Brud, smród i dragi – witaj na Woodstocku

Najdokładniej pamiętam ten pierwszy. Odliczałam do niego dni przez niemal cztery lata. Na tydzień przed, dosłownie drżałam z podniecenia, nie mogłam znaleźć sobie miejsca i wciąż zastanawiałam się, czy jest jeszcze jakaś istotna rzecz, którą mogłam przeoczyć podczas pakowania. Uwierzyłam, że to dzieje się naprawdę dopiero w momencie, gdy na peronie zobaczyłam tłum ludzi. To jest Woodstock, pomyślałam wtedy. Przez najbliższy tydzień jesteś wolnym człowiekiem.

P1050315

Wcześniej dużo o nim czytałam. Informacji szukałam w książkach, w Internecie, podziwiałam galerie zdjęć, przedstawiających kolorowych i szczęśliwych ludzi, oglądałam relacje w postaci filmików. Jedynym źródłem, któremu nigdy do końca nie ufałam była telewizja. „Jeden z uczestników Przystanku Woodstock podejrzany o posiadanie narkotyków” – co kilka lat krzyczał korespondent w wiadomościach. „Brudasy, narkomani i sataniści” – krzyczeli ci, których jedynym źródłem wiedzy o Przystanku były wieczorne fakty.

Przed pierwszym Festiwalem wydawało mi się, że wiem dużo. Kilkukrotnie przewertowałam przecież książkę Przystanek Woodstock. Historia najpiękniejszego festiwalu świata, będącą owocem rozmowy Jurka Owsiaka z Janem Skaradzińskim. Najgłośniejszy film polski również znałam na pamięć. Wiedziałam o kilku scenach koncertowych, o Pokojowej Wiosce Kryszny, o Akademii Sztuk Przepięknych. Ba – jako ambitna „pierwszoroczna” przygotowałam sobie nawet listę warsztatów, na które planowałam dotrzeć. Wszystkie kolorowe wizje zostały jednak zweryfikowane tuż po wkroczeniu na teren Przystanku. Okazało się bowiem, że wzięcie udziału we wszystkich ciekawych inicjatywach, które się tam odbywają, jest najzwyczajniej w świecie niemożliwe. Było ich po prostu za dużo.

Akademia Sztuk Przepięknych prędko ukazała mi swoje prawdziwe oblicze. Kulturalne wydarzenia miały – a właściwie co roku mają – tam miejsce dosłownie cały czas. W ciągu dnia wielki biały namiot wypełnia się ludźmi głodnymi kontaktu z osobami, które podziwiali niekiedy od małego – aktorami, muzykami, osobami publicznymi. Te rozmowy, prowadzone zwykle przez cenionych dziennikarzy, zbierają prawdziwe rzesze zainteresowanych, także przed telebimami rozstawionymi obok namiotu. Można zadawać pytania lub płakać ze wzruszenia; żaden ruch nie jest negatywnie oceniany.

Nocą z kolei namiot ASP staje się magicznym miejscem. Jednocześnie bywa sceną muzyczną dla klimatycznych koncertów jazzowych, jak i teatralną. Nocne spektakle w wykonaniu aktorów polskich teatrów na Woodstocku nabierają specyficznej siły, a artyści są zazwyczaj maksymalnie zachwyceni festiwalową publiką, która nie boi się wyrażać emocji – głośno śmiać się lub wzruszać.

20150731_203147

Na Woodstocku jest brud. Czasami też nie pachnie zbyt pięknie, szczególnie w środku nocy, w upale i po czterech koncertach pod rząd. Na szczęście jest on tylko materialną otoczką – nigdzie wcześniej ani później nie spotkałam ludzi o tak czystych umysłach jak tam. Otwartych, nieobojętnych na ludzką krzywdę i cały czas uśmiechniętych, nieważne czy z nieba leje się żar czy deszcz. Nigdzie indziej nie miałam okazji zobaczyć siedzących ramię w ramię na krawężniku punka z metrowym irokezem i siostry zakonnej, rozmawiających o tym, że świat jest piękny i śmiejących się do przechodniów. To w Kostrzynie nad Odrą zobaczyłam pół miliona przykładów na to, że ukulturalniony człowiek nie zawsze musi być poważny, a ten, który wydaje się lekkoduchem, wcale nie bywa kulturalnym ignorantem. Właśnie na Przystanku Woodstock przestałam bać się uśmiechać do obcych.

P1050241
Typowy woodstockowy obrazek – każdemu należy się dobry widok na scenę!

Po tym pierwszym jeszcze walczyłam. Przekonywałam, tłumaczyłam, pokazywałam zdjęcia. Chciałam udowodnić, że w telewizji kłamią, że naprawdę warto. Po drugim odrobinę straciłam zapał. Trzeci po raz kolejny udowodnił mi, że satysfakcja z walki z niedowiarkami nie jest nawet w jednej setnej warta tyle, co mniej lub bardziej kulturalnie spędzony czas na Przystanku razem z przyjaciółmi.

Cokolwiek pokaże mi czwarty, w pełni mu zaufam. Od czystych stóp zdecydowanie bardziej wolę czyste myśli.

11824974_1045679768789520_790503902542799812_n
Przestrzeń przed namiotem ASP podczas stand up’u Kacpra Rucińskiego, Abelarda Gizy i Katarzyny Piaseckiej

20150730_202431

DSCF0128
Organizatorzy radzą sobie nawet z największym upałem
P1050178
„Hej, wy, pod sceną! Jesteście piękni, jesteście wolni, możecie wszystko!”

 

Grafikę wykonała Doma.
Wszystkie zdjęcia pochodzą z galerii prywatnej autorki.

 

Magda Futyma

Trochę przeraża ją bezczynność. Autostopowiczka, fanka gór i długich poranków.

9 komentarzy
  1. Rzadko do was zaglądam, ale gdy zobaczyłam artykuł na temat Woodstock’u musiałam wejść i go przeczytać, jestem wielką fanką tego festiwalu, jadę tam już po raz siódmy. Właśnie tylko po to, żeby zobaczyć znowu tych samych uśmiechniętych i szczerych ludzi, którzy zawsze Ci pomogą, poznałam tam wielu fantastycznych ludzi, z różnych zakątków naszego pięknego kraju, mam z nimi dalej kontakt i z roku na rok tworzymy jeszcze lepszą, a przede wszystkim większą zgraje szczęśliwych ludzi ! Pozdrawiam serdecznie wszystkich woodstockowiczów i życzę wam wielu pięknych chwil na tym cudownym festiwalu. Peace !

    1. Do zobaczenia! Uśmiech, dobre słowo i przyjaźń naszą siłą!

      PS A my zapraszamy do częstszego odwiedzania naszej strony!

  2. Co do „woodstock nie jest dla wszystkich” muszę się zgodzić. Nie każdy się tam może dobrze czuć. Są osoby które nie lubią tłumów, hałasu i tego wszystkiego co jedni kochają inni nienawidzą. Ja zaliczam się do tych co uwielbiają takie klimaty ale rozumiem też innych. 😉

  3. Świetny artykuł. W 100%się zgadzam, niestety nie wszystkim jesteś wstanie przetłumaczyć, jak ktos się zapiera rękami i nogami to nic się nie poradzi. Na szczęście mnie dzieli jeszcze 40 dni, aby wreszcie znowu być wśród swoich. Bo na Woodstocku wszyscy z tych 700tysiecy są „moi”. Nie mogę się juz doczekać. Do zobaczenia na Woodstocku autorko. Dzięki za wprowadzenie w ten klimat!

    1. Dzięki za miłe słowa! Przyznam, że choć od wielu osób słyszałam, że „Woodstock nie jest dla nich”, każdy kto chociaż raz na niego pojechał zmieniał zdanie – Przystanek jest absolutnie dla każdego. Wystarczy się przełamać 🙂
      Do zobaczenia!
      M.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany