Trzy wiersze, do których powracam…

IMG_2248

Niektórzy lubią poezję, niektórzy – czyli nie wszyscy. Nawet nie większość wszystkich ale mniejszość. Tak pisała Wisława Szymborska w utworze Niektórzy lubią poezję.
Chyba należę do tej mniejszości, ale co ja poradzę na to, że uwielbiam czytać wiersze i kocham je interpretować na swój sposób?


Zawsze wiersze – na każdej z próbnych matur, także na głównej – nie było nawet opcji, żebym spojrzała na wypracowanie, zawsze analiza interpretacyjna, niezależnie od tego, jakiego poety był dany wiersz.


Wiersz z dzieciństwa, który szczególnie utkwił mi w pamięci, to oczywiście
Lokomotywa Juliana Tuwima, już wtedy wiedziałam, że ten pisarz będzie mi szczególnie bliski, biorąc pod uwagę, że jego wiersze bardzo dobrze się śpiewa!

Wybrałam trzy wiersze, trzech bardzo ważnych dla mojego życia kulturowego kobiet.

1. Wisława Szymborska, ***( Jestem za blisko)

Szymborska jest bardzo bliska mojemu sercu, w jej twórczości, w jej pisaniu niesamowicie cenię to, że poruszane są tematy ważne, filozoficzne, refleksyjne związane z egzystencją człowieka.
Jestem za blisko, to zdecydowanie mój ulubiony wiersz poetki, kiedy tylko słyszę – Wisława Szymborska, od razu w mojej głowie pojawia się fragment z tego utworu Jestem za blisko. Wielki dom pali się beze mnie wołającej ratunku..
W tym wierszu urzekły mnie niezwykle przedstawione emocje…

Jestem za blisko, żeby mu się śnić.

Nie fruwam nad nim, nie uciekam mu

pod korzeniami drzew. Jestem za blisko.

Nie moim głosem śpiewa ryba w sieci.

Nie z mego palca toczy się pierścionek.

Jestem za blisko. Wielki dom się pali

beze mnie wołającej ratunku. Za blisko,

żeby na moim włosie dzwonił dzwon.

Za blisko, żebym mogła wejść jak gość,

przed którym rozsuwają się ściany.

Już nigdy po raz drugi nie umrę tak lekko,

tak bardzo poza ciałem, tak bezwiednie,

jak niegdyś w jego śnie. Jestem za blisko,

za blisko. Słyszę syk

i widzę połyskliwą łuskę tego słowa,

znieruchomiała w objęciu. On śpi,

w tej chwili dostępniejszy widzianej raz w życiu

kasjerce wędrownego cyrku z jednym lwem

niż mnie leżącej obok.

Teraz dla niej rośnie w nim dolina

rudolistna, zamknięta ośnieżoną górą

w lazurowym powietrzu. Ja jestem za blisko,

żeby mu z nieba spaść. Mój krzyk

mógłby go tylko zbudzić. Biedna,

ograniczona do własnej postaci,

a byłam brzozą, a byłam jaszczurką,

a wychodziłam z czasów i atłasów

mieniąc się kolorami skór. A miałam

łaskę znikania sprzed zdumionych oczu,

co jest bogactwem bogactw. Jestem blisko,

za blisko, żeby mu się śnić.

Wysuwam ramię spod głowy śpiącego,

zdrętwiałe, pełne wyrojonych szpilek.

Na czubku każdej z nich, do przeliczenia,

strąceni siedli anieli.

 
2.  Agnieszka Osiecka, Na zakręcie

Nie będę się za bardzo rozpisywać na temat tego utworu. Chyba od niego zaczęło się wszystko, moja miłość do Agnieszki Osieckiej, uwielbienie do Krystyny Jandy, fascynacja poezją, teatrem, wszystko. A to dzięki mojej mamie, zawsze będę jej wdzięczna, za pokazanie mi tego wiersza i tej piosenki.

 

Dobrze się pan czuje?
To świetnie,
właśnie widzę – jasny wzrok, równy krok
jak w marszu.

A ja jestem, proszę pana, na zakręcie.
Moje prawo to jest pańskie lewo.
Pan widzi: krzesło, ławkę, stół,
a ja – rozdarte drzewo.

Bo ja jestem, proszę pana, na zakręcie.
Ode mnie widać niebo przekrzywione.
Pan dzieli każdą zimę, każdy świt na pół.
Pan kocha swoja żonę.

Pora wracać, bo papieros zgaśnie.
Niedługo, proszę pana, będzie rano.
Żona czeka, pewnie wcale dziś nie zaśnie.
A robotnicy wstaną.

A ja jestem, proszę pana, na zakręcie.
Migają światła rozmaitych możliwości.
Pan mówi: basta, pauza, pat.
I pan mi nie zazdrości.

Lepiej chodźmy, bo papieros zgaśnie.
Niedługo, pan to czuje, będzie rano.
Ona czeka, wcale dziś nie zaśnie.
A robotnicy wstaną.

A ja jestem, proszę pana, na zakręcie.
Choć gdybym chciała – bym się urządziła.
Już widzę: pieska, bieska, stół.
Wystarczy, żebym była mila.

Pan był także, proszę pana, na zakręcie.
Dziś pan dostrzega, proszę pana, te realia.
I pan haruje, proszę pana, jak ten wół.
A moje życie się kolebie niczym balia.

Pora wracać, już śpiewają zięby.
Niedługo, proszę pana, będzie rano.
Iść do domu, przetrzeć oczy, umyć zęby.
Nim robotnicy wstaną.

 

3. Maria Pawlikowska – Jasnorzewska, Miłość

Maria Pawlikowska – Jasnorzewska, moja polska Safona! Moja miłość do poetki, zaczęła się dosyć wcześnie, kiedy pierwszy raz rodzice puścili mi utwór Ewy Demarczyk Pocałunki.
Z czasem moja sympatia, szacunek, uwielbienie rosło i rosło.
Nie znam osoby, która tak pięknie pisała o emocjach będąc tak oszczędną w słowach, tworząc miniaturę poetycką, tworząc z utworu bardziej opis niż refleksję.

Nie widziałam cię już od miesiąca.
I nic. Jestem może bledsza,
trochę śpiąca, trochę bardziej milcząca,
lecz widać można żyć bez powietrza!

 

 

Natalia Rieske

Zacznij chodzić do teatru. ☺️?

1 Komentarz

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany