Jesienne premiery Wydawnictwa Znak: Jeremiego Przybory portret własny

Jeremi Przybora to jeden z tych twórców, których przedstawiać nie trzeba. Nie trzeba też pisać, że jest jednym z tych Starszych Panów, autorem licznych piosenek, audycji radiowych, programów telewizyjnych. Nie muszę także wskazywać, że obok Jerzego Wasowskiego, Ireny Kwiatkowskiej, Barbary Krafftówny, Kaliny Jędrusik, Wiesława Gołasa i Bohdana Łazuki był jedną z najważniejszych postaci polskiej sceny lat 50′ i 60′. Na pewno nie muszę dodawać, że słynna jest także jego korespondencja z Agnieszką Osiecką, wydana jako Listy na wyczerpanym papierze.

źródło: kulturalna.warszawa.pl
źródło: kulturalna.warszawa.pl

To wszystko wiecie (albo właśnie się dowiedzieliście, a ja udam, że nie wiem, że nie wiedzieliście). Ale czy zdawaliście sobie sprawę, że gdyby zebrać Dzieła (prawie) wszystkie Jeremiego Przybory to swoją objętością zajęłyby prawie 3.000 stron? Wydawnictwo ZNAK pokusiło się o wydanie tak przepastnej kolekcji, dzieląc ją na dwa tomy. Pierwszy zawiera w sobie teksty kabaretowe, liczne piosenki – wśród nich te, które nigdy wcześniej nie były publikowane. Tom drugi, który swoją premierę miał we wrześniu tego roku, gromadzi opowiadania, Divertimento (teksty pisane dla audycji telewizyjnych), teksty Teatru Niedużego (między nimi fenomenalna Balladyna 68 i niczym jej nie ustępująca Medea, moja sympatia), tzw. teksty rozproszone (w tym te dotąd niepublikowane), piosenki, a także posłowie K. T. Teoplitza.

Źródło: wyd. ZNAK
Źródło: wyd. ZNAK

W planach wydawniczych jest kolejny tom – pełne wydanie wspomnień Jeremiego Przybory Przymknięte oko Opatrzności. Memuarów części wszystkie.

Żródło: culture.pl
Żródło: culture.pl

Jeremi Przybora. Dzieła (niemal) wszystkie to wydanie totalne. Za oprawę graficzną wybranych utworów odpowiadają Marek Raczkowski, Piotr Socha i Marcin Wicha. W moim odczuciu ilustracje nie wpisują się w charakter utworów Przybory, ale stanowią miłe urozmaicenie olbrzymiej partii tekstów.

Księgi podzielone zostały na części, które pokazują w jakim kontekście i do jakich celów powstały poszczególne utwory. Wprowadzenia do konkretnych partii są autorstwa samego Przybory i poziomem żartu oraz inteligencji nie ustępują zebranym dziełom.

Kiedy przyniesiecie ze sobą to trzykilogramowe dzieło – Jeremi Przybora. Dzieła (niemal) wszystkie zobaczycie, że jest raczej mało poręczne (trzymanie go w rękach to prawdziwa ekwilibrystyka), ale satysfakcjonujące. Przybora nie pozwala oddać się jesiennej słocie. W inteligentny sposób – komicznie i ironicznie wypełnia czas swoimi tekstami. Rozbawia, ale nie stroni od ważkich tematów. Idealnie sprawdza się, jako kompan wieczorów z wełnianym kocem i herbatą z miodem.

Warszawa, 1961. Jeremi Przybora w domu. Fot. Andrzej Wiernicki / FORUM
Warszawa, 1961. Jeremi Przybora w domu. Fot. Andrzej Wiernicki / FORUM

Tekst powstał dzięki współpracy z wydawnictwem ZNAK.

logo_znak

2 komentarze
  1. cudownie, cieszę się Waszą wspólpracą ze Znakiem! <3 Oj i właśnie mi przypomnieliście, że miałam zakupić dzieła niemal wszystkie Pana Przybory (lecz zajęłam się listami Szymborskiej i Filipowicza) 😉
    PS. dziękuję za kartkę z FF!

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany