Pudelki, pomponiki i inne kłamstwa

Kiedy zastanawiałam się nad wyborem tematu pracy licencjackiej, długo myślałam o tym, żeby pisać o portalach plotkarskich, a konkretnie o tym, jaki wizerunek artystów próbują one wykreować, z mniejszym lub większym sukcesem. Kilka dni pod rząd przeglądałam z uporem wszystkie Pudelki, Kozaczki i Pomponiki, od czego nabawiłam się bólu głowy i wysokiego ciśnienia. Potem przyszła kolej na wściekłość.

Szybko zrezygnowałam z pomysłu pisania na ten temat pracy, bo nie chciałam przez następne pół roku denerwować się czyjąś głupotą. Czyjąś, czyli redagujących tego typu portale przypadkowych ludzi (wolę nie myśleć, że mogą to być zawodowi dziennikarze) i czytających tego typu artykuły przypadkowych ludzi (wolę nie myśleć, że ktoś czyta je dobrowolnie).

Od momentu tej niefortunnej – choć na szczęście krótkiej – przygody z przedstawicielami najniższego poziomu kultury i dziennikarstwa, z dużym sceptycyzmem patrzę na osoby, które próbują przekonać mnie, że czytanie portali plotkarskich jest idealnym sposobem na odstresowanie i pośmianie się z ludzkiej głupoty. Nie przekonują mnie argumenty, że nikt nie bierze na poważnie przedstawionych tam historii. Po co czytać w takim razie teksty, o których wie się, że są zwyczajnym kłamstwem i próbą zmanipulowania czytelników? To po pierwsze. Po drugie – nie wierzę, że ci, którzy już decydują się na tak masochistyczny krok, jakim jest przeglądanie Pudelka, mają zakodowaną w głowie myśl, że nie warto ufać temu, co się tam przeczyta. Zbyt często odbierałam telefony, że ten czy tamten aktor trafił do szpitala, ta lub tamta aktorka jest w ciąży, a temu lub tamtej rozpada się małżeństwo, czego przyczyną jest oczywiście zdrada. Zbyt często na pytanie o źródło tych informacji słyszałam nieśmiałe: No wiesz, napisali na jednym z TYCH portali. Niby to plotki, ale…

Wielu ludzi po prostu lubi żyć w kłamstwie. Przyzwyczajeni do tego, że kłamią politycy, dziennikarze, artyści, nie szukają w Internecie prawdy, ale rozrywki. W konfrontacji z długimi, poważnymi tekstami, pudelkowe fotorelacje mają znaczącą wyższość. Przegrywają dopiero wtedy, gdy szuka się w nich czegoś więcej niż tylko taniej sensacji czy podbudowania poczucia własnej wartości (zdjęcia artystów zamieszczane na portalach plotkarskich brutalnie zaprzeczają idei, że w każdym człowieku drzemie piękno).

 

Źródło: party.pl
Źródło: party.pl

 

A że spektakl był o Rosjaninie, nie Rosjance, to już mały szczegół. Czy to ważne – on czy ona? Ważne, żeby celebryci zapozowali na ściance. I żeby źle wyszli na zdjęciach. Bo jak wiadomo – im gorsze zdjęcie, tym lepiej.

 

Źródło: kozaczek.pl
Źródło: kozaczek.pl

 

Do złych zdjęć można dopisać każdą historię. I to jest ich siłą.

 

Źródło: pudelek.pl
Źródło: pudelek.pl

 

 

Aktora 40-lecia wybrali widzowie. Ale w przypadku portali plotkarskich, to jest najmniej ważna informacja. Można zmyślać.

Receptą na prowadzenie idealnego portalu plotkarskiego jest kłamstwo, obłuda i jeszcze raz fałsz. W połączeniu z kilkoma zdjęciami o słabej jakości, wykonanymi w nieodpowiedniej sytuacji i wykorzystanymi zazwyczaj długo po czasie, można spodziewać się sukcesu i niesłabnących statystyk. Tylko po co to wszystko? Gdzie w tym sens?

 

Iga Herłazińska

Mogłaby zamieszkać w teatrze. Wszystko ją tam ciekawi i zachwyca. Lubi się włóczyć, podróżować. Banalnie - kocha żyć. Kocha też kawę z mlekiem, wiersze Osieckiej i stare filmy.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany