Patrzenie w niebo… Fotografia analogowa, cyfrowa, telefoniczna

Nie umiem opowiadać o sobie, wolę o tym, co lubię, co robię i po co to wszystko. Studiuję klimatologię i meteorologię, co wiąże się z moją przyszłością, jednak tą dalszą. Natłok chęci doświadczania, głowa pełna pomysłów, chęć zobaczenia całego świata i sprawdzenia się w innej dziedzinie – to aktualnie mnie zajmuje. Z zamiłowania do studiów i do tego, co lubię robić, zostało mi jedno. Patrzenie w niebo.

79760011

To była pierwsza część składowa mojej chęci fotografowania. Chmury, niebo, zachody i wschody słońca, krajobrazy. Naturalne piękno, którego ludzie często nie zauważają, a budzą podziw i  codziennie są na wyciągnięcie ręki. Zdjęcia miały mi przypominać to, co zakodowałem w swojej pamięci. Zawsze wolałem dłużej cieszyć  oczy naturalnym obrazem niż rozmarzać się nad zdjęciem wyświetlonym na ekranie komputera. Nawyk do rozglądania się wokół, pozwolił mi widzieć rzeczy, których ludzie często nie dostrzegają, gnając w pośpiechu i widząc jedynie czubki swoich butów, żeby się nie przewrócić.

f1000023

Pewnego dnia naszła mnie ochota, żeby temu co wzbudziło we mnie podziw, szczęście, smutek, emocje – zrobić zdjęcie. Nie posiadłem profesjonalnego aparatu, jedynie ten wbudowany w telefonie. Chodziłem i pstrykałem. Zacząłem wtedy powoli kadrować  i wyciągać z tych kadrów więcej życia, żeby oglądający mogli poczuć to samo co ja, w trakcie jego robienia. Chęć dostrzegania nowych rzeczy i poznawania, prowadziła mnie po różnych miejscach na świecie, zawsze inną drogą. Starałem się chodzić tam, gdzie nigdzie wcześniej nie byłem, wchodzić do kawiarni, których wcześniej nie znałem.  To wszystko wpłynęło na różnorodność otaczających mnie rzeczy, chwil, momentów i ludzi, którym robiłem zdjęcia. Zacząłem dostrzegać piękno miast, ich architektury i życia.

img_20160904_204659

Za namową przyjaciela, wziąłem udział w ogólnopolskim konkursie fotograficznym Kliszożercy, organizowanym przez Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie. Udało mi się tam (ku mojemu zdziwieniu) zająć III miejsce w kategorii uchwyć  codzienność. Dało mi to motywację do dalszego fotografowania, ponieważ coś co robiłem głównie dla siebie, komuś również się spodobało.

img_20140719_211804

Pewnego dnia dostałem od brata aparat analogowy. Otworzył się przede mną zupełnie nowy etap w życiu fotografa – amatora. Każde zdjęcie musiało być przemyślane. Klisza z 36 zdjęciami to nie 8GB pamięci na karcie telefonu. Ekscytacja w oczekiwaniu na wywołanie kliszy jest czymś niesamowitym. Zwłaszcza, że czasami były to zdjęcia sprzed kilku miesięcy.
f1000017Po jakimś czasie spontanicznie dostrzegane rzeczy i uchwycone chwile obudziły we mnie chęć  na pokazanie przez zdjęcia pomysłów i uczuć. Często tworzyła się w mojej wyobraźni idea, której przypadkowe trafienie na ulicy było prawie niemożliwe, wtedy sam aranżowałem i tworzyłem takie chwile. Gdy brakowało mi tzw. modela, robiłem zdjęcie samemu sobie (tak, nadal istnieje coś takiego jak samowyzwalacz).

f1000007

To, co można zobaczyć na zdjęciach, często jest odzwierciedleniem tego, co mam w głowie, co obecnie czuję i w jakim jestem stanie emocjonalnym. Dlatego chciałbym się z Wami podzielić częścią z tych wszystkich chwil i emocji.

Chrystian Klingenberg

Wystawę wielu innych zdjęć Christiana będziecie mogli zobaczyć w sobotę, 17 grudnia w Klubokawiarni Pestka w Częstochowie.

Kulturadogorynogami

Po prostu: redakcja do góry nogami!

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany