Tim Burton – Dziwak z Krainy Czarów

Justyna K.
Tim Burton to reżyser wzbudzający kontrowersje. Zdecydowanie albo się go kocha, albo nienawidzi. Rzadko kiedy pozostaje obojętny. Ja należę do tej pierwszej grupy – stylistyka Burtona to zdecydowanie mój klimat i moja bajka. Jestem raczej mało wymagającym widzem kinowym, a film ma mnie po prostu zainteresować. Burton tworzy świat, w który wchodzę całkowicie i oglądam jego filmy z przyjemnością. Choć przyjemność w przypadku niektórych jego dzieł (jak np. mojego ukochanego Sweeney’a Todda) to słowo niekoniecznie odpowiednie. Niemniej jednak Burton zachwyca mnie zawsze, a im bardziej pokręcony film, tym lepiej. Dodatkowo mogę (a raczej mogłam, bo w nowym produkcjach się już chyba tego nie doczekam) oglądać w jego filmach moja ulubioną aktorkę, czyli Helenę Bonham Carter, która z każdą nową rolą jest nie do poznania (np. Red Queen w Alicji w Krainie Czarów czy Matka w Charlie i Fabryka Czekolady). Lubię w jego produkcjach powtarzające się charakterystyczne elementy, które od razu dają nam pewność, że to Burton, np. czarno -białe paski, które pokochałam i które i mnie wielokrotnie zainspirowały.

193760.1
źródło: Filmweb.pl

 

Justyna A.
Burtona cenię za konsekwentne budowanie jednolitego świata – w filmach widzimy upostaciowioną wyobraźnię reżysera. Mimo zarzucanej powtarzalności i przewidywalności jego produkcji, lubię to, że większość postaci przynależy do tego samego porządku estetycznego – niezależnie od tego czy mamy do czynienia z animacją, czy z filmem aktorskim. W twórczości Burtona ważne są też jego szkice, rysunki i grafiki (nie każdy wie, że Tim Burton ma swoje regularne wystawy w największych galeriach sztuki na świecie), które powstają obok filmów. Niejednokrotnie przedstawiają ekranowych bohaterów – czasami dopowiadają ich historie. Stałym motywem jego twórczości jest nieprzystawalność bohatera – to takie alter ego reżysera, z którym każdy socjopata (tak, ja też…) może się utożsamić. Kolejne stałe filmowe elementy pozwalają zanurzyć się w pełnej pomysłów głowie artysty – można je pochwalić/skrytykować, a czasem mogą wzbudzić w nas strach…

 

Paulina
Burton to genialny, oryginalny reżyser. Nie ma takiego drugiego, a jego produkcje są niepowtarzalne. Jego wyobraźnia, osobliwe poczucie humoru totalnie mnie urzekają. W swoich filmach balansuje na granicy kiczu i dobrego smaku, ale jak dla mnie nigdy tej granicyj nie przekracza. Tim zaczynał swoją karierę jako rysownik Disneya, stąd też niewątpliwie estetyka jego filmów oparta jest na animacji, przez co stworzył swój odmienny, charakterystyczny styl. Bezapelacyjnie jest to kontrowersyjny reżyser, ale jeśli ktoś lubi groteskę, czarny humor i odrobinę grozy to filmy Burtona na pewno go nie zawiodą. Sok z żuka to klasyka, którą mogłabym oglądać non stop. Z niecierpliwością czekam na Rodzinę Adamsów i Beetlejuice 2, które mają ukazać się już w tym roku.

 

Kajetan
Tim Burton należy do wąskiego grona reżyserów, którzy na początku swojej kariery wykazali się ogromnym talentem i wysmakowanym, niepowtarzalnym stylem, jednak upływ czasu nie służy mu dobrze. Sok z żuka, Edward Nożycoręki czy też jego Batman udowodniły, że Amerykanin jest ekscentrykiem pokroju Davida Lyncha, a jego filmy można poznać po jednym kadrze. Burtonowski klimat to ocieranie się o kicz, wszechobecny slapstick, a także krzykliwe kostiumy – to marka, którą na swój sposób pokochałem, za całe dobrodziejstwo specyficznego inwentarza. Z wypiekami na twarzy przyglądałem się również najlepszym występom Johnny’ego Deppa u boku Burtona, zaś wraz z Heleną Bonham Carter tworzyli wyśnione trio. Jeśli miałbym wskazać mój ulubiony film Tima, to bez wahania wskazałbym Sweeney Todd: Demoniczny golibroda z Fleet Street. Począwszy od kostiumów, poprzez ścieżkę dźwiękową, a skończywszy na mrocznym klimacie. Sweeney Todd jest perełką do której chętnie wracam. I mimo że dzisiejszy Tim Burton znacznie obniżył poziom swoich filmów (katastrofą była dla mnie Alicja w Krainie Czarów), nadal darzę go ogromnym szacunkiem za wkład w kinematografię. Mimo to, powinien chyba pomyśleć o właściwym momencie na zakończenie swojej kariery…

 

 

Zapisz

Kulturadogorynogami

Po prostu: redakcja do góry nogami!

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany