Jestem z Teatrem Polskim we Wrocławiu

W 2014 roku, w polskim teatralnym świecie zawrzało. Na poznańskim Malta Festival odwołano głośny i obrazoburczy spektakl Golgota Picnic, przeciwko któremu protestowali duchowni, politycy, mieszkańcy miasta, a także wszyscy prawdziwi patrioci, katolicy i ci, którzy o sztuce i teatrze nie mają większego pojęcia. Podobno spektakl obrażał uczucia religijne, był bluźnierczy i wyśmiewał wszelkie świętości. Zrobiło się niebezpiecznie, obawiano się protestów i zamieszek, aż w końcu dyrektor Malty – Michał Merczyński – podjął decyzję o odwołaniu spektaklu. I to miał być pozorny koniec zgorszenia w poznańskim świecie sztuki, jednak stało się coś o wiele gorszego. Ten świat – teatralny i kulturalny – zjednoczył się. W kilku największych polskich teatrach wyświetlono nagranie spektaklu w ramach solidarności z twórcami, a dyskusja została ponownie otwarta.

Pamiętam, że w dzień projekcji szłam do teatru pełna obaw. Z daleka widziałam policję, ludzi z transparentami oraz grupę odmawiającą różaniec pod teatrem. W tłumie zobaczyłam transparent z napisem Europejska Stolica Chałtury. Wydało mi się to zabawne, jednak z drugiej strony nie do końca miałam pewność czy jestem obecnie na politycznym wiecu, na pielgrzymce czy może pod teatrem. Każdy bowiem, przy okazji tego głośnego wydarzenia chciał wyrazić swoje poglądy, nieważne czy miały one związek z tematem protestu. Jednak wszyscy ci ludzie, którzy razem ze mną stali w kolejce ponad godzinę żeby wejść, dodawali mi otuchy. Nawet gdy musiałam się legitymować policji i ochronie, gdy czułam się nieswojo, wciąż wiedziałam, że byliśmy tam razem.

Na korytarzu spotkałam Piotra Rudzkiego, dyrektora literackiego teatru, a wtedy także mojego wykładowcę. Pamiętam, że powiedział do mnie wtedy: Bardzo odważnie, pani Justyno, że pani tutaj przyszła. Wtedy jeszcze nie rozumiałam tych słów, nie widziałam w tym żadnego realnego zagrożenia, ani żadnej szczególnej odwagi. Po prostu zrobiłam to, co robiłam bardzo często – przyszłam do teatru na spektakl, chłonąć i podziwiać sztukę. I dzięki temu znalazłam się na pierwszym w moim życiu proteście. Wiedziałam, że tak naprawdę to nie chodzi o Golgotę Picnic, ani nawet o Chrystusa stąpającego po hamburgerach. Ludzie, którzy protestowali nie chcieli poznać prawdy, a ci, którzy w teatrze bywają po prostu zobaczyli kolejny w swoim życiu spektakl. Dla ludzi kultury ważna była jedynie wolna sztuka.

Odkąd pamiętam w Teatrze Polskim były problemy. Mniej więcej wtedy odnowiła się dyskusja o tym, czy nie odwołać Krzysztofa Mieszkowskiego z funkcji dyrektora teatru, ponieważ miał on ogromne finansowe kłopoty. Był problem z dotacjami, które pomimo tego, że były wysokie, nie wystarczały na wszystko. Czasami nie wystarczało pieniędzy na rachunki, na remonty…

Ale były sztuki, prawdziwe sztuki. Takie, które dostawały nagrody i były doceniane przez publiczność z Polski i świata. Courtney Love Moniki Strzępki i Pawła Demirskiego, Podróż zimowa Pawła Miśkiewicza, Wycinka Holzfällen Krystiana Lupy czy całość Dziadów Michała Zadary. Spektakle, które prowadziły Teatr Polski na szczyt, dzięki którym coraz częściej zaczynano mówić o nim, jako o najlepszym w Polsce.

Źródło: Facebook.com/Pilne-Krystian-Lupa-powiedzial
Źródło: Facebook.com/Pilne-Krystian-Lupa-powiedzial

Zimą 2015 roku Ewelina Marciniak wyreżyserowała kolejny głośny spektakl – Śmierć i dziewczynę na podstawie tekstów Elfriede Jelinek. Po publikacji pierwszego teasera i plakatu – zawrzało. Teatr zastrzegł sobie, że jest to sztuka przeznaczona dla widzów NAPRAWDĘ dorosłych i zawiera sceny seksu. Potem na jaw wyszła informacja, że w produkcję zaangażowani są aktorzy porno z Czech. Dla opinii publicznej i władz było to już zdecydowanie za dużo. Wystosowano pismo o to, aby premiera się nie odbyła. Znowu protestowano, jeszcze przed premierą, zanim ktokolwiek owych aktorów i owe porno zobaczył. Ostatnie dni przed – przerzucanie piłeczki między zwolennikami a zgorszonymi widzami. Znowu najwięcej do powiedzenia mieli ci, którzy w teatrze po raz ostatni byli w liceum na Świętoszku w oryginale. Pod teatrem protestowali kibice WKS Śląsk oraz członkowie ONR, prawdopodobnie ci sami, którzy tydzień przed premierą w centrum wrocławskiego Rynku spalili kukłę Żyda na antyislamskiej manifestacji (sic!).  Pod teatrem odbywały się iście dantejskie sceny, młodzi kibice zasłonili wejście do teatru i nie chcieli wpuścić pracowników. Była policja, telewizja, znowu odmawiano różaniec w imię cnoty i dobrego smaku na scenie.

A teraz wrocławska scena znowu musi się zbuntować i połączyć. Tym razem w imię bezprawia polskiego rządu. We wtorek (23.08.2016) odbyły się wybory na nowego dyrektora Teatru Polskiego. Warto dodać, że Krzysztof Mieszkowski sprawował tę funkcję od 10 lat i za jego czasów teatr naprawdę się rozwinął. Wraz z fantastycznym, zgranym zespołem oraz największymi reżyserami nadal mógł tworzyć jedne z lepszych spektakli w historii polskiego teatru. Tworzyć wolną i niezależną sztukę, nie tylko propagandowe, ociekające cenzurą, poprawne polityczne gnioty. Cezary Morawski, wybrany na nowego dyrektora, ma być kukiełką w szponach dobrej zmiany. Nie chodzi tu nawet o jego wątpliwe kwalifikacje (podobno za czasów bycia skarbnikiem Związku Artystów Scen Polskich naraził go na ogromne, milionowe straty). Wydawać by się mogło, że nie jest to kandydat idealny na dyrektora teatru, który podobno ma ogromne kłopoty z budżetem. Nie jest to jednak najważniejsze, gdy ma się poparcie samego wicepremiera Piotra Glińskiego. Sposób wyboru nowego dyrektora był dyskusyjny. Obrady trwały krótko i stanowiły raczej formalność, nikt bowiem nie ukrywał braku zdziwienia wynikiem.

14055129_1257012127683549_9115839534585230914_n
Źródło: Facebook.com/Teatr.Polski.we.Wroclawiu

Świat sztuki i teatru po raz kolejny musiał zareagować i zmierzyć się z bezwzględną polityczną machiną. Wszyscy pracownicy zaprotestowali, a na ich czele stanął Krystian Lupa, który w akcie solidarności wstrzymał próby do Procesu Franza Kafki. Sam Mieszkowski przyznał, że gdyby nowy dyrektor został wybrany w sposób demokratyczny i miał odpowiednie kompetencje, pogratulowałby mu. Najważniejsze jest to, by teatr z takimi perspektywami na rozwój nie stanął w miejscu przez polityczne zagrywki. Żeby dorobek tych trzech wybitnych scen nie został zaprzepaszczony, a dobre spektakle nie zostały zdjęte z afisza i zapomniane, na rzecz błędnych interpretacji klasyki. Aby znakomity zespół aktorski mógł się spełniać w spektaklach najlepszych reżyserów. I wreszcie – żeby sztuka była wolna, mogła być komentarzem do zaistniałej rzeczywistości, bez obaw.

To, co dzieje się na deskach Teatru Polskiego we Wrocławiu śledzę od zaledwie czterech lat. Przez ten czas dostrzegłam przede wszystkim ogromną, ciężką pracę całego zespołu. Repertuar na trzy sceny, spektakle grane codziennie, wolne poniedziałki, które nigdy nie były wolne, bo zazwyczaj odbywały się czytania. Młodzież szkolna i akademicka zawsze była tu mile widziana. Odbywały się warsztaty, dyskusje, prelekcje, spotkania. Były spektakle, które dostawały nagrody na całym świecie, a także te mniej doceniane, jednak nadal na wysokim, artystycznym poziomie. Teatr Polski przetrwał w ostatnim czasie wiele, premiera Śmierci i dziewczyny długo jeszcze odbijała się echem po Wrocławiu. A władza dobrej zmiany na pewno prędko o tym spektaklu nie zapomni, choć ci, którzy już spektakl zobaczyli mogą odetchnąć z ulgą. Teraz należy się martwić jedynie o Proces Lupy. I o wszystkie te spektakle, które mogą nie powstać przez polityczne rozgrywki w świecie sztuki.

Wczoraj nie mogłam być na proteście przeciwko zmianie dyrektora w Teatrze Polskim. Wszystkie wydarzenia śledzę z innego miasta. Bardzo żałuję, że nie mogę po raz kolejny stanąć pod wejściem na Dużą Scenę, w słusznej sprawie, razem z innymi ludźmi, którym tak jak mnie zależy na kulturze i sztuce. Wykazać się tą właśnie odwagą, o której pisałam w trzecim akapicie. Dziś tekst jest moją formą sprzeciwu. Wierzę jednak w to, że ten teatr się nie podda, a wszyscy jego pracownicy będą robić to, co potrafią najlepiej – sztukę.

Źródło: Teatrpolski.wroc.pl
Źródło: Teatrpolski.wroc.pl
Justyna Barańska

Jest miłośniczką dobrej sztuki. W teatrze zawsze siada w drugim rzędzie.

5 komentarzy
  1. Nie bardzo rozumiem. Teatr miał kłopoty finansowe i było tam ciężko, czyli dyrektor jednak się nie nadawał, tak? Wybrano nowego. Wszystko logiczne i jak najbardziej dobre.

    A jeśli ktoś ma dowody, bądź podejrzenia o uchybieniach przy wyborze to powinien pójść do prokuratury.

    Bardzo nie lubię wkładania i opierania wszystkiego na polityce, KODzie, PiSie, PO i innych.

    1. Teatr miał kłopoty finansowe jak praktycznie każda instytucja kulturalna w obecnym czasie, głównie przez dotacje, a raczej ich niewystarczającą ilość. Krzysztof Mieszkowski dysponował pieniędzmi tak, żeby wystarczyło na wszystko, a wiadomo, że czasem trzeba wybierać między sztuką a rzeczami przyziemnymi.

      Ciężko nie opierać wszystkiego na polityce, jeśli jest ona teraz wszechobecna wszędzie, nawet w kulturze! Polityka ma być polityką, a sztuka sztuką.

      1. A tutaj się nie zgodzę. Jakoś są teatry prywatne, które działają i państwo nie musi tego finansować. Pięknie to wyszło właśnie przy aferach związanych chyba właśnie z tym teatrem, o którym piszesz. A zauważył to pan Żebrowski.

        Jak dla mnie to coś a la górnicy – co z tego, że kopalnie są nierentowne – dajcie nam pieniądze!

        Może i ciężko, ale myślę, że powinno się starać mimo wszystko. Masz jakieś konkretne zarzuty co do wyboru?

        1. Jeśli przyjmujemy Michała Żebrowskiego jako wzór prowadzenia teatru, to ogólnie możemy skończyć dyskusję w tym momencie. Teatr Polski jest rentowny, bo to najlepszy teatr w Polsce, przypominam o tym po raz kolejny! I właśnie w tym jest problem.

          1. Nie przyjmujemy za wzór tylko za przykład, że da się prowadzić teatr bez długów i dopłat. Czemu Żebrowski jest złym przykładem?

            „czy nie odwołać Krzysztofa Mieszkowskiego z funkcji dyrektora teatru, ponieważ miał on ogromne finansowe kłopoty. Był problem z dotacjami, które pomimo tego, że były wysokie, nie wystarczały na wszystko. Czasami nie wystarczało pieniędzy na rachunki, na remonty…”
            Z tego wynika, że nie był rentowny, więc właśnie zaprzeczasz sobie. Przyznaję, że nie znam szczegółów prowadzenia tego teatru, opieram się na Twoim artykule.

            Najlepszy teatr w Polsce ponieważ?

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany