Dziękuję, Mistrzu

Dwa tygodnie temu zaczynałam swój felieton od słów o Andrzeju Wajdzie. Niecałe trzy tygodnie temu – uścisnęłam mu po raz pierwszy dłoń i dziękując za wszystkie filmy, poprosiłam o jak najwięcej kolejnych wzruszeń. Spotkałam Mistrza. Rozesłałam wiadomości do rodziny i przyjaciół z naszym wspólnym zdjęciem, tańczyłam przed teatrem, śmiałam się. Wczoraj, pisząc wspomnienie o Agnieszce Osieckiej, zastanawiałam się o czym napisać poniedziałkowy felieton. Brakowało mi tematów. Wiedziałam, że w poniedziałek cały dzień spędzę na próbie w teatrze. Obiecałam sobie wstać rano, napisać o czymś, co akurat przyjdzie mi na myśl. Późnym niedzielnym wieczorem siedzieliśmy przy komputerze, pracując nad stroną, rozmawiając o planach na przyszłość. Przyszła wiadomość. Niepotwierdzona. To na pewno żart, głupi, nieśmieszny. Kilkanaście minut później pojawiły się potwierdzone informacje. Nie żyje Andrzej Wajda. Zmarł wybitny polski reżyser. Żegnamy twórcę Popiołu i diamentu, Ziemi obiecanej, Człowieka z marmuru…

Na bankiecie po premierze Powidoków przez przypadek wypiłam kieliszek Jego wina. Śmialiśmy się wszyscy długo, wchodząc po schodach na piętro, żeby móc z góry obserwować piękny obraz, niczym kadr z filmu: Wajda siedzący na fotelu i wianuszek ludzi wokół niego – aktorzy, reżyserowie, scenografowie, operatorzy, scenarzyści, studenci… Wszyscy uśmiechnięci, składający Mistrzowi życzenia, szczęśliwi, cierpliwie czekający w kolejce na ten moment, małą chwilę, gdy będą mieli szansę przytulić Mistrza, podać mu dłoń, poprosić o pamiątkowe zdjęcie, złożyć życzenia, przekazać prezent… Gdy na drugi dzień zobaczyłam w Internecie zdjęcie, które jest obrazkiem wyróżniającym tego tekstu, napisałam: Najpiękniejsze zdjęcie świata. Przed wyjazdem do Gdyni, w artykule o naszych oczekiwaniach, co do nadchodzącej edycji, stworzyliśmy małą ankietę. Zdanie Najbardziej chcę uścisnąć dłoń… dokończyłam słowami: dwóm Andrzejom – Wajdzie i Sewerynowi. Od nich zaczęła się cała moja artystyczna przygoda.

Film zawsze przegrywał u mnie z teatrem. Zamiast spędzać wieczór przed ekranem, szukałam prawdziwego człowieka na scenie. Tylko Wajda potrafił zatrzymać mnie – młodego człowieka – opowiedzianą w filmie historią. Nie boję się słów, że jego filmy ukształtowały mnie jako człowieka, wpoiły pewne wartości, dały pogląd na wiele spraw. Jeszcze tydzień temu, senna, zmęczona, siedziałam do późna w nocy, oglądając Wałęsę. Człowieka z nadziei. Czułam potrzebę nadrobienia zaległości, bo był to jedyny film Wajdy – z tych najnowszych, wyreżyserowanych po 2000 roku – którego nie zdążyłam jeszcze obejrzeć. Po gdyńskim spotkaniu chciałam zrobić to jak najszybciej.

Dzieliła nas przepaść doświadczeń i wieku. Oglądając po raz pierwszy Kanał, Popiół i diament, Człowieka z marmuru, przewijałam kadry, nie rozumiejąc wielu metafor. Czytałam książki, opracowania, wywiady, szukając odpowiedzi na pytania, na które nie mogłam odpowiedzieć sobie sama, bo przecież nie żyłam w czasach, o których opowiadały te filmy. To była piękna lekcja historii – nierzadko wymagająca poszukiwań, nakłaniająca do szukania alternatyw, zwiększająca głód wiedzy. Gdy po raz pierwszy zobaczyłam scenę z Popiołu i diamentu, w której Maciek Chełmicki podpala spirytus w kieliszkach, pomyślałam: geniusz. Nigdy nie uwolniłam się już od tej myśli. Stopniowo przybywały kadry, które potęgowały mój podziw.

Pokolenie (1954)
Pokolenie (1954)
Popiół i diament (1958)
Popiół i diament (1958)
Niewinni czarodzieje (1960)
Niewinni czarodzieje (1960)
Ziemia obiecana (1974)
Ziemia obiecana (1974)
Człowiek z marmuru (1976)
Człowiek z marmuru (1976)
Dyrygent (1979)
Dyrygent (1979)
Panna Nikt (1996)
Panna Nikt (1996)
Pan Tadeusz (1999)
Pan Tadeusz (1999)
Katyń (2007)
Katyń (2007)
Tatarak (2009)
Tatarak (2009)
Wałęsa. Człowiek z nadziei (2013)
Wałęsa. Człowiek z nadziei (2013)
Powidoki (2016)
Powidoki (2016)

Nie płaczę dziś za człowiekiem-legendą. Nigdy nie rozumiałam i nie zrozumiem zbiorowego smutku, gdy odchodzą znani ludzie. Nagle media zmieniają swoje oblicze – na chwilę uczłowieczają się, piszą same dobre rzeczy, zapominają o błędach, które wcześniej wytykali w każdym możliwym momencie, przypominają sukcesy. Tego nie rozumiem. Ale nie żegnam dziś wcale człowieka-legendy. Nazwiska, które zna każdy. Żegnam człowieka, który w dużym stopniu wpłynął swoją twórczością na to, kim jestem. W jakie wierzę ideały, jak postrzegam sztukę, co porusza mnie w filmie. Reżysera, których filmów nigdy się nie bałam, wiedząc, że cokolwiek zrobi – bez względu na to, czy będzie to lepsze, czy gorsze – pozostanie to zgodne z moimi przekonaniami.

Dziękuję, Mistrzu.

Za te filmy i wszystkie pozostałe. Za godziny wzruszeń i płynącą z ekranu mądrość. Za naukę historii, emocji, życia. Za pierwszy i ostatni uścisk dłoni, podpis na pocztówce i uśmiech.

wajdanakoniec

9. października zmarł Andrzej Wajda.


Autorem zdjęcia wyróżniającego jest Anna Rezulak.

Iga Herłazińska

Mogłaby zamieszkać w teatrze. Wszystko ją tam ciekawi i zachwyca. Lubi się włóczyć, podróżować. Banalnie - kocha żyć. Kocha też kawę z mlekiem, wiersze Osieckiej i stare filmy.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany