Melancholia, cynamon i tęsknota za wiosną… Trzy razy jesień

Jesienią tęskni się najpiękniej….

Lubię jesień i jednocześnie jej nienawidzę. Po ukochanej wiośnie i zachwycającym lecie, podczas których ładuję baterie, jesień przychodzi zawsze zbyt szybko i nagle. Wizja długich miesięcy oczekiwania, na kojącą moją rozchwianą duszę zieleń, jest zawsze przerażająca. Dopiero czas i kolejne jesienne dni przypominają mi, jak bardzo inspirująca jest ta pora roku. Jesień nastraja melancholijnie, przywołuje wspomnienia i rozrywa tęskniące serce. Tęskniące do zieleni, do dzieciństwa, do długich letnich wieczorów i bliskich, których nie ma już obok… Jest jednak w tym wszystkim niezwykła czułość, której nie ma w sobie żadna inna pora roku. Ta właśnie czułość pozwala uzbroić się w siłę, by przetrwać nadchodzącą zimę.

źródło: www.pinterest.com
źródło: www.pinterest.com

Długie jesienne wieczory i mgliste poranki to momenty kiedy szczególnie często wracam do poezji. Leśmian, Tuwim i Poświatowska nigdy nie mają w sobie tyle magii, co właśnie w te niekończące się noce, kiedy na parapecie z kubkiem ulubionej herbaty z miodem tęsknię do wiosny. Mimo żalu za latem i zawsze, zawsze pojawiającej się jesiennej chandry, lubię ten stan, w który mnie ta pora roku wprowadza. Rokrocznie czuję stan zawieszenia i zadumy, choć z jednej strony wyrywam się z tego jak mogę, to są takie dni, kiedy w tej ciszy i smutku jesieni jest mi dobrze jak nigdy.

W całej tej melancholii również lista utworów najczęściej wybieranych zmienia wtedy nastrój. Na pytanie o ulubioną jesienną piosenkę zawsze jako pierwsza przychodzi mi do głowy Edyta Górniak  i jej  wersja utworu Kasztany.  Zdecydowanie częściej sięgam jesienią do polskich wykonawców. Lubię wracać do płyt, które kurzą się na regale. Zwalniam tempo, więc i muzyka w słuchawkach musi się do mnie wtedy dostosować. Ostatnio grają mi w duszy Strachy na Lachy i Moralne Salto.

Smaki jesieni to herbata z miodem i sokiem malinowym, grzane wino, zupa z dyni z kardamonem. Jesień musi pachnieć i smakować intensywnie, wyraźnie. Mieni się moimi ulubionymi kolorami, przywołuje długie godziny spędzone w domu ukochanej Babci i smakuje knedlami ze śliwkami. Babcia robiła najlepsze knedle na świecie, podawała je z kapustą z pomidorami przyrządzaną na słodko. Mówiliśmy na nią słodka kapustka. Babcia miała jakiś swój magiczny przepis na te pyszności i jestem pewna, że głównym jego składnikiem było serce jakie w nie wkładała i raczej nikomu nie uda się tego powtórzyć. Ale jak wiemy Internet jest pełen przeróżnych przepisów. Może kiedyś pokuszę się by któryś z nich przetestować.

źródło: www.ugotuj.to
źródło: www.ugotuj.to

SKŁADNIKI DANIA: KNEDLE ZE ŚLIWKAMI

• 1,5 kg ziemniaków
• 2 szklanki mąki pszennej lub mieszanki bezglutenowej
• 1/2 szklanki mąki ziemniaczanej

• 350-400 g śliwek
• śmietana roślinna lub zwierzęca, cynamon i cukier do podania

PRZYGOTOWANIE DANIA: KNEDLE ZE ŚLIWKAMI

1. Ziemniaki obieram, gotuję w osolonej wodzie i studzę. Następnie przepuszczam przez prasę do ziemniaków lub mielę w maszynce.
2. Do rozdrobnionych ziemniaków dodaję oba gatunki mąki i wyrabiam ciasto. Jeśli ziemniaki były za mało mączyste można dodać troszkę więcej mąki.
3. Śliwki dryluję.
4. Z ciasta formuję wałek, kroję na kawałki i rozpłaszczam w dłoni. Jeśli placuszek ciasta bardzo się lepi, wtedy lekko (od zewnętrznej strony) posypuję go mąką ziemniaczaną. Na każdym placuszku ciasta układam śliwkę i zlepiam placek. Przez chwilkę kulam go w dłoniach i odkładam na talerz.
5. Knedle ze śliwkami gotuję partiami w osolonej wodzie. Wrzucam na wrzątek i gotuje około 2-3 minut od wypłynięcia.
6. Knedle podaję z cukrem, cynamonem i śmietaną.

Przepis ze strony Olgasmile.com

 

Coś ma w sobie takiego ta jesień, że da się ja pokochać. I choć w powietrzu unosi się zapach pożegnania i smutku, to jest w tym tak niezwykła czułość, że zatapiam się w ten klimat i po troszku zasypiam wraz z zielenią. I potrzebny mi ten sen ogromnie, bo mocniej wtedy tęsknie za wiosną i bardziej się cieszę na jej przyjście.
Bo jesienią tęskni się najpiękniej….

 

Justyna Kowalska

Miała być aktorką, ale okazało się, że zdecydowanie woli stać za sceną niż na niej. Marzycielka. Włóczykij.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany