Teatr (w) telewizji

Kasia: Jesteśmy świeżo po seansie drugiego odcinka Artystów – nowej produkcji TVP, która ma zadatki na hit nie tylko aktualnej ramówki, ale polskiego serialu w ogóle. Chyba mogę zdradzić, że celowo wstrzymałyśmy się z tekstem do emisji kolejnego odcinka, z racji, że jest to serial, który wymyka się podstawowym klasyfikacjom. Pierwszy raz usłyszałam o nim w czasie festiwalu seriali Serialis w Katowicach, gdzie w czasie panelu otwierającego Wojciech Krzyżaniak rekomendował Artystów jako serial, który ma szansę na przełamanie złej passy w polskiej telewizji. Cieszę się, że nie było w tych słowach cienia przesady, a jak dotąd serial oglądam z nie mniejszym zapałem i zainteresowaniem niż zagraniczne produkcje, które ostatnio przewyższają liczbą ilość oglądanych przeze mnie filmów.

 

Iga: Ja natomiast zupełnie nie oglądam seriali, w co nikt nie chce mi wierzyć. Oprócz Miodowych Lat za czasów dzieciństwa, nie przebrnęłam w całości przez żadną produkcję, chociaż doskonale wiem, że aktualnie nie jeden serial przewyższa jakością filmy. Mimo to szkoda mi na to czasu (serial wymaga większej systematyczności niż film) i brak zaangażowania. Jednak gdy tylko pojawiała się informacja o Artystach, wiedziałam, że tym razem zrobię wyjątek. Pierwszy odcinek obejrzałamod razu  jak tylko pojawił się w sieci. Co tu udawać – to  zdecydowanie temat, który interesuje mnie najbardziej. Znam teatr dość dobrze, także od kulis, dlatego z tym większym zaciekawieniem przyglądam się rozgrywającej się historii. Cieszę się, że w głowach reżysera i scenarzysty zrodził się taki a nie inny pomysł. Widzowie często mają błędne wyobrażenie o teatrze. Często spotykam się ze zdziwieniem, gdy tłumaczę, jak wiele pracy trzeba włożyć w teatr od strony produkcyjnej, organizatorskiej. Dla widza teatr to gotowy spektakl. A przecież tak nie jest. O tym między innymi opowiadają Artyści.

 

Justyna: Ja za to jestem fanką seriali, polskich seriali. Rzadko wkręcam się tak, żeby przebrnąć przez wszystkie sezony, ale lubię patrzeć na ekranie na aktorów, których znam, często też prywatnie. Kiedy dowiedziałam się, że duet Strzępka – Demirski planują serial i to dla TVP, pomyślałam, że będzie – jak to się mówi – sztos. A kiedy okazało się, że wszystko ma się dziać w teatrze, z niecierpliwością czekałam na start emisji. Jedną nogą w teatrze byłam całe życie, zresztą Babcia i Dziadek, którzy w państowym teatrze pracowali, opowiadali mi zawsze jak wyglądało tam życie i praca. Teraz jest zapewne troszkę  inaczej, ale byłam (i nadal jestem, w końcu za nami dopiero dwa odcinki) ciekawa, jak jedne z najbardziej rozpoznawalnych i wyrazistych nazwisk w polskim teatrze, pokażą ten teatr na ekranie. Zwłaszcza w obliczu tego, co się dzieję chociażby w Teatrze Studio czy – teraz- w Teatrze Polskim we Wrocławiu, jak również w telewizji publicznej.

Kasia: Oczywiście twórcy w czasie pracy nad serialem nie mogli przewidzieć tego, co za kilka miesięcy będzie miało miejsce w Teatrze Polskim we Wrocławiu, ale przez cały czas oglądania Artystów nie mogłam nadziwić się jak bardzo aktualny temat obrano. Niby dwie zupełnie inne historie, a porównywanie Cezarego Morawskiego do dyrektora Koniecznego (nazwanego zresztą w serialu dyrektorem z łapanki)  byłoby nadużyciem, jednak w obu przypadkach można odnaleźć wspólne mianowniki – konflikt na lini zespół – dyrektor, szum medialny, pieniądze i wielką politykę.

 

Iga: Na początku nie byłam pewna obsady. Moją uwagę przyciągnęły może dwa nazwiska. Po obejrzeniu dwóch odcinków z pełną świadomością mogę jednak przyznać – to jest to. Zauroczyła mnie Ewa Dałkowska, to było dla mnie duże zaskoczenie. Edward Linde-Lubaszenko niczym dobry duch teatru; Dorota Segda jako była aktorka, aktualnie inspicjentka, trochę zagubiona w życiu. I Czarnik. Dla mnie odkrycie. Genialny! Oglądając Artystów, prawdziwie czuje się atrmosferę teatru. Nie brakuje w końcu nawet bufetu – miejsca spotkań i plotek całego zespołu.

Justyna: Dorota Segda w roli byłej aktorki, teraz inspicjentki to moja ulubiona postać, jest mi zdecydowanie najbliższa, gdzieś tam trochę  odnajduję w niej siebie. Dodatkowo Segda świetnie ją gra! Czarnik – odkrycie to dobre słowo. Prowadzi rolę w ciekawy sposób, podoba mi się to jakich środków używa. Edward Linde – Lubaszenko, czyli jak nazwała go Iga: dobry duch teatru, jest dokładnie taki jak ze wszystkich opowiadań. Na uwagę zasługuje także Antonina Choroszy jako Diva, wdowa po dyrektorze. Wspaniała aktorka, żałuję, że nie znałam jej wcześniej. Poza tym lubię takie kobiety na ekranie. Na koniec wisienka na torcie: Agnieszka Glińska jako księgowa. Scena z ukrywaniem się w szafie na pewno będzie jedną z moich ulubionych.

6art

Iga: Ja przez cały pierwszy odcinek myślałam, że w tej roli występuje ktoś zupełnie inny, więc gdy w końcu Glińska wyszła z szafy, trochę się zdziwiłam. Ale to było bardzo miłe zaskoczenie. A mówiąc o zaskoczeniu, nie sposób przemilczeć kwestii duchów byłych dyrektorów. Na ogół nie lubię, gdy fikcja miesza się z rzeczywistością, ale tutaj wygląda to wyjątkowo dobrze. Może to za sprawą tematu – w końcu teatr to magia. Tam można uwierzyć we wszystko, nawet jeśli staje się on jedynie miejscem akcji serialu. Naprawdę cieszę się, że za sprawą Artystów teatr trafi do szerokiego grona odbiorców. I – choć to może naiwne – ufam, że dzięki temu serialowi w teatrze, na widowni pojawią się całkiem nowe osoby. Może z chęci odkrycia tej formy rozrywki, a może z chęci pomocy reperowania teatralnego budżetu.

 

Kasia: A no właśnie, Artyści mimo że przedstawiają codzienne perypetie ludzi teatru i samego teatru, nie są serialem oczywistym, jest w nim coś oderwanego od rzeczywistości. Pojawiają się wspomniane duchy, schody skrzypią, korytarze straszą, a sam główny bohater wydaje się być osadzony w świecie Kafki, gdzie wszystko dzieje się bez jego wiedzy i udziału. Dużo w tym tajemnicy i uroku. Jestem bardzo ciekawa, w jaką stronę rozwinie się serial – czy będzie dosłowną opowieścią o sytuacji kultury w kraju w ogóle, czy stanie się metaforyczną, pełną czarów i dziwów historią niczym z desek teatru.

3art

Justyna: Dokładnie tak. Ja nie mogę się doczekać tego, jak historia się rozwinie i czym nas jeszcze zaskoczy. Jestem pewna, że nie będziemy narzekać na nudę. Póki co konwencja, dialogi, bohaterowie – wszystko gra ze sobą idealnie. Czekamy na więcej!

Źródło zdjęć: Fanpage serialu Artyści (TVP, 2016)

Kulturadogorynogami

Po prostu: redakcja do góry nogami!

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany