Wycinki w termosie

Jakiś czas temu trafiłam na fejsbukową stronę, której nazwa wyjątkowo mnie zainteresowała – Wycinki w termosie. Szybko uznałam, że jej konwencja bazująca na swego rodzaju recyklingu słów jest na tyle ciekawa, że warto byłoby poznać historię tworzenia tych słownych kolaży. O kulisach Wycinków w termosie rozmawiam z autorką, Małgorzatą Konieczną.

Magda: Jak powstały Wycinki? Czy coś konkretnego dało im początek?

Gosia Konieczna: Pierwszy Wycinek powstał około trzy lata temu, jesienią, ale nie miał nic wspólnego z tym, co robię teraz. Później było niezobowiązujące budowanie dłuższych fraz, para-wierszy z wyciętych słów. Robiłam to z przyjaciółką, była zima, losowałyśmy słowa i układałyśmy, każda po swojemu. Żadna z tych prac nie została utrwalona, nie ma po nich śladu – okazały się bardzo ulotne, jak nastroje, w których  je tworzyłyśmy.

M: Skąd w ogóle pomysł na taką formę kolaży słownych?

GK: To nie było zaplanowane działanie, robiąc pierwsze wycinki nie sądziłam, że tak mnie to wciągnie i stanie się jednym ze sposobów na spędzanie wolnego czasu ze sobą. Nie analizowałam w żaden sposób formy, nie narzucałam sobie estetyki, nie ograniczałam. Przeglądając stare magazyny uderzyło mnie, jak wiele w nich pojedynczych, pięknych i skądinąd poetyckich słów, którym można dać drugie życie.

6

M: Jak powstają Wycinki? To losowy proces czy przemyślane dobieranie i łączenie słów?

GK: Sięgając po nożyczki nigdy nie wiem, jak to się skończy. Wycinam frazy, zdania, wyrazy, nie kierując się żadnym racjonalnym kluczem. Zdarza się, że z jednego dnia z konkretnej gazety nie wytnę nic, bo nic nie zwróci mojej uwagi, a gdy do niej po jakimś czasie wracam, odkrywam pominięte wcześniej frazy. Przeważnie na raz wycinam około kilkudziesięciu zdań/słów i dopiero z nich układam dwuwersy. Ale nic na siłę, zdarza się, że wycięte fragmenty nie chcą ze sobą rozmawiać i nie dobieram żadnej pary, czasem tych par jest zaskakująco dużo. Trudno mówić o losowości i przypadku, to w jaki sposób dobieram słowa, jakie treści niosą, są wypadkową nastroju, tego wszystkiego co mam w głowie danego dnia, refleksji, przemyśleń. Wcześniejsze prace były dosyć jednoznacznym komentarzem do mojego życia, konkretnych doświadczeń – wklejane do zeszytów były formą pamiętnika, do tego stopnia, że mimo tego, że nie są opatrzone datami, dokładnie pamiętam w jakim momencie je popełniłam i dlaczego brzmią tak, a nie inaczej.

M: Czy istnieją określone okoliczności, w których powstają kolaże ? Cisza, spokój i pełne skupienie, czy raczej nagły przypływ weny gdzieś między pracą a obiadem?

GK: Wycinanie jest dla mnie jakiegoś rodzaju rytuałem, czasami długo się zbieram by wyciągnąć gazety; są okresy, kiedy przez kilka tygodni nie powstaje żaden kolaż. Robię je zawsze w domu, siedząc na podłodze i tylko wtedy, kiedy wiem, że nie mam nic ważniejszego do zrobienia. Bardzo lubię te momenty, czuję wtedy pełną integralność ze sobą, spokój i jednoczesne podekscytowanie możliwością kreowania, któremu sama nadaję bieg i kierunek. Tylko raz zdarzyło mi się odstąpić od reguły wycinania w domu – kiedyś, nocując poza domem, gdy inni jeszcze spali, dorwałam cudzą gazetę, znalazłam nożyczki i zrobiłam swoje. Było w tym coś niepohamowanego, jakiś atawizm, dzięki któremu powstał jeden z moich ulubionych wycinków – „a ty co w sobie lubisz najbardziej? defekty”.

11

M: Czy w założeniu każdy Wycinek kreowany jest w taki sposób, by jego treść miała głębszy sens czy ma po prostu ciekawie brzmieć?

GK: Staram się, by to co robię miało sens, niosło za sobą treść, było niejednoznaczne i wolne od jednej interpretacji. Ciekawe brzmienie to dla mnie trochę za mało, ale lubię też te wycinki, które są   żartem, grą słowną. Staram się przełamywać określone konwencje, zestawiać słowa z różnych pól semantycznych, wyrywać frazy z dobrze znanych kontekstów, czasem trochę drwić, odbierać patos. W wielu pismach, szczególnie adresowanych do kobiet, urodowo-modowo-lajfstajlowych, używa się ściśle sformatowanego języka. To język wskazówek, porad, sugestii  mających podprogowo zaprogramować czytelniczkom określony system wartości i aspiracji, przede wszystkim konsumenckich, bo tak sprofilowane są te pisma. Chętnie z nich wycinam, są bardzo specyficzne. Mówią nam co nosić tej wiosny (wtedy odpowiadam, że kłopoty), jak zabłysnąć w karnawale (przywrócić myślenie), co wyróżni nas z tłumu (worki pod oczami). Sama poddaję się tej narracji, do czego czasem trudno mi się przyznać, a próbą uwolnienia się od narzucanych nachalnie wzorców jest dla mnie żart i dystans. Zdarza mi się robić wycinki na określony temat, komentujących konkretne zagadnienia – to jest trudniejsze. Ale najwięcej moich prac dotyczy lęków, słabości i sensu, tak jak czuję.

1 2 3 4 7 8 9 10 12 13 14 15 1617
Więcej autorskich prac Gosi można znaleźć na fejsbuku Wycinki w termosie.

Magda Futyma

Trochę przeraża ją bezczynność. Autostopowiczka, fanka gór i długich poranków.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany