Weźże gadaj ciszej!

Ranek. Pobudka jest – jak zawsze – bolesna i jedyne, co podtrzymuje mój dobry humor, to świadomość, że dzień będzie dłuższy. Taki bonus – kto wcześnie wstaje, ten ma więcej czasu. To nic, że w drodze! Właściwie lubię spędzać czas w autobusach czy pociągach (choć zdecydowanie wolę te drugie). A są i takie dni, kiedy najbardziej lubię podróżować sama. Gdy nikt do mnie nie mówi, więc mijające godziny mogę w stu procentach poświęcić swoim myślom.

Wsiadam więc do tego pociągu. Jest przyjemnie, niemal pusto. Liczę najpierw zauważone pod lasem sarny, jednak z każdą minutą powieki robią się coraz cięższe. Robi mi się przyjemnie błogo, a w głowie pojawiają się już pierwsze senne obrazki, gdy nagle…

Grażynka, ty nie uwierzysz! Zrobił mi się ostatnio na kolanie taki ropiejący wrzód…

Otwieram oczy i mam ochotę wysiąść dokładnie w tej sekundzie; jeszcze zanim poznam historię ropiejącego wrzodu. I zanim pociągowi sąsiedzi wyciągną kanapki z kiełbasą i jajkiem na twardo.

Gdy wracałyśmy z Igą z Grecji, spotkała nas pewna wątpliwa przyjemność. Po zajęciu miejsc w samolocie okazało się, że za nami siedzi wesoła trójka starszych ludzi. Aż nazbyt wesoła. I bardzo głośna. Podczas trzech godzin lotu poznałyśmy wszystkie szczegóły z życia naszych sąsiadów, a także ich krewnych i znajomych. Warto dodać, że nie zawsze były to rzeczy, o których słuchało się przyjemnie.

Droga powrotna ze Świnoujścia do Krakowa. W Poznaniu dosiadło się małżeństwo z dzieckiem. Podczas gdy facet i dziewczynka przez niemal całą drogę milczeli, zajęci telefonami bądź zabawkami, tak kobieta non stop mówiła. Chyba do siebie – przynajmniej taką miałam nadzieję, bo siedziałam dokładnie naprzeciwko niej. Głośno i nachalnie komentowała wszystko, co ujrzała za oknem, a gdy zorientowała się, że najprawdopodobniej nikt w całym wagonie jej nie słucha, sięgnęła po telefon, by zacząć dzielić się pociągowymi rewelacjami z całą – sądząc po ilości połączeń – swoją rodziną.

Czy jest na sali ktoś, kto nigdy nie spotkał się z takim typem współpasażerów?

Od dłuższego czasu krakowskie MPK (może w innych polskich miastach też jest to znane?) prowadzi akcję Weźże gadaj ciszej. Na ekranach w autobusach i tramwajach pojawiają się krótkie, animowane reklamy, których pointą jest zawsze prośba, by rozmawiając przez telefon (i nie tylko) w komunikacji miejskiej uszanować fakt, że nie wszyscy współpasażerowie chcą znać szczegóły z życia rozmówcy. Krótko mówiąc – żeby rozmawiać ciszej. Pamiętam, że po wprowadzeniu kampanii, spotkałam się z drwiącymi komentarzami na jej temat. A sama od początku byłam nią zachwycona!

Zapewne też nie jestem święta i zdarzy mi się czasem podnieść głos, rozmawiając ze znajomymi w pociągu. Mogę jednak przysiąc, że staram się pamiętać, by tego nie robić. Podobnie, znajdą się pewnie osoby, które powiedzą: Jak aż tak ci to przeszkadza, to załóż słuchawki.

Tymczasem zamiast odcinać się od świata, od kilku lat dzielnie słucham o wrzodach, fantastycznych roletach w pociągach, niezapłaconych rachunkach i przepisach na pomidorową. Z lekko ironicznym uśmiechem i wielkim dystansem. Kto wie, może kiedyś zasłyszę jakąś objawioną prawdę lub wskazówkę jak żyć wiecznie?

Byle tylko te kanapki z kiełbasą i jajkiem na twardo przestały wieść prym w podróżniczym menu.

IMG_20160725_192101

Magda Futyma

Trochę przeraża ją bezczynność. Autostopowiczka, fanka gór i długich poranków.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany