Wolność kocham i rozumiem

Ile razy byliście na wystawie z której wyszliście niewzruszeni? Osobiście mogę powiedzieć, że zbyt wiele razy. Ze wszystkich form partycypowania w kulturze, wernisaże nużą mnie najbardziej. Wynika to pewnie z tego, że znudziła mnie sztuka dla sztuki, gdzie przerost ego twórcy przedkładany jest nad dotarcie do odbiorcy. Dodatkowo coraz bardziej odnoszę wrażenie, że sztuki plastyczne są najbardziej narażone na trudności w odbiorze. A tu niespodzianka! Z dziennikarskiego obowiązku pojawiłam się na Typografiach wolności w Szybie Wilson i oniemiałam, bo i temat nośny – wolność.

Wystawa ta nie przedstawia prac w tradycyjny sposób, nazwanie jej instalacją byłoby na wyrost. Powiedziałabym, że to kolaż myśli wolnościowych przejawianych w różnych formach. Ale po kolei. Typografie wolności są owocem kilkuletniej pracy Zbigniewa Bajka – profesora krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Profesor zainicjował stworzenie ogromnej wystawy, która podjęłaby temat postrzegania wolności. Typografie, które swoją premierę miały 8 kwietnia w katowickim Szybie Wilson, są kolejną odsłoną projektów wolnościowych Bajka, tworzonych przez artystów – pedagogów, doktorantów i studentów ASP w Krakowie. Tym razem do współpracy zostali zaproszeni twórcy działający w Katowicach, Częstochowie i Cieszynie. Ale co najważniejsze, trzon wystawy stanowią prace stworzone przez tych, dla których wolność ma szczególne znaczenie – przez więźniów zakładów karnych. I w tym miejscu pomysłodawcy należą się brawa. Dla każdego z nas wolność ma oczywiście kluczowe znaczenie. Chcemy być niezależni, by nasze prawa były respektowane i nic nas nie krępowało, ale w moim odczuciu prawdziwą istotę rzeczy odkrywa się dopiero, gdy nagle nasze codzienne poczucie wolności zostaje zachwiane. Tym samym projekty więźniów uważam za trafione w samo sedno tematu.

typografie3

Typografie można podzielić na cztery pomniejsze wystawy. Pierwszą z nich są interpretacje plastyczne aforyzmów Kafki – 109 prac oscylujących również wokół wiodącego tematu. Kolejną jest wystawa prac 60 artystów – pedagogów zaproszonych do projektu z 7 uczelni artystycznych z Polski, Republiki Czeskiej i Niemiec. W tej części zaprezentowane zostały prace stworzone pod hasłem Topografia /Topos/ Wolności. Trzecim, kluczowym punktem jest już wspomniana, obszerna ekspozycja prac osadzonych w zakładach karnych w Katowicach, Cieszynie oraz Kielcach. Ostatnim punktem jest prezentacja 110 ogromnych banerów podwieszonych pod sufitem Szybu przygotowanych przez uczestników poprzedniego projektu Bajka, zatytułowanego Dramat Wolności.

Nie chcę wyjść na ignorantkę, ale muszę szczerze przyznać, że prace „pełnoetatowych” artystów wypadają blado przy tych stworzonych przez więźniów. To, co stworzyli osadzeni, ciężko jednoznacznie sklasyfikować. Pojawiały się proste węglowe obrazki, wycinanki z gazet, prace stworzone z użyciem przedmiotów codziennego użytku, czy po prostu dobitne hasła. Może to brzmieć mało imponująco, jednak ich przekaz jest boleśnie szczery. W przeciwieństwie do innych części wystawy, prace więźniów nie znalazły miejsca na ścianach galerii, nie zostały też podwieszone pod sufitem. Celowo umieszczono je na podłodze, zamknięte w swego rodzaju pudełka zasłonięte kratami. Prosty zabieg, a jakże wymowny i dodatkowo uderzający w sedno. W wielu kompozycjach pojawia się wspomnienie bliskich, bardzo często w postaci dziecięcych zabawek, czy tez małego, różowego plecaka umieszczonych za wspomnianymi już kratami. Przejmujące są hasła, które przewijają się przez umieszczone na czarnej posadzce plansze. „Na każde życie musi napadać jakiś deszcz”, „Miłość jest tęsknotą za bliskością, kiedy ich nie ma”, „Dobro jest w pewnym sensie rozpaczliwe” – to tylko niektóre z przejmujących tekstów rozmieszczonych w galerii. Jedną z ciekawszych form, poza przyziemnymi tworami, jest zbudowanie czegoś w rodzaju domku dla lalek, jednak bez drzwi i okien. Ściany pomieszczeń pokryte są grafikami i równie uderzającymi, dosadnymi tekstami jak: „Nigdy o Tobie nie zapomnę”, czy „No entry”.

typografie1

Typografie okazały się dla mnie olśnieniem, że można stworzyć coś tak zupełnie prostego i bezpretensjonalnego, a uderzającego dokładnie tam, gdzie każdy twórca chce uderzyć. Szyb Wilson opuściłam z ciężką głową i zapętlająca się w uszach melodią Kocham wolność Chłopców z Placu Broni. Wolność kocham, a teraz i rozumiem.

 

Fot. archiwum prywatne autorki

 

 

Kasia Siewko

Zakochana w Katowicach i brzydkiej architekturze. Zapytana o ulubioną poetkę od wielu lat odpowiada- Poświatowska.

1 Komentarz

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany