Dziennik (pod)różny: Podróżowanie i college

Zaczęłam ganiać po świecie w pojedynkę już kilka lat temu. Mimo że za każdym razem cieszę się z każdego kompana podróży, którego spotykam na swojej drodze – szczególnie tutaj, bardzo wcześnie zrozumiałam, że nie potrzebuję towarzystwa na siłę. 14087685_1294438423901779_1817982558_oDobrze się czuję sama ze sobą. Doceniam fakt, że mogę sama decydować o tym, co chcę zobaczyć i dokąd się udać. Nie muszę rezygnować ze swoich planów tylko dlatego, że nie będą one odpowiadać mojemu towarzyszowi. Nie od dziś wiadomo, że podróże kształcą. Z doświadczenia dodałabym, że szczególnie duży wpływ mają na nas te odbyte w pojedynkę, kiedy jesteśmy skazani tylko i wyłącznie na siebie.

Kiedy powiedziałam moim bliskim, że w piątek lecę sama do Baltimore, a stamtąd udaję się do Waszyngtonu, byli przerażeni. Ale mamo, tato – czego się spodziewaliście? Jestem tutaj właśnie po to, aby się sprawdzić. Nie chcę, żeby ktoś wciąż prowadził mnie za rękę. Szczególnie teraz, kiedy sama postanowiłam porozglądać się po życiu i zweryfikować, kim naprawdę jestem tuż przed wyborem drogi, którą chcę dalej podążać.

Kilka dni temu na swoim fejsbukowym profilu zamieściłam informację, że rozpoczynam naukę w amerykańskim collegu. Zapewne większość ludzi, z którymi przyjaźnię się w Internecie, zobaczyła w tym momencie oczami wyobraźni, jak na zajęciach siedzę z nosem w MacBooku, przechadzam się korytarzami w outficie prosto z Forever 21, macham pomponami na meczu szkolnej drużyny, a na studenckich imprezach biję kolejne rekordy w pijackich grach. Jak to jednak wygląda naprawdę?

Program wymiany kulturowej, w którym biorę udział, charakteryzuje duży nacisk na edukację podczas pobytu w Stanach Zjednoczonych. Każda Au Pair zobowiązana jest do zdobycia sześciu kredytów studenckich, czyli tak zwanych credit hours. 14087680_1294510083894613_628010931_oNa ten cel rodzina goszcząca przekazuje standardowo 500 lub 1000 dolarów w przypadku opcji EduCare. Same kredyty uzyskuje się w różnoraki sposób – można pojechać na punktowaną wycieczkę, wybrać Au Pair Weekend Program czy w końcu podjąć zajęcia w collegu lub na uniwersytecie. Nie oczekuj jednak, że wyjeżdżając do USA jako uczestnik wymiany, wrócisz do Polski z dyplomem Harvarda. Biorąc pod uwagę koszty edukacji w Ameryce, wspomniana kwota przeznaczana na naukę w efekcie okazuje się bardzo niewielka. Poza tym, selekcja zajęć może być uzależniona od elastyczności rodziny goszczącej – bardzo możliwe, że wybór ograniczony będzie tylko do lekcji odbywających się w weekendy. 

Zaczęłam się uczyć włoskiego. Dwa razy w tygodniu jeżdżę na zajęcia w szesnastoosobowej grupie. Zamiast MacBooka mam zwykły zeszyt za 4 dolce. Na strojenie się zwyczajnie brakuje mi czasu, bo wskakuję do samochodu po całym dniu spędzonym z dziećmi. O jakichkolwiek imprezach mogę zapomnieć, bo jestem tutaj wciąż niepełnoletnia. Jednak mimo wszystko to nie życie studenckie stanowiło cel mojego roku w Stanach – gdyby było inaczej, wybrałabym inny program. Obiecałam sobie, że podczas gap year zrobię wszystko, na co zabrakło mi czasu bądź motywacji w Polsce. Zalicza się do tego między innymi nauka nowego języka. Przeprowadziłam się tutaj z konkretną listą marzeń do spełnienia i powoli wykreślam z niej kolejne pozycje. Zostało ich jeszcze wiele i cały czas o nie walczę. Póki co jest to walka zwycięska, bo głowę mam pełną pomysłów.

Dominika Kanafa

Jej znakiem rozpoznawczym jest szeroki uśmiech, którym obdarowuje otoczenie bez względu na porę dnia czy nocy. Ciągle w ruchu. Zatrzymuje się tylko po to, by czasami narysować coś na kolanie. Nie potrafi funkcjonować w ciszy. Miłośniczka historii sztuki i kotów. Uzależniona od teatru, muzyki, kina, jedzenia, szminek, miętowej herbaty, podróży i ludzi. Niepoprawna optymistka. Drażnią ją ludzie o ograniczonym światopoglądzie stąd-dotąd. Wierzy, że nie ma rzeczy niemożliwych i stara się wyciskać z życia, ile się da.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany