„Nikt, tylko Ty”- Trzy razy jesień

Nie będę oryginalna, kiedy napiszę, że jesień jest także moją ulubioną porą roku (o jesieni pisała już Justyna, pisał też Adrian). Nie ze względu na kolory (chociaż ładne), zapach liści (chociaż wyjątkowy) czy herbatę z miodem (chociaż pyszna). Jesienią nie trzeba nadążać, nie trzeba być na bieżąco. Wszystko zwalnia, zwolnijmy i my. Ja wykorzystuję długie wieczory do redukowania rzeczy w swojej przestrzeni, do oglądania zdjęć i planowania kolejnych miesięcy.

Ale przejdźmy do sedna. Mam Wam dzisiaj polecić trzy rzeczy, które umilą jesienne dni.

Źródło: pinterest.com
Źródło: pinterest.com

Primo – trzeba jeść. I to jeść dobrze żeby nie dać się przeziębieniom! Dlatego podrzucam Wam

Źródło: pinterest.com
Źródło: pinterest.com

pomysł na łatwy (i pyszny!) jesienny deser. Proszę państwa: jabłko w cieście! Takie to pyszne, że och i ach. Ja zazwyczaj idę na łatwiznę i kupuję gotowe ciasto francuskie lub drożdżowe (w tym sklepie na B co to studenci lubią w nim kupować). Następnie obieram jabłko i wydrążam gniazdo. Puste miejsce można wypełnić dwoma goździkami, szczyptą cynamonu, rodzynkami i łyżeczką miodu… Później wymierzam ilość ciasta, jaka będzie potrzebna do przykrycia jabłka i zawijam w nie owoc. Piekarnik ustawiam na 180oC i piekę około
20 minut (czas pieczenia zależy od mocy kuchenki, dlatego sprawdzajcie co jakieś 8 minut stan ciasta – najpyszniejsze jest lekko zarumienione). Pałaszuję ciepłe. Jeżeli komuś z Was uda się zrobić te pyszne cudeńka – podzielcie się z nami zdjęciami. Galeria z pieczonymi jabłkami? Klawo!

Secundo – warto nadrobić zaległości. Ja w tym roku wzięłam się za nadrabianie filmów powstałych na podstawie komiksów Marvela. Tak, tak – to wszystkie Iron Many, Hulki, Avengersi, itp., itd. Jestem po pierwszych dwóch częściach i bardzo mocno się wciągnęłam! Nie samym Hanekem człowiek żyje, prawda? Jeżeli ktoś ma problem z tym, w jakiej kolejności oglądać poszczególne części to odsyłam do grafu, który wszystko wyjaśnia.

Archiwum prywatne.
Archiwum prywatne.

Tertio – warto słuchać. Polecam Wam płytę, która żadną nowością nie jest. Przedstawiam jedną z czołowych warszawskich aktorek teatralnych i filmowych międzywojnia – Mirę Zimińską. To ona śpiewa dla mnie w te chłodne wieczory.

Źródło: dziennikplocki.pl
Źródło: dziennikplocki.pl

Jej płyta zatytułowana Nikt tylko ty wyróżnia się niezwykle inteligentnym humorem. Bez pompatyczności, za to mądrze. Każda piosenka jest mikro-opowieścią. Moja ulubiona to Maryla.

[…] Lecz gdy o rękę poprosił mnie,
Usłyszał: „Nie. Co to, to nie!”
Kiedy w altanie dostał rekuzę
Pożegnał mnie, a przywitał muzę.

Cóż to się stało w tej jednej chwili?
Już jakiś Adam nie ma jakiejś Maryli
– Dlatego, że ją kto inny dopieszcza,
Literatura zyskała wieszcza.

Literatura, literatura
To nie jest tylko zasługa pióra:
Trzeba dziewicy, która wie,
Kiedy poecie szepnąć – „nie”!

Kiedy o tym tak myślę dzisiaj
To tylko ja i Śniadecka Ludwisia
Myśmy sprawiły to we dwie,
Chociaż jej łatwiej przyszło niż mnie…

Lecz ona także umknęła z zasadzki,
Kiedy poecie przyszło sprawić ból:
Jej dziełem jest Juliusz Słowacki
A bez niej byłby maminsynek Jul.

Tego już dzisiaj ukryć się nie da:
Moje „Dziady”, jej „LilIa Weneda”,
Mój „Pan Tadeusz”, jej „Król-Duch”,
To wszystko wyszło od nas dwóch. […]

Mira związana była z ważnymi kabaretami warszawskimi. Występowała np. w Qui Pro Quo, Morskim Oku, Cyruliku Warszawskim. Autorami tekstów piosenek na płycie są artyści tworzący dla tych scen: Antoni Słonimski, Julian Tuwim i Marian Hemar. Być może dlatego krążek jest niesłychanie spójny stylistycznie.

Dźwięk można uzupełnić lekturą Dzieł (niemal) wszystkich Jeremiego Przybory, które wkrótce dla Was zrecenzuję dzięki uprzejmości wyd. ZNAK, ale to dopiero za kilka dni. Teraz zostawiam Was z najpiękniejszą piosenką świata…

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany