Muzyczne podsumowanie listopada

Jesienny listopad tętnił muzycznym życiem. Był to wzmożony okres koncertowy, a polskim sercem występów na żywo został Poznań, który gościł znakomitych Pixies i Toma Odella. W minionym miesiącu miały również miejsce gorące premiery płytowe – na naszym rodzimym podwórku Organek zaprezentował swój drugi krążek Czarna Madonna, a na światowym rynku Metallica powróciła z albumem Hardwired… To Self-Destruct. Z wydarzeń historycznych świętowaliśmy 25. urodziny legendarnej płyty U2 Achtung Baby.

Poznań koncertową stolicą Polski

Wielu z nas zapomina, jak wyzwalające mogą być potężne i mocne gitarowe dźwięki. Tę prastarą, rock’n’rollową prawdę przypomniała polskim entuzjastom formacja Pixies, występując 16 listopada w poznańskiej Arenie. Bostońskie legendy, które nie tylko same kształtowały obraz rocka alternatywnego, ale także miały przemożny wpływ na innych wykonawców, jak chociażby Nirvanę czy Radiohead, wciąż są wierne swojemu niepowtarzalnemu stylowi opartemu na zgrzytliwych gitarach i chwytliwych refrenach. Frank Black i spółka przyjechali do Polski, promując swoje najnowsze wydawnictwo Head Carrier. Co ciekawe, pomimo 30-letniego stażu był to dopiero ich drugi występ w naszym kraju (pierwszy miał miejsce dwa lata temu podczas Orange Warsaw Festival). W Poznaniu wykonawcy zaprezentowali cały przekrój swojej twórczości. Uraczyli fanów zarówno utworami z jeszcze ciepłego, wyżej wspomnianego krążka (Tenement Song czy Um Chagga Lagga). Jednak nie zabrakło także ich największych i najbardziej znanych kawałków z Where Is My Mind na czele, który to chyba urósł już do miana pokoleniowego hymnu. Koncert muzycznych dinozaurów udowodnił, że proste melodie wciąż się bronią.

 

Zaledwie dziewięć dni później polskie miasto nad Wartą odwiedził Tom Odell. Utalentowany Brytyjczyk jest reprezentantem zupełnie innego, muzycznego pokolenia, wszak w Poznaniu świętował 26. urodziny, które obchodził dzień wcześniej. Charakterystyczne dla jego muzyki są łagodne dźwięki fortepianu, kojący głos i bijąca od blond młodzieńca wrażliwość. Jednak podczas występów na żywo Odell potrafi pokazać, że drzemie w nim także rockowy pazur. Artysta zdołał oderwać się od swojego ukochanego instrumentu i skakał po scenie, zarażając zachwyconą nim publiczność dobrą energią. Muzyk zagrał swoje największe hity (Magnetised, I Know, Concrete, Grow Old With Me, Hold Me, Here I Am) i wiele innych, mniej znanych utworów z debiutanckiej płyty, jak i najnowszego, drugiego w swoim dorobku, wydawnictwa Wrong Crowd. Po koncercie Tom Odell podkreślał, jak wyjątkowa jest polska publiczność i że nie mógł wyobrazić sobie lepszego prezentu urodzinowego.

 

Polska premiera jesieni

Organek – Czarna Madonna

Organek debiutanckim albumem Głupi ja zaskarbił sobie serca wielu słuchaczy, którzy pokochali go za szczere, niebanalne teksty otulone w nieco wytarte, bluesowe melodie. O ile materiał studyjny był nieco stonowany, tak podczas występów na żywo Tomek Organek i spółka stanowili prawdziwy wulkan energii i serwowali porządne porcje soczystej, gitarowej muzyki. Prace nad drugim albumem nieco się opóźniły, ponieważ panowie nie mogli wrócić z trasy. Jednak ogromna liczba zagranych koncertów przyniosła wymierne korzyści i torunianom udało się przenieść tego ognistego ducha na płytę Czarna Madonna. Ogień może być tutaj motywem przewodnim, wszak singlowy kawałek Mississippi w ogniu stanowi wzorcowy przykład, jak w rocku powinna brzmieć gitara – mocno i intrygująco. Organek niby podaje nam odświeżone, stare motywy i wzorce, ale nie zmienia to faktu, że one wciąż smakują wybornie.

 

Najbardziej wyczekiwany album zagraniczny

Metallica – Hardwired… To Self- Destruct

Chyba nie ma na świecie osoby, która ani razu nie słyszała o zespole Metallica. Chociaż zasługi kapeli pochodzącej z Los Angeles dla światowego heavy metalu są niepodważalne, to wielu uważało, że obecnie muzycy odcinają kupony od wcześniejszych sukcesów, a tak naprawdę nie są w stanie stworzyć nic nowego i wartościowego. Jedno jest pewne – płytą Hardwired… To Self- Destruct James Hetfield i spółka zamknęli usta wszystkim krytykom, którzy aktualnie rozpływają się w zachwytach nad najnowszym, dwunastym już wydawnictwem grupy. Wielu twierdzi, że jest to najlepszy krążek formacji od 20 lat, czyli czasów pamiętnego albumu Load. Hardwired… został wypuszczony na światło dzienne z wielką pompą – warto tutaj wspomnieć chociażby o całonocnym maratonie, podczas którego tuzy heavy metalu po kolei publikowały w Internecie teledyski do wszystkich dwunastu numerów z longplaya. Jaka jest recepta na sukces? Prosta, jak zawsze – dynamizm i ciężkie, gitarowe riffy. Jednak mi wśród tego wszechobecnego i zbawiennego hałasu najbardziej przypadł do gustu nieco bardziej stonowany kawałek Halo On Fire. Jak widać, każdy znajdzie tutaj coś dla siebie.

 

Kartka z kalendarza

Dokładnie 18 listopada obchodziliśmy 25-lecie wydania albumu Achtung Baby zespołu U2. Krążek ten jest zaliczany do tzw. wielkiej trójki irlandzkiej formacji obok All That You Can’t Leave Behind i The Joshua Tree. Longplay stanowił zerwanie zespołu z dotychczasowym stylem, co wokalista Bono określał symbolicznie ścięciem drzewa Jozuego. Płyta jest eksperymentalna i zróżnicowana, ale z całym przekonaniem należy stwierdzić, że nie ma słabych punktów. Każdy utwór jest wyjątkowy na swój sposób, opowiada inną historię, która jest warta wysłuchania. Od otwierających ją żywiołowych Zoo Station i Even Better Than The Real Thing, przez największy przebój supergrupy z Dublina, czyli oczywiście One, mający tak charakterystyczne dla U2 zabarwienie społeczno-polityczne, po przepiękną balladę zamykającą całość Love Is Blindness. Bono, The Edge, Adam Clayton i Larry Mullen Jr na zawsze będą mieli specjalne miejsce w moim sercu, bo to właśnie od zetknięcia się z ich twórczością rozpoczęła się moja fascynacja i ogromna przygoda z muzyką rockową, którą wciąż się cieszę. Achtung Baby jest albumem, do którego często powracam. Ostatnią wyjątkową okazją był fakt, że gościem łódzkiego festiwalu Soundedit był Brian Eno, który razem z Danielem Lanois wyprodukował ten, jak i inne albumy irlandzkiego zespołu. Eno odebrał statuetkę Człowieka Ze Złotym Uchem i przypomniał, że nie bez kozery Achtung Baby został sklasyfikowany na na 63. miejscu na liście 500 najlepszych albumów wszech czasów według magazynu Rolling Stone.

Karolina Kozłowska

Muzyka daje jej wolność, a ulubione kawałki są jak najlepsi przyjaciele. Będąc na koncercie czuje, że znajduje się we właściwym miejscu i czasie.

1 Komentarz

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany