne arcydzieło, przypadła na rok 1974. Polski reżyser zawładnął wtedy amerykańskim kinem, pokazując na ekranie historię prywatnego detektywa (w którego rolę wcielił się genialny Jack Nicholson), próbującego rozwiązać skomplikowaną sprawę rodziny Mulwrayów. Film nominowany został do 11 Oskarów, a Polański okrzyknięty mistrzem klasycznego czarnego kryminału.

Wspominając o Jacku Nicholsonie, nie sposób pominąć film czeskiego reżysera, tworzącego w Ameryce –  Miloša Formana. Mowa tu oczywiście o Locie nad kukułczym gniazdem (1975), czyli ekranizacji bestsellera Kena Keseya (wydanego w 1962 pod tym samym tytułem). Historia bandyty, który chcąc uniknąć wiezięnia, udaje psychicznie chorego, wstrząsnęła całym światem. Reżyser stawia w filmie pytanie, gdzie leży granica pomiędzy obłędem a normalnością. Odpowiedź na nie jest jednak jednoznaczna.

Kadr z filmu "Lot nad kukułczym gniazdem"
Kadr z filmu „Lot nad kukułczym gniazdem”

Jednocześnie rok 1975 to w Polsce początek tzw. kina moralnego niepokoju. Wpisujący się w ten nurt twórcy, a więc między innymi Andrzej Wajda (Człowiek z marmuru, Dyrygent), Krzysztof Zanussi (Barwy ochronne, Constans), Krzysztof Kieślowski (Personel, Amator), Agnieszka Holland (Aktorzy prowincjonalni) czy Feliks Falk (Wodzirej), stawali w obronie podstawowych wartości, przeciwstawiając się zastanej rzeczywistości, a więc ograniczeniom nakładanym na twórców przez komunistyczne władze. Nie mając możliwości mówienia o swoich poglądach wprost, w swoich filmach w sposób metaforyczny opowiadali o degradacji, upadku moralnym, nadużyciu władzy. Reżyserzy musieli wykazywać się wtedy ogromną kreatywnością, gdyż jawna krytyka momentalnie podlegała cenzurze, przez co wiele filmów nie miało szans trafić na ekrany.

Kadr z filmu "Amator"
Kadr z filmu „Amator”

W kinie moralnego niepokoju wyróżnić można dwa typy bohaterów. Pierwszy to człowiek prostolinijny, niewyróżniający się. pozwalający widzowi na utożsamianie się z bohaterem. Takich bohateów reprezentowali między innymi Danielak w Wodzireju czy Mosz w Amatorze. W kontrze stoi bohater indywidualny, często artysta lub inteligent, który pragnie zmieniać rzeczywistość, co nierzadko odbija się na jego życiu prywatnym. Tego typu postaci to Kruszyński z Barw ochronnych, a także Adam z Dyrygenta. Kino moralnego niepokoju to także czas, w którym istotną rolę w filmach odgrywać zaczęły kobiety, czego przykładem może być Agnieszka z Człowieka z marmuru.

Andrzej Wajda po latach tłumacząc pojęcie moralnego niepokoju, mówił: Moralny niepokój jest tkanką podstawową dla kina w ogóle, bo niepokój to konflikt, to walka interesów. Z kolei moralność to walka dobra i zła, czyli takie podstawowe składniki każdego filmu. Żaden film nie może się bez tego obyć. natomiast konotacje tego sformułowania w Polsce wtedy pod koniec lat siedemdziesiątych były obrazoburcze dla władzy, bo władza wtedy bała się wszystkich szlachetnych słów. moralność to było coś takiego, co bez przymiotnika socjalistyczna nie funkcjonowało w ogóle. Groźne było odwoływanie się do dekalogu, do jakichś zasad, wartości niesystemowych, nie wspartych autorytetem partii komunistycznej.

 

MUZYKA
źródło: PinterestMUZYKA

Robert Plant i Jimmy Page, źródło: Pinterest

Lata 70. to złote lata muzyki gitarowej. Po dekadzie popularności Beatlesów, psychodelii i folku przyszła pora na niepodzielne panowanie rocka. Brytyjska inwazja nie traciła na sile, a wręcz przeciwnie, światu dopiero miały zostać przedstawione zespoły uchodzące do dzisiaj za grupy wszech czasów. Rynek muzyczny wciąż w dużej mierze należał do The Rolling Stones, którzy jak wiemy, wciąż nie powiedzieli swojego ostatniego słowa. Novum w muzycznym świecie wprowadziły trzy grupy: Led Zeppelin, Pink Floyd i Queen. Pierwszy z nich został założony przez Jimmy’ego Page’a, który już w latach 60-tych uchodził za bardzo dobrego muzyka sesyjnego. Ołowiany sterowiec powstał na zgliszczach zespołu The Yardbirds – stajni gitarowych talentów, w której grali zarówno Page jak i Eric Clapton i Jeff Beck. Zespół od początku do końca miewał częściej złą niż dobrą prasę. Nie byli faworytami krytyków, to co było ich siłą to zdolność do porywania tłumów. W 1973 roku w Tampa Stadium zespół zgromadził blisko 57 tysięcy widzów, detronizując tym samym minionych rekordzistów, zespół The Beatles. Utwory takie jak znane powszechnie Stairway to Heaven, czy Achilles Last Stand, Since I’ve been Loving You uchodzą za jedne z najlepszych kompozycji w historii muzyki, duet kompozytorski Page&Plant był zresztą wielokrotnie porównywany do tandemu Lennon&McCartney.

Koncert Pink Floyd w Pompejach, źródło: Pinterest
Koncert Pink Floyd w Pompejach, źródło: Pinterest

Pink Floyd zaczęli grać już w połowie lat 60. W czasach, gdy przewodnictwo nad grupą objął charyzmatyczny Syd Barrett domeną ich muzyki była typowa dla schyłku dekady psychodelia. Zastąpiony gitarzystą i wokalistą Davidem Gilmourem, zespół miał możliwość wypłynięcia na szerokie wody. Zapisali się w historii jako twórcy widowisk muzycznych i autorzy pierwszych concept albumów. Pierwszym z nich był The Dark Side Of The Moon, kolejnym jeszcze bardziej przemyślanym i spójnym fabularnie The Wall, który powstał z inspiracji Rogera Watersa. Materiał na płytę powstał z myślą o możliwości atrakcyjnego przedstawienia go słuchaczom w trakcie koncertu. Jednocześnie miał na celu bojkot ogromnych stadionowych koncertów, podczas których artysta jest dla widza praktycznie nieosiągalny. W efekcie The Wall stało się pierwszą w historii operą rockową.

Burzenie ściany w trakcie koncertu z trasy The Wall, źródło: Tumblr
Burzenie ściany w trakcie koncertu z trasy The Wall, źródło: Tumblr

Mówiąc o operach rockowych nie można pominąć londyńskiej grupy Queen, która specjalizowała się w tego typu show. Freddy Mercury śmiało opowiadał o swoich inspiracjach operą, co miało odzwierciedlenie nie tylko w kompozycjach grupy, ale i sposobie śpiewania i intonowania wokalisty. Najbardziej klasycznym przykładem tego, w jaki sposób przełożyły się te inspiracje jest oczywiście kultowe Bohemian Rapsody. To właśnie pierwsza dekada funkcjonowania zespołu upłynęła pod znakiem muzyki inspirowanej sztuką wysoką. Era syntezatorów, która nadeszła wraz z 1980 rokiem znacznie zmieniła stylistykę zespołu na bardziej popową.

Queen, źródło: Tumblr
Queen, źródło: Tumblr

Okres przejściowy między hipisami a syntezatorami to także czas glam rocka, który miał swoich przedstawicieli w postaci Davida Bowie’go, zespołów T-Rex i Kiss, zaczątki punku (Sex Pistols i Ramones) i muzyki disco, która weszła do mainstreamu wraz z kultową Abbą Gorączką sobotniej nocy z Johnem Travoltą i dźwiękami Bee Gees.

 

TEATR

Mam wrażenie, że lata 70. były niezwykle dobrym okresem dla widzów teatrów. Mimo wydarzeń politycznych – strajków i protestów z czerwca 1976 roku, polscy reżyserzy (na przekór!) święcili jedne ze swoich największych triumfów. To wtedy na deskach Starego Teatru można było oglądać Matkę Jerzego Jarockiego albo Wyzwolenie Konrada Swinarskiego – jedno z najważniejszych przedstawień w historii polskiego teatru. Ponieważ lata 70. obfitują we wspaniałości, których nie jestem w stanie w pełni oddać w tak krótkim tekście postanowiłam przybliżyć Wam kilka najważniejszych (choć teraz trochę zapomnianych) postaci, które tworzyły w tamtym czasie na polskich scenach.

Adam Hanuszkiewicz:

Na początku lat 70. Hanuszkiewicz jest świeżo upieczonym dyrektorem Teatru Narodowego (po odwołaniu z tego stanowiska Kazimierza Dejmka, który w 1968 wystawił pamiętne Dziady. Niestety, ówczesnej władzy spektakl wydał się za bardzo polityczny…). 1974 rok to premiera jego Balladyny, o której mogli opowiadać wasi dziadkowie. To właśnie ten spektakl, podczas którego bohaterowie dramatu wjeżdżali na scenę na motocyklach. Hanuszkiewicz przyczynił się do ogromnej popularności Teatru Narodowego w tamtym okresie. Zarzucano mu jednak, że jego spektakle są zbyt efekciarskie – przez co płytkie.

Źródło: google Arts&Culture
Źródło: Google Arts&Culture

Jerzy Grotowski:

W latach 70. twórca Teatru Laboratorium wystawia swoje ostatnie, a jednocześnie najważniejsze dzieło – Apocalypsis cum figuris, które miało, aż trzy odsłony (pierwsza 1969, druga 1971, trzecia 1973). Ten niezwykle kontrowersyjny spektakl opowiada o powrocie Chrystusa, który zostaje odrzucony przez ludzi. Przedstawiciele kościoła w Polsce domagali się zdjęcia spektaklu z afisza. Dzisiaj nagranie spektaklu jest ciężko zdobyć, a Ci którzy wejdą w jego posiadanie zobaczą rozpikselowany obraz i niewiele więcej. Dlatego spektakl przeszedł już do kategorii tych mitycznych. Niektórzy twierdzą, że Apocalypsis cum figuris jest pełną realizacją teatru ubogiego.

Tadeusz Kantor:

W 1975 roku powstaje jego najsłynniejszy spektakl – Umarła klasa. Kantor odtwarza w niej swoją szkolną klasę, przywołuje doświadczenia wojenne, porusza tematy śmierci, zastanawia się nad przemijaniem. Ponieważ nagrania z tego spektaklu są łatwo dostępne gorąco zachęcam do zapoznania się z nimi. Pod koniec lat 70. (1979) powstaje jeszcze jeden spektakl Kantora: Gdzie są niegdysiejsze śniegi?

fot. Wlodzimierz Wasyluk Źródło: culture.pl
Fot. Włodzimierz Wasyluk; źródło: Culture.pl

Jerzy Grzegorzewski:

Mówi się, że lata 70. to najlepszy okres w jego twórczości. To wtedy powstały: Wesele (1969 i 1977), Ślub Witolda Gombrowicza (1976), Nie-Boska komedia Zygmunta Krasińskiego (1979). Jeżeli tylko znajdziecie – oglądajcie! Dla mnie Grzegorzewski to dowód na to, że można zrobić naprawdę dobry spektakl w ciągu, np. 60 minut.

Źródło: Instytu Teatralny
Źródło: Instytut Teatralny

Początki teatru alternatywnego

Nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o teatrze powstającym na peryferiach teatralnych. Ruch teatrów studenckich zaczął się już w latach 50. i odnosił się do tego, co było grane w teatrach repertuarowych. Teatr studencki w tamtym czasie był głosem pokolenia, pozwalał na kreatywność i bunt w stosunku do instytucji państwowych. Pod koniec lat 70. był traktowany z uznaniem, a krytyka zaczęła używać w stosunku do niego określenia teatr alternatywny. Dzięki temu, że teksty w teatrach studenckich były pisane przez twórców sztuk, przedstawienia miały szansę być głosem pokolenia, głosem jego twórców – podwalinami kontrkultury.

 

MODA

Rysunek: Basia Rochowczyk
Rysunek: Basia Rochowczyk
Kulturadogorynogami

Po prostu: redakcja do góry nogami!

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany