Wrzosowiska, listy i cynamon – Trzy razy jesień

Wszystko wskazuje na to, że jednym redakcyjnym chórem powinniśmy krzyknąć: Kocham jesień! Czuję się więc w obowiązku, by dołożyć swoją cegiełkę do naszej zbiorowej afekcji.

Jeśli miałabym wybierać, co najbardziej kocham w jesieni – czy mgliste poranki, czy złote liście, czy smak herbaty o tej porze roku, czy nawet deszczowe wieczory, które sprzyjają masowemu czytaniu książek pod kocem, zdecydowałabym się jednak na to, że najbardziej lubię jej ulotność. Apogeum jesieni trwa krótko, nim się obejrzymy drzewa są już nagie, termometr rano wskazuje przymrozki, a ten najpiękniejszy czas gdzieś umknął. Zabrakło czasu na spacery i brodzenie nogami w liściach, nie wybrało się w długo planowaną wycieczkę w góry z termosem, przeoczyło się sezon na śliwki i figi. Nade wszystko lubię łapać te jesienne chwile. Czytać książki w wielobarwnym parku i nie żałować miodu do herbaty.

źródło: kadr z filmu "Jane Eyre" (2011)
źródło: kadr z filmu „Jane Eyre” (2011)

Muzykę, filmy i książki dzielę na pory roku. Te jesienne wyróżniają się jednak najbardziej. Stawiam im jeden warunek – muszą być melancholijne i sentymentalne, by potęgować mój starannie pielęgnowany jesienny smuteczek. Pięć lat temu w październiku obejrzałam Jane Eyre, kostiumowy melodramat z Mią Wasikowską i Michaelem Fassbenderem w rolach głównych. O, jak zauroczył mnie ten film! Tło dla, co tu dużo mówić, dosyć banalnej dzisiaj historii, stanowi mroczna Anglia – rozległe wrzosowiska, skały, deszcze, wiatry i ponure mury Thornfield Hall. Sceneria, aktorstwo i subtelne oko kamery to połowa sukcesu, drugą film zawdzięcza soundtrackowi, do którego wracam każdej jesieni. Dario Marianelli jest ojcem melodii filmów kostiumowych, przed Jane Eyre skomponował muzykę do Dumy i uprzedzenia oraz Pokuty. Filmowy soundtrack stał się soundtrackiem każdej mojej jesieni i szczerze, nie wyobrażam sobie bardziej trafionego.

Jesienią lubię wtykać nos w cudze życie i karmić się biografiami, listami, wspomnieniami… Najpiękniejsze i najbardziej melancholijne z nich wszystkich to Listy na wyczerpanym papierze Agnieszki Osieckiej i Jeremiego Przybory. Każdy bibliofil napawać się będzie szatą graficzną, jakością i zapachem papieru, treść z kolei zapewni karuzelę emocjonalną – od wzruszeń po wybuchy śmiechu. Jeśli więc nie forma, nie obciążone namiętnościami listy, niech zachęci podróż do artystycznej Warszawy lat 60-tych, do Pragi, Paryża, Londynu, jeszcze niezatłoczonego Zakopanego i polskiego wybrzeża.

źródło: okularnicy.org.pl
źródło: www.okularnicy.org.pl

Karmiąc duszę wzruszeniami, czułostkami i smuteczkami, korzystajmy ze skarbów jesieni które rozpieszczą podniebienia. Moja jesień na talerzu to obowiązkowo: cynamon, miód, orzechy i żurawina. Bez względu na porę roku kombinuję ze śniadaniami i dbam o to, by był to rzeczywiście najlepszy posiłek dnia. Testuję kolejne warianty owsianek ozdabiając je sezonowymi owocami, dosładzając chlustem wiejskiego miodu, hojnie obsypując cynamonem. Tak rozpoczęty dzień po prostu nie może być zły.

źródło: www.jadlonomia.com
źródło: www.jadlonomia.com

 

Kasia Siewko

Zakochana w Katowicach i brzydkiej architekturze. Zapytana o ulubioną poetkę od wielu lat odpowiada- Poświatowska.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany