„Powidoki” Andrzeja Wajdy w wyścigu po Oscary

Komisja Oscarowa z siedzibą w Warszawie, dnia 28 września ogłosiła, że polskim kandydatem w konkursie Akademii Filmowej, na najlepszy film nieanglojęzyczny będzie nowe dzieło Andrzeja Wajdy – Powidoki. Przybliżę Wam kto kryje się pod dumnie brzmiącą instytucją Komisji Oscarowej. To przede wszystkim ludzie kinaznający zmieniające się polskie środowisko filmowe, będący właśnie tym czynnikiem, dla którego idziemy na przód i ewoluujemy na przestrzeni lat.

Komisja Oscarowa to również przedstawiciele Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Razem tworzą grono sławnych person, z których słynie polska kinematografia: Agnieszka Holland, Sławomir Idziak czy Jacek Bromski. Jury swój wybór wyjaśnia w bardzo charakterystyczny sposób, mówiąc wszystkim, dlaczego żaden inny film nie miał najmniejszej szansy na tak ważne wyróżnienie:


Andrzej Wajda jest twórcą niezwykle cenionym wśród członków Amerykańskiej Akademii Filmowej, laureatem Oscara za całokształt twórczości, którego filmy były czterokrotnie nominowane w kategorii Najlepszy Film Nieanglojęzyczny.

 

pow1

 

Nie widziałem Powidoków, daleko mi również do idealnego odbiorcy dzieł pana Andrzeja Wajdy, który twórcą wielkim jest. Z szacunku i miłości do polskiego kina jestem winien przyznać mu tytuł jednego z tych, którzy na świecie wysławili polskie kino. 

W świecie wciąż przebrzmiewa bardzo ważna opinia, pokazująca nam ponownie, dlaczego Powidoki zostały wybrane jako polski kandydat do walki o Oscara:

To jeden z ostatnich filmów, które przekazywały prawdziwe świadectwo wpływu wojny na Wajdę i jego naród. Pokazał nam nową szkołę tworzenia filmów, powiązaną z tym, co powstawało w Związku Radzieckim, ale jednak znacznie odmienną. Dał nam także Zbigniewa Cybulskiego, wspaniałego aktora i nową ikonę całego pokolenia. Zapowiadały one nadejście mistrza kina.

Martin Scorsese o Andrzeju Wajdzie, filmie Popiół i diament, Guardian 2015

Powidoki staną w szranki ze świetnie przyjętymi reprezentantami między innymi tych państw :

  • Rumunia – Sieranevada
  • Niemcy – Toni Erdmann
  • Wenezuela – Z daleka
  • Iran – Klient
  • Francja – Elle

 

z19082533qplan-filmu-powidoki-andrzeja-wajdy

 

Kultura do góry nogami obserwując pilnie polskie kino, dokonała krótkiej analizy wyboru Komisji Oscarowej.

Kajetan: 

Aby nie zostać przygniecionym przez rzeszę komentarzy odnośnie krytyki Powidoków, na wstępie podkreślę, że nowego filmu Wajdy nie widziałem. Nie zmienia to jednak faktu, że twórcze źródełko tego reżysera wyczerpało się jakiś czas temu, wraz ze zmianami, które w kinie polskim zachodzą. Męczą nas pompatyczne filmy pokroju Wałęsy lub Katynia, a Wajda patos przecież uwielbia. Większą popularność zyskują obrazy odważne i kontrowersyjne, dostosowane do wyzwolonych czasów, w których egzystujemy. A chociaż szacunek do Andrzeja Wajdy mam ogromny, to jego dzieła nie kojarzą mi się z nieskrępowaną finezją – to twórca bezpieczny, ostrożny, któremu zaczyna brakować zdecydowania. I przez to – chociaż Powidoków nie widziałem – nie widzę w tym materiale kandydata na Oscara.

Rozumiem poniekąd argumentację komisji, która posiłkuje się silną pozycją Polaka w oczach zagranicznej widowni – w końcu to nazwisko, które nie jest obce widzom na całym świecie. Mimo to, moim osobistym faworytem był Jan P. Matuszyński z filmem Ostatnia rodzina. Beksiński i jego osobliwa sztuka jest mi bliska, zaś ten film doskonale podjął jej temat. Zgrabnie omijając schematyczny i przewidywalny zachwyt nad artystą, Matuszyński pokusił się o wysmakowane kino – tragiczną historię trudnych ludzi, zebranych pod jednym dachem.

Oczywiście, klamka zapadła – nieważne ile artykułów zostanie napisanych i jak głośno będziemy krzyczeć. Przykro się jednak robi, gdy sam Wajda w jednej z wypowiedzi podkreślał, iż nie chce rywalizować już z młodszymi kolegami z branży. Uszczęśliwić na siłę nikogo się nie da, ale dla tych, którzy są równie rozczarowani tą decyzją, służę nie lada pocieszeniem – pamiętajmy bowiem, że wisiała nad nami groźba Smoleńska jako polskiego kandydata do Oscara.

Iga:

Na Festiwalu Filmowym w Gdyni czekałam w długiej kolejce do sali Teatru Muzycznego, w której miał odbyć się pokaz Powidoków. Na nowy film Mistrza miał nadzieję dostać się każdy, tym bardziej, że premiera połączona była z obchodami 90. urodzin reżysera. To był pierwszy raz w Gdyni, gdy nie udało mi się wejść na salę; w oczach stanęły łzy, bo miałam świadomość, że omija mnie coś ważnego. Po pokazie rozmawiałam z tymi, którzy mieli tego dnia więcej szczęścia i którzy w towarzystwie samego Wajdy i szeregu jego przyjaciół – aktorów, reżyserów, operatorów, scenarzystów… – mieli szansę obejrzeć opowieść o łódzkim malarzu, Władysławie Strzemińskim (Bogusław Linda). Zdania na temat filmu były bardzo podzielone, nie słyszałam jednak głosów wielkiego zachwytu, częściej padały słowa: „To dobrze zrobiony film. Wajda się przecież nie myli”. Emocje widzów nie wskazywały jednak na to, że film będzie największym sukcesem reżysera. W kinowym salach dużo mówiło się o polskich kandydatach do Oscara. Szeptało się o Ostatniej rodzinie, niektórzy z nadzieją wspominali Wołyń. Chyba ani razu nie usłyszałam aluzji co do Powidoków. Przyjęło się chyba, że Wajda – zdobywca Oscara honorowego – niczego nikomu udowadniać już nie musi, a szansę warto podarować innym (młodym) artystom, których filmy podbiły właśnie serca festiwalowych widzów i jury. Dlatego zdziwiłam się po usłyszeniu decyzji, kilka osób wysłało do mnie wiadomość składającą się ze znaków zapytania. Każdy z nich doskonale wiedział, że jestem za Wajdą całym sercem. Jednak każdy wiedział też, że w tej kwestii myślę jak większość – że wybór mógł być lepszy…

 

fd9293e1-241e-4e60-9c6d-481e025ccb77

 

Przede wszystkim trzymałem kciuki za Zjednoczone Stany Miłości Tomasza Wasilewskiego, które miałem okazje obejrzeć na Nowych Horyzontach w te wakacje. Film skupiał uwagę obserwatora na aktorze, historii zabudowanej pięknymi, prostymi i dusznymi kadrami. Dobrze skrojonymi rolami i emocjami przenikającymi przez warstwę ekranu.

Dlaczego się nie udało?

Andrzej Wajda to marka. W tym momencie, za słowem artysta nie kryje się wizja a pieniądz i dobrze prosperująca instytucja. Najważniejsza w wyborze Powidoków, nie była istotnie wybijająca się z innych nominowanych do preselekcji filmów indywidualność, oryginalność i świeżość – tylko renoma za oceanem Wajdy, polskiego mistrza kina.

Czy kiedyś się to zmieni? Jak powiedział Kajetan, nie wybraliśmy Smoleńska i z tego powinniśmy się cieszyć. Na horyzoncie polskiego filmu wybija się nowa fala obrazów jak Ostatnia rodzina, Jestem mordercą, Bogowie, gdzie spersonalizowana historia, pozwala rozejść się gładko na innych bohaterów, nie kreując przy tym pompatycznego tła społecznego, które w przytłaczającej większości ostatnich dzieł Andrzeja Wajdy boleśnie wybrzmiewa.

Kultura do góry nogami na pewno jeszcze nie raz wspomni na swoich łamach o Powidokach i rywalizacji o miano najlepszego nieanglojęzycznego filmu.

 

Na zakończenie ogólnoświatowy zwiastun Powidoków:

https://www.youtube.com/watch?v=9LqHA0eYTDw

Adrian Nowacki

Lubi filmy oglądać i o nich pisać.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany