Trzy płyty, do których powracam

Następny cykl, kolejne rozterki oraz wybory… Odnoszę wrażenie, że z cyklu na cykl coraz trudniej jest mi wybrać bohaterów danego tematu.

Co miesiąc wydaję naprawdę spore pieniądze na książki, filmy, płyty… Zdecydowanie najwięcej wydaję na płyty!
Kilka lat temu nawet zrobiłam listę płyt, które kiedyś kupię, przeraził mnie jednak fakt, że lista zamiast się zmniejszać, z dnia na dzień się powiększa!

Odkąd pamiętam muzyka jest moją pasją, kolejne lata to nowe inspiracje, zespoły, piosenki. Nigdy nie ograniczam się tylko do jednego gatunku muzycznego, bo jak mawia jedna z moich ulubionych wokalistek – Katarzyna Nosowska: Ktoś, kto lubi muzykę, nie powinien się zawężać do jednego gatunku.
Taką i ja wyznaję zasadę, stąd mój spory problem z wyborem trzech płyt, do których powracam.

 

1. Janis Joplin – I Got Dem Ol’ Kozmic Blues Again Mama!

Janis to moja ukochana wokalistka, odkąd pierwszy raz w połowie gimnazjum usłyszałam jej wspaniały głos. Pamiętam ten moment do tej pory – lipcowy, bardzo brzydki dzień, za oknem cały czas pada, a ja nie mam co ze sobą zrobić. W tamtej chwili postanowiłam, że przesłucham chociaż jednej piosenki Janis Joplin, przecież i tak zabieram się do tego od paru miesięcy, może akurat mi się spodoba. Padło na utwór Summertime, usłyszałam pierwsze dźwięki i po prostu zaniemówiłam. To była miłość od pierwszego usłyszenia. Do końca tego dnia słuchałam tylko jej.
Mija już piąty rok odkąd usłyszałam tę wspaniałą wokalistkę, a ja nadal słucham jej muzyki z taką samą fascynacją, jak za tym pierwszym razem.
Janis Joplin i jej utwory są ze mną w te lepsze i gorsze dni, nie ma tygodnia, w którym nie przesłucham chociaż jednej jej piosenki. Jeżeli ktoś chociaż na chwilę, chciałby się przenieść w lata 60., a jeszcze nie miał okazji posłuchać głosu Janis, polecam z całego serca.

2. Maanam – Nocny patrol

Przez bardzo długi okres znałam ten zespół, dzięki ich najpopularniejszym piosenkom: Kocham Cię kochanie moje i Cykady na Cykladach. Jednak któregoś dnia na przerwie przyjaciółka puściła mi piosenkę Szare miraże. Spodobała mi się na tyle, że postanowiłam lepiej poznać twórczość Maanamu.
Od tamtego dnia słuchałam Kory i Maanamu przez dwa lata, dzień w dzień. Po tym okresie znałam większość utworów na pamięć. Ich twórczość dała mi bardzo wiele radości, spotkałam wielu niesamowitych ludzi, z którymi utrzymuje kontakt do dziś, a także dzięki niemu poznałam bardzo wielu wspaniałych wokalistów i zespołów! Potem nasze drogi na pewien czas się rozeszły. Jednak ostatnio znowu rozkoszowałam się twórczością tego zespołu, przypomniałam sobie wszystkie piękne chwile, które przeżyłam właśnie dzięki niemu, dlatego w tym cyklu zabraknąć zespołu, jak i ich płyty po prostu nie mogło!

3. Ewa Demarczyk – Ewa Demarczyk śpiewa piosenki Zygmunta Koniecznego

Zdecydowanie… To płyta, do której powracam najczęściej już od najmłodszych lat. Moja mama uwielbia twórczość Ewy Demarczyk, więc jej muzyka była w naszym domu od zawsze. Już jako pięciolatka śpiewałam dosyć nieudolnie: A może byśmy tak najmilszy, wpadli na dzień do Tomaszowa? Uwielbiałam ten utwór, tak pozostało zresztą do dziś. Po jakimś czasie Tomaszów i inne utwory poszły trochę w zapomnienie. Dopiero po kilku latach, kiedy w gimnazjum omawialiśmy utwór Mirona Białoszewskiego Karuzela z Madonnami, znowu doznałam zaszczytu słuchania utworów tej artystki. Od tamtej pory, już nie zapominam o pani Ewie, wręcz przeciwnie moje uwielbienie z każdym odsłuchanym jej utworem rośnie, rośnie i rośnie.
Nie istnieje utwór, który wykonany przez Ewę Demarczyk nie podobałby mi się. Kocham jej skupienie na twarzy, tę – słynną już – umiejętność wytrzymywania bez mrugania…

https://www.youtube.com/watch?v=X4WWccQjDOc

 

Natalia Rieske

Zacznij chodzić do teatru. ☺️?

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany